<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123</id><updated>2012-02-02T17:51:59.327-05:00</updated><title type='text'>The Moose Do America (South!)</title><subtitle type='html'>Nasze tułaczki po Ameryce od jej południowej strony / Our American dream... well our southern American dream ;)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>56</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-7814424908673636860</id><published>2007-01-30T10:50:00.000-05:00</published><updated>2007-01-30T10:53:45.447-05:00</updated><title type='text'>Witamy z powrotem!!!</title><content type='html'>Jestem wzruszony waszym odzewem na brak nowych wpisow! Pojawil sie jeden (za to szalenie milusi i pluszowy!) komentarz! Otoz drogie robaczki moje, dalsza czesc przygod znajduje sie juz na innym serwerze, z powodu slamazarnosci bloggera przed jego przejeciem przez google. Nowe, eksytujace, z lepsza grafika, na lepszym papierze i z duza iloscia bonusow, wodotryskow oraz darmowych i bezplatnych nagrod nasze przygody znajduja sie &lt;a href="http://bzmot.geoblog.pl/"&gt;tutaj.&lt;/a&gt; Wszystkim dotychczasowym wiernym czytelnikom jednoczesnie dziekujemy za ich czytelnictwo i wiernosc oraz mamy nadzieje, ze pozostana z nami az do chwalebnego wypalenia monitora oraz/lub do utraty wzroku* (zaleznie od tego, ktory z terminow wystapi jako pierwszy)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-7814424908673636860?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/7814424908673636860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=7814424908673636860' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/7814424908673636860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/7814424908673636860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2007/01/witamy-z-powrotem.html' title='Witamy z powrotem!!!'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-115088639377640645</id><published>2006-06-21T05:33:00.000-05:00</published><updated>2006-08-10T16:34:30.780-05:00</updated><title type='text'>Vamos a la playa!</title><content type='html'>Chociaż od dość dawna jesteśmy już w Polsce, chyba jesteśmy wam winni ten ostatni post. A więc co się zdarzyło po wodospadzie? W sumie niezbyt dużo z naszego punktu widzenia.. :) Dowiedzieliśmy się, że lecimy bezpośrednio do Ciudad Bolivar (plusik!), dostaliśmy jeszcze obiadek od organizatorów (choć nie był przewidziany – drugi plusik!!) i zadowoleni wsiedliśmy do samolotu. Nasza koleżanka Sarah, gdy zobaczyła rozklekotaną awionetkę trochę zbladła, ale i tak była mocno opalona, więc wtedy jeszcze powodów do niepokoju nie widziałem. Pilot dość ładnie wystartował, a Sarah zaczęła się nerwowo rozglądać. Po ok. 5 minutach (widzieliśmy jeszcze Canaimę) pilot dostał jakiś nerwowy komunikat przez radio. Okazało się, że musimy zawrócić po kolejnego pasażera, którego rzekomo zapomnieliśmy. Sarah zbladła jeszcze bardziej i zaczęła niechybnie myśleć o potwornej perspektywie kolejnego lądowania i kolejnego startu małym rozklekotanym samolocikiem. Alex siedzący koło pilota tylko flegmatycznie się uśmiechnął (wyjaśnię może, że flegma australijska mimo niejakiego rozwodnienia nie jest wcale gorsza od brytyjskiej :) Wyjaśnię tu przy okazji sytuację naszego kolegi z Japonii. Otóż kiedy przybyliśmy z powrotem do Canaimy z Salto Angel Tatsuya widniał na tablicy odlotów z datą o dzień późniejszą od naszej. Wszyscy wiedzieliśmy, że to pomyłka, ale ja sobie z niego trochę żartowałem, „To co Tatsu, zostajesz dzień dłużej w dżungli?” Tatsuya tylko przyjaźnie się uśmiechał najwyraźniej niewiele rozumiejąc (ogólnie Tatsuya znał angielski tak sobie, jego standardową odpowiedzią było „yes”, jeżeli ta odpowiedź nie pasowała do kontekstu, bo np. spytałeś się go, z jakiego regionu Japonii pochodzi, trzeba było drążyć dalej i była szansa na porozumienie, jeśli mówiło się wolno i w prosty sposób : ) Nasze zdziwienie było ogromne, gdy dowiedzieliśmy się, że Tatsuya faktycznie zostaje dzień dłużej. Po prostu starym zwyczajem, gdy pytali go przy wykupie wycieczki, czy chce zostać dłużej odpowiedział „yes”. No i tak mu zostało. Najśmieszniejsze było to, że w samolocie było miejsce, dla organizator stwierdził, że miejsce nie jest przewidziane i Tatsuya musi zostać. A więc kiedy pilot zawrócił do lądowania pomyśleliśmy, że ani chybi Tatsuya wykłócił się o swój powrót. No i zaczęło się. Kiedy pilot zawracał na pas startowy kątem oka zobaczyliśmy inny samolocik właśnie startujący z tego samego pasa. Pilot podleciał ciut dalej i w tym momencie startujący samolocik zasłoniło nam nasze własne skrzydło. Nikt z nas już go nie widział. Pilot też nie, bo zaczął się rozglądać nerwowo i lekko wychylać z kokpitu (uchylił okienko!) Lekka nerwowość ustąpiła uldze, kiedy zobaczyliśmy, że samolocik już nas minął. Dopiero potem Asia wyjawiła mi, że odbyło się to w odległości 3-4 m od nas i chyba bez czynnego udziału naszego pilota, dla którego było to sporym zaskoczeniem. Sarah zaczęła natomiast blednąć bardziej niż zwykle. Po wylądowaniu podbiegł pracownik lotniska i z ożywioną miną zaczął pertraktować szybko z pilotem. Wenezuelczyk mówiący normalnie jest nie do zrozumienia. Wenezuelczyk mówiący szybko to karabin maszynowy. Nie tylko nie da się tego zrozumieć ale nawet nie powinno się, bo można sobie zrobić kuku obrywając jakąś samotną łuską. A więc nie próbowałem, ale z kontekstu wywnioskowałem, że pasażera jednak nie będzie a my znów startujemy. Kość słoniowa na widok bladości Sarah poczerwieniałaby ze wstydu, więc oszczędzę wam szczegółów. Z odpowiednią dozą wstrząsów na wybojach „pasa” wystartowaliśmy znów, a siedzenie obok mnie cierpiało katusze przez wbijane w nie paznokcie Sarah. Gdzieś tak w połowie lotu Sarah spytała, czy widziałem wskaźnik paliwa. Odpowiedziałem, że się nie przyglądałem, ale chyba mamy dosyć. Ale wskazówka niebezpiecznie zbliżała się do E (pusty), a Sarah upierała się, że przy starcie było na FULL. Na początku zbagatelizowałem sprawę, ale faktycznie w miarę jak lecieliśmy udzieliła mi się nerwowość. Nie miałem zegarka, ale lecieliśmy już długo, a wskazówka faktycznie coraz mocniej chyliła się ku zachodowi hehe. Zacząłem więc rozglądać się, gdzie tu można by awaryjnie wylądować, ale teren był mocno pofałdowany a jak było płasko, to była to woda, olbrzymie rozlewisko Orinoko w dole… Mówię wam, to najlepszy sposób na paranoję w Wenezueli. Rzut oka na wskaźnik paliwa, rzut oka za okno itp. itp. Jak już byłem mniej więcej na poziomie nerwowości porównywalnym z 75% paniki Sary, pilot zaczął sam nerwowo spoglądać na mały kieszonkowy GPS chybotliwie ustawiony na desce rozdzielczej. Wciskał jakieś przyciski i luk na ekran! Potem znów przycisk i luk na ekran. Ale wynik go nie zadowolił, bo w końcu zdenerwowany odłożył gps do schowka i zaczął się rozglądać przez okno, jakby mówiąc: „Gdzie też my jesteśmy?” Zacząłem się niebezpiecznie zbliżać do 90% paniki Sarah (nie pomagał nam też fakt, że pilot miał ze 60 lat, wyglądał jak starsza wersja Papcia Chmiela, olbrzymią siwą szczecinę miał też i lekko trzęsły mu się ręce :), a potem do 95%, kiedy pilot zaczął przeglądac jakąś książkę o religii i życiu wiecznym (jednym okiem oczywiście wciąż pilotując). Wyglądało to tak, że trochę czytał, samolot ciut zlatywał z kursu, więc on się odrywał, nerwowo poprawiał drążek i lu znów do Nirwany. Ale moje 95% nic nie pomogło, bo Sarah nie dała się łatwo wyprzedzić – ona wznosiła się na nowe wyżyny paniki, nie znane ludzkości, miałem wrażenie, że zaraz zemdleje, wyjdzie z siebie i siądzie na wirniku. Nawet Alex z flegmatycznego rozbawienia przeszedł do flegmatycznego zaniepokojenia zmieszanego z zaciekawieniem, i zaczął flegmatycznie robić fotki wskaźnika paliwa….Asia oczywiście spała najbardziej z nas zrelaksowana ! : ) Co za kretynizm spaść z braku paliwa w kraju, który dostarcza 20% światowej ropy naftowej! Cóż, w Wenezueli nie takie numery odchodzą…&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;W końcu wylądowaliśmy. Wytaczamy się z samolotu, pytam pilota: ile nam zostało paliwa. A on spokojnie: na dwie godziny więcej, widzi pan, wskaźnik jest zwichrowany. No jasne, jak mogłem nie zgadnąć…&lt;br /&gt;Na lotnisku oczywiście nikt na nas nie czekał, no bo wycieczka się skończyła więc musimy dojechać do miasta sami. Ok., zostawiliśmy bagaże w naszym hostelu, w którym kupowaliśmy tour i zwiedziliśmy miasto. Okazało się całkiem fajne, z naprawdę ładnie zachowaną kolonialną zabudową. Mieli też miła turecką knajpkę z prawdziwym kebabem i falaflem! Oczywiście ciut wyszły z nich komunistyczne maniery, bo kiedy już w czwórkę zjedliśmy i Asia zamówiła małą dokładkę pani stwierdziła, że nie chce jej się rozpalać piecyka na takie maleństwo, ale cóż, w końcu „con Chávez gobernamos todos” i „se lo nota” (to już komentarz mój). Potem chcieliśmy zamówić taksówkę na dworzec autobusowy. Sarah jechała już do Caracas, a my i Alex na plażę, żeby się zrelaksować. Oczywiście po 19.00 żadnych taksówek na telefon się nie zamówi, nikomu się nie chce pracować. Można próbować szczęścia na bulwarze, ale tam niebezpiecznie. W końcu na ochotnika wyściubiłem nos z hotelu i znalazłem nam bohatersko taksówkę. Co prawda nie wszystkie bagaże weszły, ale przy otwartym bagażniku jakoś dojechaliśmy. Autobus Sarah dojechał punktualnie, pożegnaliśmy się i czekaliśmy na nasz. Nasz przyjechał ½ h później niż miał przyjechać, a reklamacji złożyć się nie dało, bo nikogo już o tak późnej porze (21.00) w kasie nie było…&lt;br /&gt;Rano dojechaliśmy z Aleksem do Valencii skąd mieliśmy dojechać do polecanego przez Sarah boskiego Chichiriviche. Wsiedliśmy do ciasnego lokalnego autobusiku. Alex wysiadł wcześniej w miejscu zwanym Tucacas. My pojechaliśmy do końca trasy. Niestety okazało się, że miejsce to zapadła dziura, plaża niezbyt ładna a jedyną atrakcją są wysepki, tzw Cayos, która faktycznie są rajskie ale nie ma na nich zupełnie NIC. Tzn. można tam nocować w namiocie, nie ma sprawy, ale żarcie musisz skombinować sam w zapasach, albo przywozić je z lądu. A łódki na ląd były drogie (100 zł w obie strony).  Pomyśleliśmy więc, że miasto, w którym wysiadł Alex ma wysepki bliżej i wróciliśmy się tam autobusem. Ale i tam ceny wycieczek na Cayos były drogie, choć to tylko 10 minutowa wyprawa! Jedyną zaletą było to, że spotkaliśmy jednego gościa z pamiątkami, który sprzedał nam małpkę w stroju bejsbolisty żywo podobną do Tytusa i zrobioną z orzecha kokosowego! Poza tym polecił nam kurorcik na innej części wybrzeża, zwany Puerto Colombia, który polecał nam też Roy. Cholera, trzeba było tam jechać od razu!!!&lt;br /&gt;No więc znów zamiast na plaży rozłożyliśmy się w autobusie i pojechaliśmy z powrotem do Valencii a stamtąd do Maracay, skąd mieliśmy złapać autobus do Puerto Colombia. Jeździ tam tylko jedna firma, a trasa jest trudna i wiedzie przez góry. Lokalni taksiarze chcieli nam wmówić, że musimy skorzystać z ich usług bo busu już dziś nie będzie, ale spotkaliśmy parę fajnych Kanadyjczyków z Quebeku i razem trwaliśmy w nadziei, że jednak ten bus przyjedzie. Dominic i Genevieve byli na wakacjach tylko w Wenezueli i bardzo im się podobało. Nam też, mimo upału i komuszych zwyczajów zaczęło się podobać coraz bardziej, więc czekaliśmy na autobus… Po jakiejś godzinie łaskawie przyjechał. Droga przez góry była dość emocjonująca a Kanadyjczycy nawet się ciut zestresowali, bo jechaliśmy wąziutką drogą nad przepaścią na wysokości 3 tys. m. Tzn zaczęliśmy od Maracay na poziomie morza, potem wjechaliśmy na 3 tys. i zjechaliśmy znów nad morze, ciekawe, ale innej drogi nie ma. Jechaliśmy nawet powyżej chmur, do czego byliśmy przyzwyczajeni od Kolumbii, ale jak mówiłem, Quebekijczycy (??) byli mocno podekscytowani. Mnie zrobiło się tylko ciut niedobrze od serpentyn. No i cieszyłem się, że jesteśmy w dużym autobusie z siłą przebicia, a nie w małej taksóweczce, bo kierowca serpentyn nie szanował i jechał tak szybko jak po prostej : ) Dojechaliśmy już po zmroku, cały dzień jak widać zajęło nam bezsensowne szukanie odpowiedniej plaży na wybrzeżu ale trudno, Zresztą nie mieliśmy tego żałować. Poszliśmy z Dominikiem i Gennevieve na plażę i rozbiliśmy namiot (można nocować za darmo!!!) pod palemką. Oni też mieli, ale poszli na pierwszą noc do hotelu, bo Dominik dostał jakiegoś rozstroju żołądka. Rano obudziliśmy się w strasznym upale i zamoczyliśmy się w upragnionym oceanie. Woda super, fale ogromne, zabawa na całego. A wkoło górki. Macie to fotkach, choć nie oddają piękna krajobrazu. Było naprawdę super. Ogólnie całe pozostałe 3 dni spędziliśmy pluskając się w wodzie na falach i opalając pod palmami. Raz poszliśmy jedyną szosą w stronę Maracay zwiedzić oddalone od ½ h spacerem kolonialne miasteczko Choroní (miłe, choć senne), ale gdy spoceni jak myszy wróciliśmy do naszego namiotu pomyśleliśmy, że dość już takich bezsensownych eskapad : ) Jedynym minusem namiotowania było to, że nie było prysznica poza kolektywnym prysznicem na powietrzu (oczywiście płatnym), no ale zawsze można było się wykąpać w kąpielówkach (dziewczyny miały gorzej). Plusem dużym była obecność ratownika, który nawet wyciągnął mnie raz z wody, kiedy zabrał mnie odpływ (hehehe ja to lubię się podtapiać) oraz niewielka ilość ludzi na plaży (po sezonie było, ale pogoda oczywiście bez zmian, więc nie wiem, jak oni rozróżniają sezon hehe). Co ciekawe, gringo w miasteczku właściwie nie było więc rzucaliśmy się w oczy. Co jeszcze…? Ciekawym zwyczajem było żebranie od turystów… wody, której faktycznie zużywało się sporo, a była ciut droga. Kiedy zakopałem pod namiotem butelkę w cieniu palmy ktoś mi ją za pół godziny zwyczajnie wychlał. Cóż, zbluzgałem ciut Wenezuelczyków w myśli i kupiłem drugą.&lt;br /&gt;Jednego dnia popłynęliśmy też do oddalonej o 8h drogi pieszo przez góry (10 minut łódką : ) miejscowości Chuao, w której ponoć robi się najlepszą czekoladę w kraju. Chcieliśmy poobserwować cały proces produkcyjny. Facet dowiózł nas na plażę, skąd mieliśmy 1h spaceru przez las do wioski w towarzystwie pary innych gringo – z Francji. Oczywiście na miejscu nikt nie kwapił się, żeby pokazać nam proces produkcyjny, więc błąkaliśmy się od chatki do chatki. W jednej z nich pani litościwie sprzedała nam jakąś lokalną czekoladę „rękodzielną : )” ale procesu też nie uświadczyliśmy. Zniesmaczeni (choć nie czekoladą, bo była pyszna) wróciliśmy na przystań do łódki, mijając po drodze hordy ślicznych błękitnych krabów (skąd kraby w lesie????) i ciężarówkę ze złośliwie uśmiechniętym towarzyszem Ch. (na plakacie oczywiście). Po przybyciu jeszcze mała kłótnia ze sternikiem, który Francuzów chciał naciągnąć na opłacie na rejs nie wydając im reszty z dużego banknotu i udając idiotę (pomogła nasza pomoc, bo oczywiście kłócić się i straszyć policją trzeba było po hiszpańsku) i znów huzia na plażę. Tam okazało się, że Dominic już się wyleczył i Kanadyjczycy rozbili się na plaży (nie dodałem, że było tam wcześniej kilka namiotów, ale niedużo) i oczywiście udali się potem na ½ h spacer, w czasie którego ktoś im namiot rozciął (dobry drogi namiot) i obrobił (aparat, trochę kasy). Współczułem im szczerze, ale co za kretyn zostawia takie rzeczy w namiocie? W każdym razie wieczorem ukoiliśmy ich smutki w śmiesznie tanim lokalnym rumie podpatrując jakieś niezbyt urodziwe niemieckie turystki, które zrobiły sobie zieloną noc i w mroku przed nami kąpały się topless chichocząc jak pensjonarki przez megafon… : )&lt;br /&gt;Następny dzień był naszym ostatnim (Dominic i Gennevieve zostawali dłużej). Kanadyjczycy zdecydowali się pozostać na plaży wychodząc z założenia, że nic ich już gorszego nie spotka, ale większość rzeczy przenosili na dzień do naszego namiotu (wygląda badziewnie, to fakt, ale w tych okolicznościach to zaleta : ) Mylili się, bo jak tylko poszliśmy na spacer ich namiot znów został otwarty i przeszukany, chociaż nic nie zginęło, bo nie miało co. Eh, niektórzy mają pecha…Tego dnia mimo świetnych umiejętności pływackich Gennevieve to ją musiano wyciągać z wody (fala ciut zdradliwa w tych okolicach).&lt;br /&gt;Jakież było nasze zdziwienie gdy w knajpce na obiedzie znów natrafiliśmy na Aleksa. Był to jego ostatni dzień w Wenezueli przed wylotem na Kubę, więc chciał jeszcze zwiedzić inną plażę oprócz Cayos. Ucieszony ze spotkania towarzyszył nam w spacerze na plażę. Stwierdził, że u niego było znacznie nudniej i nie było fal, więc po Kubie na pewno tu wróci. Razem z Kanadyjczykami, Aleksem i właścicielem lokalnej knajpki osuszyliśmy trochę butelek rumu na naszą ostatnią noc. Potem jakieś 2h spania na piasku no i szybko zwinęliśmy namiot. Droga przez góry do Maracay męczyła mnie na kacu ciut mocniej niż w drugą stronę, ale jakoś wytrzymałem. Do Caracas dotarliśmy na 11.00. Samolot leciał o 16.30. Uparłem się, żeby w centrum poszukać jeszcze gadającej lalki Chaveza (a la Ken), ale nie znalazłem. Skutkiem tego było, że niemal spóźniliśmy się na samolot w szaleńczym biegu do mieszkania Roya po plecaki i potem do busu na lotnisko, a w dodatku zgubiliśmy gdzieś portfel CD z fotkami (na szczęście Roy ma kopię zapasową na swoim kompie, więc nam ją przywiezie), ale plusem było to, że zapomnieli nam naliczyć po 120 USD od osoby za zmianę daty wylotu (hehehehe chyba zawsze będę zmieniał datę w Lufthansa Argentina, bo nie mieli tam urządzeń, żeby skasować mnie kredytówką przez telefon od razu przy zmianie, a potem jakoś …. się rozeszło po kościach).&lt;br /&gt;Potem już tylko lot, zepsute słuchawki, więc dla nas bez filmów … Frankfurt, tam pełno kibiców rozkrzyczane tłumy i nasza nostalgia. No i lot, kiepski angielski stewardess, sympatyczne kanapki, Warszawa i grobowy glos pilota: pogoda ładna, temperatura 17C. Plecaki przywiózł nam kurier parę godzin później, bo nie dojechały z Frankfurtu. Oczywiście brakowało peruwiańskiego Pisco. Cholerni złodzieje… nie latam już z Lufthansą….&lt;br /&gt;No i ta pogoda w Polsce.. ehh… Absolutne załamanie, ale trudno, do następnej wyprawy jakoś wytrzymamy. Mamy nadzieję, że nasi czytelnicy też. Jeśli macie jakieś komentarze czy pytania, możecie je słać na adres olczyki potem malpiątko i nazwa serwera list kropka pl. Trzymajcie się i dzięki za pozytywne wiadomości od was. Fajnie, że ktoś nas czytał! Już w grudniu nowa relacja, jedziemy w te same miejsca, ale inne regiony a oprócz tego do Ameryki Środkowej i Meksyku. Będzie się działo! Tym razem 9 miesięcy!!! Planowana data wylotu w Sylwestra lub parę dni przed, do Buenos. potem stamtąd cały czas na północ. Jeśli ktoś chce się przyłączyć na część lub całość podróży, piszcie. Razem raźniej… :)&lt;br /&gt;Pozdrowienia!!!&lt;br /&gt;ŁOSIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/choroni006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/choroni006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/choroni003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/choroni003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/choroni004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/choroni004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/choroni005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/choroni005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/choroni001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/choroni001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/choroni002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/choroni002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-115088639377640645?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/115088639377640645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=115088639377640645' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/115088639377640645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/115088639377640645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/06/vamos-la-playa.html' title='Vamos a la playa!'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-115046749510899501</id><published>2006-06-16T09:18:00.000-05:00</published><updated>2006-06-16T09:18:15.683-05:00</updated><title type='text'>1 km wody w dół i cała reszta... / 1 km of water falling down and everything else</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel017.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel017.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel015.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel015.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel011.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel007.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/saltoangel001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/saltoangel001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/SaltoAngel0002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/SaltoAngel0002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/SaltoAngel0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/SaltoAngel0001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/SaltoAngel0000.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/SaltoAngel0000.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A więc do Ciudad Bolivar przybyliśmy w środę z samego rana. Na dworcu wyłowił nas naganiacz z jednej z agencji, zawiózł do miasta taksówką (na nasz koszt oczywiście, bo przecież AŻ tak mu na klientach nie zależało :) i przedstawił ofertę. Ogólnie wygląda to tak, że z Ciudad Bolivar leci się do wioseczki Canaima, mieszczącej się w centrum parku narodowego w dźungli. Dróg tam nie ma, więc tylko samolot. Tego samego dnia płynie się łodzią w górę rzeki do pierwszego obozu, tam nocleg. Następnego dnia dalej łodzią do drugiego obozu niedaleko wodospadu, a stamtąd piechotą godzinkę. Potem z powrotem do obozu, nocleg i następnego dnia do Canaimy a potem lot do Ciudad Bolivar. Facet zaproponował nam to za 290 USD od łebka lub wersja tańsza 3 dni za 260 USD jeśli część drogi do Canaimy pokonamy samochodem, a polecimy dopiero z La Paragua, miasta w którym kończy się droga. Lot trwałby wtedy ½ h zamiast 60 minut. Facet gorąco polecał, jako atuty podając rzekome kopalnie diamentów, które będziemy mijać, a także trzy rodzaje roślinności, w tym 30-metrowe drzewa. Nie wątpię, że jego prowizja była na tym drugim wariancie znacznie wyższa, bo niebagatelną część ceny wycieczki Z ochotą przystaliśmy, ale nie dlatego, że zmamiły nas obiecywane kopalnie. Silniej przemówiła wizja 60USD, które zostały w kieszeni, bo i tak przerażała nas wizja wydania 10-dniowego budżetu na 2,5 dniowy tour. Facet rzekł jeszcze, że możemy po powrocie bez opłat zostać dodatkową noc, tylko jedzenie musimy kupić sami. Jak już zapłaciliśmy, okazało się, że MUSIMY zostać dodatkową noc, bo pojutrze przyjeżdża tam Chavez na spotkanie OPEC (jak pech to pech) i lotnisko będzie zamknięte. Ale za to za jedzenie również nam zapłacą, więc luz w gaciach. No więc wyruszyliśmy z lekkim bagażem do La Paragua. Poza dwoma posterunkami żandarmerii, w których tłuści wojacy zapocili nam pluchami paszporty nic się nie wydarzyło. Na MIĘDZYNARODOWYM LOTNISKU LA PARAGUA (blaszany barak, regiment znudzonych murzynów z karabinami, wyboisty pas startowy i 36C w cieniu) poczekaliśmy 1,5h na samolot, a potem wyruszyliśmy. Pilot był tłuściutki, jowialny i budził zaufanie. Samolot już mniejsze, bo miał kabinę wielkości Daewoo Matiz, a w dodatku wypełniony był zgrzewkami coli oraz mięsem, które przez ostatnie 1,5h stało na słońcu... Nie wątpiłem resztą, że mięso zostanie nam prędzej czy później zaserwowane...:( Ale lot przebiegł normalnie. Widoki były całkiem niezłe, olbrzymie rozlewiska wielkich rzek, gęste lasy, wzgórza, palmy, wodospady...&lt;br /&gt;Po przybyciu dopłaciliśmy jeszcze po 4 USD od osoby za wstęp do parku narodowego i rozlokowaliśmy się w naszym hamaku. Czekała nas kolejna niespodzianka, okazało się, że dodatkowy dzień nastąpi nie po wycieczce, ale już teraz. Widać nie było dziś chętnych na wyprawę. A więc ciut się wynudziliśmy, ale nie bardzo, bo spotkaliśmy przesympatyczną parę z Warszawy, która akurat z Salto Angel wróciła. A więc nagadaliśmy się z Patrycją i Marcinem po polsku za wszystkie czasy, za całe pół roku :) (chyba ich ciut wynudziliśmy...) Następnego dnia wybraliśmy się jeszcze na lokalną plażę nad tzw. Laguną Canaimy. Wszystko jak na Karaibach, tylko woda czerwonawa (przez jakieś algi, ale widać ich nie było) i palmy na środku jeziorka stojące. Bajkowo. W tle jakieś wodospady, na brzegu czółna. Rajsko, bardzo rajsko, aż się wyjeżdżać nie chciało. Infrastruktura była tam prawie zerowa, nie licząc paru chatynek z hamakami robiących za ośrodki wczasowe i sklepu spożywczo-pamiątkarskiego (nie wiadomo, czy droższe było żarcie, czy pamiątki), ale za to super spokój, niezłe posiłki, papugi nierozłączki biegające pod stołem w poszukiwaniu okruszków i cztery złodziejskie małpy na drzewie mangowym (z tego dwie już w klatce, skazane za wyrywanie turystom aparatów), z których jedna wskoczyła mi na kolana, kiedy chciałem jej zrobić zdjęcie. Nie wątpię, że spodobał jej się półblond gringo z Europy, ale mocno mnie wystraszyła. Poza tym cud miód i orzeszki.&lt;br /&gt;Wyruszyliśmy w czwartek po południu. Nasz przewodnik, 18-letni słodki chłoptaś o imieniu Hector popłynął z nami łódką na drugą stronę laguny, przeprowadził nas po skalnych półkach za dwoma sporawymi wodospadami tytułem wstępu. Było fajnie i dość mokro. Potem spotkaliśmy się z drugą grupą, której przewodnika właśnie odholowano do Ciudad Bolivar samolotem, bo ukąsił go wąż, którego nieszczęśnik próbował brutalnie wyłuskać z zarośli. Zaczęło się więc wesoło. &lt;br /&gt;W naszej grupie była Brytyjka Sarah, Australijczyk Alex i Japończyk Tatsuya. Łódka, którą płynęliśmy była drewniana, miała silnik, jakieś 10 m długości i może z metr szerokości. Płynęliśmy szybko, podskakując na falach, więc w środku było kompletnie mokro. Z tej prostej przyczyny zawilgotniał nam aparat i z całej wyprawy nie mamy ani jednego własnego zdjęcia. Płyniemy wielką rzeką (tak ze 200 m w szerszych miejscach) małą łódeczką, a po bokach dżungla, palmy, dosłownie jak z Czasu Apokalipsy. Prawie czekałem na zapach napalmu, ale było popołudnie a nie poranek, więc może dlatego nic nie zaburzyło leśnej ciszy. No może poza tukanami i wielkimi czaplami, które przelatywały nad nami z hałasem. W tle za to olbrzymie tepui, bardzo majestatyczna atmosfera. No i ten zachód słońca.. Do obozu dotarliśmy niedługo przed zmrokiem. Jeszcze jakieś rozmowy, jakieś gry przed zaśnięciem. Potem rozłożyliśmy się w hamakach i kołysani do snu skrzydełkami komarzastych zasnęliśmy...&lt;br /&gt;Następny dzień przywitał nas chmurami. Z jednej strony kiepsko, bo widoczność nie ta, ale z drugiej to oznaczało deszcz, a więc więcej wody w wodospadzie. Ogólnie w porze suchej Salto Angel to nędzna strużka w połowie wysokości zamieniająca się w parę. W pełni pory deszczowej natomiast wody jest aż za dużo, ale wierzchołek osnuty jest chmurami. Liczyliśmy na rozsądny kompromis... W 2 godziny łódką dotarliśmy do drugiego obozu, manewrując z małpią zręcznością między falami, wirami i ogromnymi głazami wystającymi tu i ówdzie z wody. Na miejscu po lekkim posiłku wyruszyliśmy nad wodospad. Niestety Hector nie uprzedził mnie o trudności terenu i zabrałem tylko moje brazylijskie japonki... Oczywiście zostawałem mocno z tyłu, ale jakoś szedłem. Aśka miała to samo. Ale źli na Hektora zrobiliśmy się dopiero po tym, jak drogę zaczęły nam zastępować skorpiony i 3-centymetrowe mrówki :) Widok wodospadu wynagrodził wszystkie trudy. Niestety kompromis wyglądał inaczej niż myślałem. Otóż z braku wody wodospad i tak zmieniał się w mżawkę dość wysoko nad ziemią, a w dodatku szczyt Auyantepui, z której wypływał, był zachmurzony. Zamieszczę też fotki Alexa. Wodospad ogląda się najpierw z połowy wysokości, ze skały służącej za punkt widokowy, a potem schodzi się do podnóża, w którym tworzy się mały stawik, gdzie można się wykąpać. Woda superzimna, ale doświadczenie bardzo przyjemne. Z innym przewodnikiem można też pójść tam, gdzie woda spada z wysokości niemal 1 km, czyli podejść do stóp wodospadu, ale Hector nie znał drogi, miał się dopiero uczyć. No cóż, może za rok... :) Po kąpieli wspięliśmy się raz jeszcze na punkt widokowy, bo akurat zeszły chmury i była okazja na lepsze foty. Potem wróciliśmy do obozu i przez resztę dnia opierdzielaliśmy się, tj. rżnęliśmy w karciochy z naszym sternikiem i z Hectorem :)&lt;br /&gt;Następnego dnia wstaliśmy o nieludzkiej 6 rano i ruszyliśmy z powrotem do Canaimy. Tym razem płynęliśmy szybciej, więc zmokliśmy bardziej. Na miejscu czekał na nas jeszcze lunch (choć w ostatnim dniu miało być tylko śniadanie), i wiadomość, że lecimy aż do Ciudad Bolivar, zamiast do Paraguy. Była to spora wygoda i oszczędność czasu, więc ucieszyliśmy się jeszcze bardziej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-115046749510899501?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/115046749510899501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=115046749510899501' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/115046749510899501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/115046749510899501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/06/1-km-wody-w-d-i-caa-reszta-1-km-of.html' title='1 km wody w dół i cała reszta... / 1 km of water falling down and everything else'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114908332328409409</id><published>2006-05-31T08:46:00.000-05:00</published><updated>2006-06-16T08:11:55.683-05:00</updated><title type='text'>Wenezuela ojojoj.... / Venezuela oyoyoy...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas019.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas019.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas017.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas017.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas018.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas018.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas020.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas020.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas011.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas015.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas015.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas007.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/caracas004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/caracas004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Lot bez zaklocen. Po 4 h i niezbyt dobrym posilku bylismy juz w Caracas. Tu znow zimno, bo klima, ale tylko do wyjscia z lotniska ufff nareszcie (w Peru nawet na wybrzezu zbyt cieplo nie bylo, przez pore roku i te mgle, najwyzej 17-18C... nam, zmarznietym w gorach to nie wystarczalo)... Chyba z 1,5h czekalismy na bagaz (tak tak, tanie linie lotnicze hehe) a nastepnie weszlismy w spocone Caracas. Autobus do mieszkania naszego gospodarza w centrum jechal zwykle 1,5h, ale podobno po naszej wizycie w grudniu zawalil sie jakis wiadukt i zajmowalo to 3 dluzej objazdami. Na szczescie Hugo zdazyl juz wyfasowac nowa droge (i przy okazji podniesc cene cholernego autobusu, 12 zl od osoby!!!) wiec przebieglo bez zaklocen...&lt;br /&gt;Na miejscu u Roya spotkalismy jego mame, bo jego nie bylo. Ze starsza pania gawedzilo sie bardzo milo, przy okazji powiedziala, ze ma kolezanke z Polski, ktora 50 lat tu mieszka i nie mowi prawie nic po hiszpansku (ani po angielsku), ale to nie przeszkadza im sie 15 lat przyjaznic :))) Potem maly prysznicyk i na miasto. Poniedzialek, wszystkie muzea zamkniete, wiec ruszylismy na uniwerek, z lat 50tych ale podobno na liscie Unesco. Caracas zrobilo na nas tak samo fatalne wrazenie jak pol roku temu. Od razu mowie, ze pol roku w lokalnych metropoliach na Caracas cie nie przygotuje. Brzydota jak w prowincjonalnym miescie w USA, chaos architektoniczny, supernowoczesnosc z czasu boomu naftowego, czyli 40letnia, wszystko szare, odrapane, oszczane, zasmiecone. W Rio w centrum jest podobnie, ale przynajmniej jest plaza i piekne wzgorza. Tu sa tylko wzgorza i niezbyt ladne w dodatku. Slumsow chyba 80% a to co sie slumsami nie nazywa, dla mnie tez nimi jest... Spaliny oczywiscie widac jak na dloni, Brrr... Jedna rzecz bedzie dla nich odpuszczeniem grzechow. Legendarna uroda Wenezuelanek. Dla mnie jest to pod wzgledem plci pieknej czesc Brazylii, tylko hiszpanskojezyczna i bardziej karaibska. Nie na darmo juz 5 razy ten kraj wygrywal Miss Swiata i 4 razy Miss Universum (albo jakos tak..). Podobno przemysl kosmetyczny niezle tu kokosy trzepie na tej famie, nic dziwnego... Dlugo przyjdzie mi rozstrzygac wyzszosc Wenezueli nad Brazylia lub odwrotnie i nie wiem, czy kiedykolwiek mi sie to uda... :) Jednak jest sprawiedliwosc na tym swiecie. Gdyby nie te dziewczyny, na miejscu mieszkancow stolicy od razu popelnilbym samobojstwo. Oprocz tego, ze miasto jest brzydkie, jest niezbyt przyjazne. Odleglosci ogromne, a obyczaje dosc komunistyczne, tj. ludzie raczej nieuprzejmi, ponurzy, nic kupic nie mozna, sklepy zamykane wczesnie w samym centrum. Itp. Itd. O tym tez pozniej...&lt;br /&gt;A wiec uniwerek.. jesli w calym miescie dziewczyny sa.... mmmm... to na uniwerku to bedzie mmmmm... kwadrat lub szescian nawet. Wyobrazcie sobie wielki betonowy skansen, pseudofuturystyczne budowle z lat 50tych oczywiscie tez odrapane i paskudne (architektem nie jestem, to widac :)) szarosc, brzydota, syf, choc nie szczyny wyjatkowo. A w tym wszystkim snuja sie zastepy stworzen anielskich i to nieanielsko, bo skapo odzianych. Nie chce wiecej pisac, plakac sie chce bo zbyt nedzne moje pioro, zeby przyblizyc obraz sprawy  :) Wstrzasajace!!! :)&lt;br /&gt;Po uniwerku jeszcze krotka wizyta na Placu Bolivara, na tzw. Starowce. Skapa, mala, choc dosc ladna. 3 uliczki jednak tylko. Kafejka internetowa na chwile, bo “zamykam o 19.30!!!” (po innych krajach, gdzie najmniej do 22.00 a czesto cala noc net byl czynny t spory szok). Szukam kibla. W kafejce brak. Wszystkie knajpy wokol zamkniete. TOTALNA WIOCHA!!! Wchodze do jednej otwartej, nikgo nie ma, kabiny zamkniete na glucho. Klnac i trzymajac sie za brzuch biegne do centrum handlowego. Sie zamyka juz, ale litosciwy ochroniarz wpuszcza mnie. Papieru oczywiscie brak, ale przezorny zawsze hehe... No i powrot do Roya, bo juz ciemno i niezbyt bezpiecznie.. Ufff.. meczace miasto.&lt;br /&gt;Nastepnego dnia korzystamy z kompa Roya i ladujemy troche zdjec, ale niezbyt duzo. Wiecej za kilka dni. Potem wybieramy sie na wieze widokowa, darmowa podobno, w centrum miasta. W centrum spotykamy plakaty Chaveza na obrzydliwych szarych budynkach (prezydent sie usmiecha do nas!!!), co wyglada tak slicznie, ze robimy zdjecie a takze jakiegos amerykanskiego przewodnika po Caracas, ktory informuje nas, ze wieza widokowa sie spalila rok temu, wiec odbuduja ja moze za 2 lata. Hehehe spoznilismy sie ciutke. Coz trudno. Robimy fotke spalonej wiezy (budynku) i lecimy do Muzeum Sztuki Wspolczesnej, ponoc najlepszego na kontynencie. Wstep oczywiscie darmowy (“prosze pani, muzea w Wenezueli sa za darmo!!”), przynajmniej tyle. Zreszta benzyna tez jest tu prawie za darmo, 12 gr za litr dokladnie. Taniej 15x niz woda mineralna. Stad tyle tu amerykanskich blachosmrodow z lat 60tych o 5,5 m dlugosci i rurach wydechowych prosto w twoich plucach (przynajmniej tak sie czuje). Brr..&lt;br /&gt;Muzeum jest naprawde niezle, wiekszosc to instalacje wideo, mocno awangardowe, ale jest tez sporo innych, a takze 100 grafik Picassa, pare jego obrazow, jeden Chagall, jeden Leger i jacys inni neo-Francuzi. Im-pre-sio-nan-te, compadre Chavez! :)&lt;br /&gt;Potem krotki spacer na autobus, kupujemy bilety do Ciudad Bolivar, bazy wypadowej do Salto Angel, najwyzszego wodospadu na swiecie (1 km swobodnego spadku). Nie sa tak smiesznie tanie, jak cena benzyny, ale chyba najtansze na kontynencie. Potem jeszcze raz na starowke, cykamy pare zdjec i zaczynamy szukac bankomatu. Zaczyna sie gehenna. Naszej Visa Electron odmawiaja nie tylko bankomaty jednego, czy dwoch, ale WSZYSTKICH bankow. Potem probujemy kredytowki, ktora ZAWSZE dzialala, ale nie tym razem! Probujemy w poprzednich bankach z kredytowka, ale.... zamkneli bankomat. Wracamy do innych, tez zakratowane!!! Godzina 19.00!!! (banki zamykaja juz o 15.00 oczywiscie). Tylko z gory pogodnie usmiecha sie tow. Hugo. Ch...! W koncu po odstaniu ½h kolejki w centrum handlowym dostajemy kase... uff.. reszta pozniej..&lt;br /&gt;Chciałem jeszcze dodać, że w Muzeum Sztuki Współczesnej spotkaliśmy jednego młodego Amerykanina. Chłopaczek był chyba mocno zaangażowany politycznie, bo po pytaniu, skąd jesteśmy, popisaniu się wątpliwą polszczyzną typu „Dobrei popoudney!” („Byłem w Krakou!”) spytał prosto z mostu, czy jesteśmy czawistami. Tzn. czy popieramy Chaveza... Z godnością odpowiedziałem, że nie do końca, ale dusiłem się w środku ze śmiechu...&lt;br /&gt;Tutaj jeszcze parę dygresji na temat kraju i jego mieszkańców. Jak już chyba mówiłem, 6 miesięcy w Ameryce nie przygotuje cię na Wenezuelę. Ogólnie przytłaczająco fatalne wrażenie robi przede wszystkim stolica. Tak ohydnego miasta naprawdę ze świecą szukać. Większość kolonialnych budynków ukochanego miasta Bolivara zostało w okresie boomu naftowego w latach 70tych zastąpionych betonowym chaosem. Przypomina to miasta USA w ich najgorszych dzielnicach, ale bez tej całej amerykańskiej cywilizacji. Beton na betonie otoczony betonem i podlany spalinami (jak w Kolumbii, widzisz, czym oddychasz). Stara nowoczesność, z wybitymi szybami, osranymi chodnikami i ponurymi ludźmi. Takie getto, tyle że w centrum. Poza tym wszystkie główne ulice (czyt. chodniki) zastawione są straganami do granic możliwości (proporcje: stragan ¾, piesi ¼ miejsca). Stragany zasłaniają wszystko, pogłębiając tylko chaos (o tabliczkach z nazwami ulic nie słyszeli), ale za to kupić można, co tylko sobie wymarzysz, łącznie z koszulkami z Mafaldą (!!!) oraz gadającą kukłą Barbie-Chaveza (przemówienie trwa chyba 3 minuty i okraszone jest fanfarami!) W dodatku miasto to prawdziwa „globalna wioska”, ale w sensie bardzo negatywnym. Po 19.00 ulice wyludniają się i naprawdę strach wyściubić nos z domu. (Napady z bronią w ręku są na porządku dziennym) Ja tu mówię o centrum! Mało, zamykają się restauracje, bary, o sklepach nawet nie mówię, bo praktycznie ich nie ma (wodę mineralną w centrum Caracas najpewniej dostaniecie w... drogerii!) Oczywiście o kiblu nie ma co marzyć, bo w centrach handlowych otwarte są tylko pisuary, a po klucz do kabiny musisz lecieć do klawisza (o przepraszam, do strażnika!) Papier toaletowy? Chavez by się uśmiał. Ogólnie ogromne, 8milionowe więzienie jakim jest Caracas nastraja do świata bardzo, bardzo negatywnie. Na murze na jednym z głównych placów dumne motto z Bolivara głosi „Si la naturaleza se nos opone, la haremos que nos obedezca” („Jeśli przyroda się nam sprzeciwi, zmusimy ją do posłuszeństwa”) Znajomy Węgier Csaba na ten widok zaczął cynicznie chichotać i stwierdził, że zadanie z pewnością wypełnili. Trudno nie przyznać mu racji...&lt;br /&gt;To całe obrzydliwe środowisko wpływa też na ludzi. Nikomu się nic nie chce. Niemal wszyscy byli dla nas niemili. Robiono nam dużą łaskę przy obsługiwaniu.... Praktycznie wszędzie. Targowanie? Zapomnij. Wenezuelczyk zdechnie z głodu, ale nie opuści gringo ani centa. Nie chcesz, chamie z Zachodu, to nie kupuj. I sp....! Taksówkarze identycznie. („Mam dobrego prezydenta, on mi na pewno wyrówna stratę głupiego klienta!”) Nie ściemniam. Przyjeżdżasz wieczorem do miasteczka, pod terminalem tabun osnutych pajęczynami z nudów taksiarzy. Jesteś JEDYNYM klientem w okolicy. Ale jeśli nie zapłacisz ich ceny, nadal będą tam stać.... Może to lubią? Nie wiem..&lt;br /&gt;W barze z bogatego menu możesz w środku dnia dostać jajecznicę i kurczaka, bo reszty... nie ma. Na stoisku z owocami sok z.. pomarańczy. W Kolumbii wybór soków zajmował dobrą stronę menu. W sklepach wybór jest równie marny. Kwitnie handel uliczny, nieopodatkowany, ale nawet na ulicy trudno o wiele towarów. W wielu innych krajach każdy starał się ci coś sprzedać albo jakoś ci dogodzić. A Wenezuela wręcz przeciwnie. Im bardziej zepsują ci humor, tym lepiej się czują. Jak kierowca nie chce wpuścić cię do autobusu z bagażem podręcznym, to cię nie wpuści. Bo taki ma humor, i już. Niektóre stacje metra w Caracas zamykane są o 21.00!!! Właśnie tak wyobrażam sobie komunistyczną Polskę. Totalny tumiwisizm, klient traktowany jak szmata, wszyscy mają wszystko głębokuśko.... za pazuchą :) Dlatego właśnie nawet długoletnie podróżowanie po Ameryce nie przygotuje cię na Wenezuelę. Ma się wrażenie, że ci ludzie są po prostu cholernie leniwi. A ten kraj mógłby być przecież taki bogaty. Ropa, rudy metali szlachetnych, cholernie żyzne ziemie i TABUNY zamożnych turystów (zarówno z USA jak i z Europy loty są tu tańsze niż do jakiegokolwiek innego kraju na tym kontynencie). Ale te ludziki po prostu jadą po linii najmniejszego oporu. Dopóki starczy im ropy. A ropa płynie, to widać. Domy są zadbane, starówki w wielu miejscach odnowione, reprezentacyjne. Całość wygląda dużo dostatniej niż w takim Peru, nie mówić o Kolumbii. Ale infrastruktura publiczna to już tylko resztki dawnej świetności. Pajęczyny i uryna... A jak ropa się skończy? Strach myśleć..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy zdaze zrobic cale Caracas, bo jestesmy w Ciudad Bolivar i zaraz jedziemy na 4 dni na wyprawe do Salto Angel, najwyzszego wodospadu na swiecie (samolot do dzungli niedlugo...), a wiec o Caracas (1,5 dnia raptem tam spedzilismy i glownie narzekania tu beda, wiec nie wiem, czy wam sie oplaci czekanie :))) Wyprawa miala byc 3dniowa, ale w rejonie niedlugo bedzie prezydent Hugo i zamykaja na ten dzien lotnisko, wiec jeden darmowy dzien dostalismy hehe. No coz... spoko. Pozdrowie od was prezia, a potem... potem pewnie lecimy na plaze, palemki, soczki i internet! A na razie bez odbioru do... hmmm niedzieli?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114908332328409409?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114908332328409409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114908332328409409' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114908332328409409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114908332328409409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/wenezuela-ojojoj-venezuela-oyoyoy.html' title='Wenezuela ojojoj.... / Venezuela oyoyoy...'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114908288110818402</id><published>2006-05-31T08:40:00.000-05:00</published><updated>2006-05-31T08:41:21.663-05:00</updated><title type='text'>Peru sie zegna... / Peru says goodbye...</title><content type='html'>No wiec dojechalismy do Nazca. Autobús uprzejmie zawiozl nas do tzw. wiezy widokowej, 20 km za miasto i tam wysadzil, w samym srodku pustyni. Wieza miala jakies 15 m wysokosci, wiec niewiele z niej bylo widac, ledwie dwie figury, ktore zobaczycie na zdjeciu i szczatki trzeciej, ale miala te niewatpliwa zalete, ze kosztowala 1 zl zamiast 50 dolcow za samolot. Poniewaz rozni poznani po drodze ludzie samolot nam odradzali jako rozczarowanie, postanowilismy zaoszczedzic grosza i sobie odpuscic. Przy okazji, warto pamietac, ze wiekszosc zdjec i pocztowek jest rasowana na fotoszopie, a w rzeczywistosci figury wygladaja szaro i malo kontrastowo, bo ziemia jest bura a linie – jasnobure. Poza tym samolotem cholernie trzesie, chce sie rzygac wiec a nie fotki cykac. Ot tyle... (hehe przekonalem was? :)&lt;br /&gt;Potem zlapalismy powrotny bus do miasta i przezylismy kolejna peruwianska przygode - calkiem za darmo. Jak wsiedlismy do autobusu z ciezkimi tobolami zaczal w nasza strone gestykulowac mily pan z tylu, abysmy zasiedli kolo niego. Postawilismy wiec ciezkie plecaki z przodu (bagaznika oczywiscie brak) a z tylnymi siedlismy przed milym panem, bo miejsc wolnych bylo malo. On sam nie pytajac zaczal wciskac nasze male plecaczki na polke. Podziekowalismy i rozsiedlismy sie wygodnie. Przez mysl przemknely mi opowiesci o takich historiach w Ekwadorze (zlodzieje), ale pomyslalem sobie, po co wpadac w paranoje. 20 minut potem zaczelismy dojezdzac do miasta. Aska uslyszala z gory jakis brzek. Poniewaz miala w swoim plecaczku jakas ceramike, wpadla w dziki szal. Ja na chwile stracilem orientacje. Potem pare rzeczy zdarzylo sie na raz. Asia wstala i ja tez, ludzie zaczeli wysiadac a mily pan zaczal mi pospiesznie sygnalizowac, ze juz dojechalismy i powinienem spieszyc do wyjscia, a zwlaszcza puscic jego, bo korytarz byl waski. Wiec Aska patrzy na gore szukajac skorup swego dzbanka, a tu jej plecaka... nie ma. Zaczyna wrzeszczec na goscia, ze stlukl, on zaczyna sie tlumaczyc bezladnie. Wtedy ja zagladam do mojego plecaka i... jest otwarty, brak torby z aparatem... Patrze tepym wzrokiem na typka, ale on chyba spanikowal i zaczal mi i pokazywac na swoj plecak, ze niby pusty. Ja stoje dalej, blokuje przejscie, sytuacja nerwowa, nie wiem co robic. W koncu Aska wrzeszczy z tylu, ze aparat porzucony na tylnym siedzeniu. Jak juz zebralismy swoje manatki i wyszlismy, mily pan gdzies sie ulotnil. Ceramika, jak sie okazalo tez byla cala, halas musial pochodzic skadinad, i albo mial odwrocic nasza uwage od pana grzebiacego w naszych rzeczach, albo byl niezamierzony. W kazdym razie chyba nas uratowal. Facet przez brak czasu nie zdazyl wepchnac sobie wielkiej torby z aparatem w majty. Natomiast zdazyl szybciutko Asi rozwalic zamek w plecaku, bo miala klodke. Ja, szczescie w nieszczesciu, klodki nie zalozylem, wiec zamek ocalal. Asi plecak juz naprawilismy, ale niesmak i napiecie pozostalo...Poza tym strat zero, ale postanowilismy wyjechac z Nazca jak najszybciej sie da.... Ufff..&lt;br /&gt;Przed wyjazdem chcielismy jeszcze zwiedzic stary, preinkaski cmentarz z mumiami. Pierwsze biuro, do ktorego zmeczeni weszlismy zaoferowalo jakas idiotycza cene, wiec zrezygnowalismy. Facet zaczal opuszczac, ale go jednak olalismy. Potem udalo sie nam kupic wycieczke za cene poczatkowa, ktora tamten oferowal na koncu, wiec niezle chcial nas naciac hehe... Cmentarz lezy na pustyni jakies 30 km za miastem, zabral nas oraz pare Anglikow niejaki Raul. Raul mowil po angielsku gorzej od kota mojej szanownej tesciowej, brzmialo to mnie wiecej tak: “Tu, ta mumia ono tu lezy, rozumisz, bo dawno zdechla, i oni go tu pokladli a potem piaska wziela i sypala. Potem dum dum i odkryli mumia. A skad ten mumia? Wojna, wojna, widzisz. Dwa plemia, wojna. Jedna plemia ma food. Druga plemia nie ma food. Biga problem. Bum bum. Bijo sie, bijo... I trup!” I dalej w tym stylu. Angolom to wystarczalo, ale my nic nie kumalismy, wiec prosilismy o streszczenie po hiszpansku.&lt;br /&gt;Potem chcielismy jeszcze zrobic zjazd po najwyzszej wydmie swiata (ponad 2 tys. m) na tzw. Sandboardzie, czyli desce piaskowej ale nic nam z tego nie wyszlo. Wycieczki robi sie od 5 rano, bo potem slonce nap... tak, ze sie zyc nie chce (2 h wspinaczki po piasku), wiec nie mielismy czasu... Coz, nastepnym razem...&lt;br /&gt;Nastepnie wybralismy sie do Pisco, gdzie mielismy wykupic wycieczke do rezerwatu Paracas (duzo ciekawych ptaszkow) i na wyspy Ballestas (ptaszki i inne ciekawostki). Juz po wyjsciu z autobusu obskoczylo nas kilku chlopaczkow proponujac uslugi konkurencyjnych hoteli. Byli tak zabawni, gadatliwi i weseli, ze przez 15 minut zamiast wybierac pokladalismy sie ze smiechu. “A u nich kasyno, to glosno!”, “A nasz w centrum jest a ich przecznice stad, to juz nie centrum, tam bandyci, Panie!”, “A u nas w nocy chodza koty po dachu, o!!! jak fajnie, nie?!!” hehehehe... W koncu skorzystalismy z drugiej oferty, bo pierwsza nie miala wbrew zapewnieniom cieplej wody, ale za kompletny bezcen ten hotel byl (15zl chyba za dwojke)... :), a ladniutki. Okazalo sie przy tym, ze dwoch murzynkow proponujacych konkurencyjne firmy to bracia. Cos na poprawe humoru :) Potem wykupilismy wycieczke na jutro i posnulismy sie troche po miescie (nic specjalnego).&lt;br /&gt;Nastepnego dnia zabrali nas rano z hotelu i zawiezli na przystan. Poniewaz zapewniali, ze bedzie mozna sie kapac, ja w stroju plazowym... A tu zimno. W Peru zima... W gorach w dzien jest cieplo, ale tutaj...brr.. W dodatku przez zime i jesien zalega tu tzw. garua, czyli gesta mgla... Gdy dojechalismy do przystani, mgla sie rozproszyla i wyszlo slonce. Huha, dobra nasza. Nasz przewodnik, blondwlosy Jurij Diaz (rodowity Peruwianczyk hehehe) byl calkiem zabawny, choc po angielsku mowil nieduzo lepiej niz wczorajszy Rrrraul... :) Wycieczka miedzynarodowa, duzo ludzi z Kanady, Francji, Portoryko i nawet Hiszpan jeden. Najpierw zobaczylismy cos ciekawszego niz linie Nazca, czyli tzw. kandelabr (swiecznik?), figure o tym ksztalce i ok. 120 m wysokosci wyrysowana na stromym, piaskowym zboczu wybrzeza. Najciekawsze jest to, ze nikt nie wie, skad sie wziela i jak ja zrobili, ze nie zasypuje sie pod wiatrem. Linie maja ok. 10 cm glebokosci i sa dosc precyzyjne. Jest kilka hipotez, ale zadna na razie nie zwyciezyla..&lt;br /&gt;Potem poplynelismy na wyspy, gdzie niestety mgla sie mocno ostala, tak ze bylo bardzo zimno i musialem az nogi wlozyc do pustego plecaka, zeby nie zlodowacialy w czasie rejsu brr... Ogladalismy ciekawe formacje skalne (beda fotki). Pare leniwych fok, kilka malych pingwinkow, sporo kormoranow i ich guana (ktore ludzie podobno ze skalnych wysepek zbieraja z narazeniem zycia) i juz wracamy na lad. Uff... slonce!!&lt;br /&gt;Stamtad autobusem zwiedzilismy jeszcze rezerwat Paracas. Tam inna ciekawa formacja skalna zwana Katedra, a nastepnie jaskinia. Nasz przewodnik dwoil sie i troil, aby uatrakcyjnic pobyt nurkujac co chwila za jakas skale i wydobywajac spod niej ciekawego szkarlupnia czy innego biednego krabowatego do zdjecia. Biedne zwierzaczki musialy miec niezlego pietra na widok Jurija i calej gawiedzi, ale jakos to chyba przezyly...&lt;br /&gt;Potem jeszcze kawalek pustynnego wybrzeza i koniec wycieczki. Jeszcze wizyta w restauracji, dla Asi upragnione owoce morza, po ktorych pozniej znow sie oczywiscie rozchorowala i juz bylismy z powrotem w porcie. Mimo, ze jak lokalne porzekadlo glosi, Si en Pisco estuvistes y a Paracas no fuistes, para que mierda vinistes?! (wolne tlumaczenie: Jak zes w Pisco byles i zes do Paracas nie pojechales, to po kiego chujaz przyjechales?¨ (bledy celowe), to moim zdaniem mozna sobie te atrakcje odpuscic. Przynajmniej w zimie. Zobaczycie fotki.&lt;br /&gt;Potem autobus do Limy i....&lt;br /&gt;Do Limy dotarlismy poznym wieczorem. Od razu obskoczylo nas kilku taksiarzy oferujac dosc wygorowane ceny, ktore ze wzgledu na bezpieczenstwo jednak zaakceptowalismy. Taksiarz troche krazyl, ale udalo mu sie szybko znalezc mieszkanie naszych gospodarzy. Dwojka Niemcow z hospitalityclub, Johannes i Uli powitala nas milo, mimo naszego spoznienia. Sa tu przez rok na studiach i mieszkaja w luksusowej jak na Lime dzielnicy Miraflores. Sa tu takie przybytki jak Mariott, Hilton, KFC czy Pizza Hut. No i ekskluzywne centra handlowe oraz pelno wysokosciowcow. Mieszkanie Niemcow jest jak na peruwianskie standardy b. ladne, choc niewielkie. Po krotkiej rozmowie i obejrzeniu ich zdjec z Amazonii zasnelismy twardo na podlodzie obiecujac sobie mocno wizyte nad wielka rzeka w przyszlym roku...&lt;br /&gt;Nastepny dzien uplynal na ostatnich zakupach w Peru, nawet zdjec nie bylo sensu robic bo wszedzie ta cholerna mgla (ZWLASZCZA w Miraflores, nie wiedziec czemu). Niemcy pojechali zwiedzac lokalne ruiny Pachacamac, ktore my mielismy juz odhaczone w lutym (tzn. ja, bo Asia byla chora), wiec bylismy sami. Jako sie rzeklo, ostatnie zakupy... Przyjemnie w Miraflores, bo bezpiecznie, wiec nie oddalalismy sie zbytnio od dzielnicy luksusu. Jak na Lime warunki niespotykane, w miare czysto, chodniki rowne, jakies klomby... Istne szalenstwo. I pelno Jankesow przemieszczajacych sie miedzy hotelami. Na chwile wpadlismy na lokalny rynek rekodziela, ale gdy odkrylismy, ze ceny sa tu trzykrotnoscia cen w Cuzco nie kupilismy zbyt wiele. Na wieczor wybralismy sie z Niemcami do restauracji na doskonala zupke kreolska (mm.. prawie powtorka z Ekwadoru) a nastepnie przygotowalismy do wyjazdu, bo lot byl nastepnego dnia rano... Johannes zamowil nam dobra, bezpieczna taksowke (ich przyjaciol czesto obrabiano w falszywych taksowkach, wiec mieli niezla schize!) na 4.00 rano!! Wiec snu nie mielismy zbyt wiele... Tak czy inaczej, odespimy pozniej..&lt;br /&gt;O 4.00 polzywych ze zmeczenia zabral nas na lotnisko taksowkarz Carlos, ktory Niemcow wozil juz dziewiec! razy. I to za jedyne 25 zl (w Limie to podobno niska taryfa za przejazd na lotnisko, licznikow tu nie ma, ceny ustalasz przed wyjazdem). Procedura przebiegla bez zaklocen, choc zaspany ledwo nie zgubilem kart pokladowych. Uff.. Jeszcze wymiana kasy na dolary, bezowocna proba wyslania lisci koki do Polski (od Boliwii mialem ten dylemat, tam i w Peru sa legalne, ale gdzie indziej niekoniecznie, aresztuja mnie czy nie...), bo pani na lotniskowej poczcie odmowila przyjecia (wyrzucilem je wiec do smieci, nie chce sprawdzac, jak wygladaja wiezienia za Chaveza). Kupno kilku butelek Pisco (slynne peruwianskie/chilijskie – o to wciaz sie spieraja – brandy z winogron) No i lot. Reszta w nastepnym wpisie...!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114908288110818402?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114908288110818402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114908288110818402' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114908288110818402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114908288110818402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/peru-sie-zegna-peru-says-goodbye.html' title='Peru sie zegna... / Peru says goodbye...'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114897068083668678</id><published>2006-05-30T01:31:00.000-05:00</published><updated>2006-06-16T07:59:55.943-05:00</updated><title type='text'>Peruwianskie atrakcje/Peru's attractions</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa026.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa026.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa027.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa027.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa025.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa025.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa024.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa024.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa021.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa021.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa023.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa023.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa022.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa022.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa020.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa020.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa016.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa016.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa017.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa017.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa018.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa018.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa019.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa019.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa012.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa012.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa015.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa015.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa014.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa014.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa011.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa011.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa013.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa013.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa008.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa008.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa007.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa007.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa009.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa009.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa010.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa010.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa006.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa006.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/arequipa005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/arequipa005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco025.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco025.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco023.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco023.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco022.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco022.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco021.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco021.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco024.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco024.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco020.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco020.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco018.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco018.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco019.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco019.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco017.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco017.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco011.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco015.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco015.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco007.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/cusco001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/cusco001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu023.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu023.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu021.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu021.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu022.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu022.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu020.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu020.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu019.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu019.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu018.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu018.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu017.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu017.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu011.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu015.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu015.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu007.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/macchu005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/macchu005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado019.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado019.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado017.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado017.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado020.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado020.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado018.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado018.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado015.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado015.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado008.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado008.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/vallesagrado001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/vallesagrado001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z Puno pojechalismy do Arequipy, ktora przewodnik zachwala jako piekne kolonialne miasto polozone wsrod osniezonych wulkanow. Wszystkie autobusy jak na zlosc maja tak ustawione godziny odjazdu, ze zajezdza sie na miejsce bladym switem, a nawet wczesniej, ale mielismy szczescie, bo najpierw przed odjazdem czekalismy pol godziny na spozniona pasazerke, a potem w polowie drogi mielismy nalot celnikow. Ogolnie podroz opoznila sie akurat tyle, zeby zdazyc na  wschod slonca.  Nie zebysmy sie wyspali, bo w zamieszaniu bylo o to trudno. Celnicy przeszukiwali glownie babcie indianskie z wielkimi siatami – ciekawe co tam niby szmugluja. Poniewaz firma trafila sie gowniana, bagaze nie byly oznaczone i tylko co chwila z zewnatrz dolatywaly gromkie okrzyki: a ta niebieska siata w krate to czyja? Na dodatek losiowi ktos podrzucil bachora w becikach pod siedzenie (znowu boliwijskie zwyczaje), wiec nie mogl sie za bardzo ruszyc. Twierdzi, ze ani razu nie drgnelo, nawet jak bysie z cla je prawie stratowaly. Po przyjezdzie odstawilismy bagaze do przechowalni, bo myslelismy ze jeszcze tego samego dnia wyruszymy do Cuzco. Mielismy zaproszenie od dziewczyny z CS, ale chcielismy tylko pojsc z nia na piwo a potem w droge. Ale jak poznalismy Claudie, rozesmiana i zyczliwa osobke, to latwo sie dalismy namowic na spedzenie w Arequipie kolejnego dnia. I bardzo dobrze, bo duzo tu do zobaczenia. Po pierwsze miasto ma wielka starowke, wszystko z bialej wulkanicznej skaly (a wlasciwie szarawej, wiec przydomek Biale Miasto troche na wyrost). Ponadto sa koscioly ze slicznymi filigranowymi fasadami (chociaz wszystkie podobne, bo ich zaprojektowanie zlecono jednemu facetowi, ktory trzymal sie jednego sprawdzonego patentu), a ogromna strzelista katedra z wulkanami w tle zajmuje cala pierzeje glownego placu. I wreszcie jedyny w swoim rodzaju klasztor Santa Catalina, prawdziwy labirynt z wlasnymi wewnetrznymi uliczkami. Koniecznie do zwiedzenia z przewodniczka, ktora ma do opowiedzenia mase ciekawych rzeczy. Ogladac samych murow bez komentarza zupelnie nie ma sensu. Potem zwiedzalismy muzeum Juanity zwanej lodowa ksiezniczka, czyli zlozonej w ofierze inkaskiej dziewczynki, ktorej  mumie znaleziono w wulkanie i teraz biedna jezdzi w tournee po ciekawskich krajach, a przez reszte roku spoczywa pod chlodzonym kloszem na miejscu, w Arequipie, i jest glowna atrakcja dosc drogiego museum. Niestety rowniez najnudniejszego, jakie ostatnio zwiedzalam. Po obejrzeniu filmu dokumentalnego mogliby juz wpuszczac do sali z Juanita, ale uparli sie na przewodniczke (obowiazkowa), ktora przez godzine zanudza szczegolami kazdego skrawka znalezionego materialu. Na dodatek obowiazkowe oprowadzenie nie jest wliczone w cene biletu. Tak samo jest w Catalinie, ale tam z przyjemnoscia wynagradza sie przewodniczke za setki przytoczonych ciekawostek, a tutaj to jest zwykly haracz. Po zakonczeniu wizyty wymknelismy sie w strone wyjscia, ale pani nas dogonila i zapytala czy poinformowano nas o dobrowolnym datku dla przewodnika. Fe. Na dodatek potlukli mi termos w depozycie, matoly jedne - oczywiscie zobaczylam dopiero pol godziny pozniej w kebabowni (El Turco, mniam mniam) jak mi sie kaluza pod stolem zrobila. &lt;br /&gt;Wieczorem niezmordowana Claudia (pracujaca do osmej wieczor) wyciagnela nas na impreze, rzadka okazja w naszej podrozy. Nastepnego dnia los od rana walczyl z plytami dvd, na ktorych przechowujemy wszystkie dotychczasowe zdjecia. Cale porysowane, odmawialy wspolpracy, ale w koncu udalo mu sie na piechote je skopiowac prawie bezstratnie. Potem pojechalismy na autobusowa wycieczke po miescie. Plus jest taki ze zabieraja cie w kilka miejsc poza centrum, o ktorych nie wiedzialoby sie ze warto je zobaczyc, ale ogolnie wycieczka nieco nudnawa. Najsmieszniejszy punkt programu to P a l a c io Goyeneche, straszny klocek,  o zupelnie niezasluzonej nazwie, ktory mija sie z daleka wracajac do centrum. Wspominaja o nim tylko dlatego ze ladnie sie nazywa. Po powrocie zrobilismy sobie sesje zdjeciowa w zakladzie fotograficznym Claudii. Nie ma jak parasole odbijajace flesze! Wygladamy jak na reklamie telenoweli.  Przed wyjazdem los postanowil oddac rzeczy do prania. Obiecali ze sie wyrobia w trzy godziny, ale oczywiscie jak przyszlismy pranie odebrac, byli jeszcze w polu, a za pol godziny autobus! Taksowkarz robil co mogl, ale byl piatkowy korek. Wpadamy na dworzec piec minut po czasie, a pan mowi, ze odjazd z drugiego terminala. Ja tu juz spazmow dostaje,  klne losia za pranie, a pan nas spokojnie prowadzi do drugiego terminala (piec minut piechota),gdzie autobus grzecznie czeka, kulturalny kraj :-) W autobusie zamiast obiecanej kolacji podaja nam snacka czyli jakas bule i jagodowa breje, ktora sasiedzi zza oceanu probuja przelknac przez kolejna godzine (pozbyc sie zaserwowanego plynu w autobusie nie jest latwo :-), a my z trudem przelykamy denny film ”na faktach autentycznych” o porwanym samolocie, ktory dzieki dzielnym pasazerom nie rozbil sie na Bialym Domu. Film jest tak marny, ze glupawki dostajemy, az sasiedzi sie szokuja, bo dla nich to temat absolutnie nie do smiechu. Wreszcie gasza swiatlo i daja nam pod kocykiem odsapnac po dwoch niedospanych nocach. Zajezdzamy na miejsce raniutko, nie chcemy zrywac z lozka gospodarzy z HC, wiec najpierw jedziemy na stacje kolejowa po bilety do Machu Picchu. Tak jak w Boliwii dziala system numerkow, ale bilety sa tak porazajaco drogie, ze dla wszystkich chetnych ich wystarczy. Chodzi o to, ze na pewnym odcinku konczy sie droga i dalej jedzie juz tylko pociag, z czego kolej peruwianska skrzetnie korzysta. 170 zlotych od osoby za dwie godziny to najdrozsza trasa kolejowa jaka znam. Ostatnio popularna stala sie wycieczka piesza torami (niektorzy robia ja w nocy, blad bo traca sliczne widoki), ale wtedy trzeba przejsc ponad 30km, my tacy twardzi nie jestesmy, a poza tym trzeba zachowac energie na samo Machu. Z biletami w garsci dzwonimy do gospodarza, zeby podal nam adres. Wistmana nie ma, ale jego siostra zaprasza. Taksowka zawozi nas do niezlego ceglanego slamsu, no ladnie. Sam dom z zewnatrz wyglada  nie najgorzej, pokoj mamy w osobnej dobodowce w stylu motelowym, tylko kibel upiorny, swad niesie sie na cale podworko. Siostra nas wita, z uroczym usmiechem napomyka o drobnym datku za zuzyta wode i prad po czym znika. Czyzby to zawoalowane kwatery byly pod szyldem Hospitality? A fe, bo warunki jak na platne to marne.  Caly dzien wloczymy sie po miescie. Z poczatku jestesmy zrazeni kiepskim noclegiem, ale nie mozemy pozostac dlugo obojetni na uroki Cuzco. Ani jednej plomby, cale uliczki przeniesione zywcem z kolonialnej przeszlosci, ladniutko odnowione. Tylko ze zwiedzaniem kosciolow jest problem, bo nie mozna kupic pojedynczego biletu, tylko jakies koszmarnie drogie pakiety (70 zlotych). Poniewaz chcemy zwiedzic pod miastem ruiny Sacsayhuaman, kupujemy wreszcie pakiet, ale studencki, na dowod osobisty (ten orzelek to godlo uniwersytetu, psepani). Potem okazuje sie ze to nie my ich, tylko oni nas zrobili w ciula, bo pakietow jest cala masa a nasz nie obejmuje ani katedry, ani zadnego kosciola. Ale za to jest w nim wystep zespolu ludowego, nieoczekiwanie ciekawy. Zwlaszcza jeden taniec sie wyroznia – nasladujacy taniec godowy jakiegos ptaka. Z pakietu zwiedzamy jeszcze Santa Cataline, oczywiscie nieporownywalna ze swoja imienniczka z Arequipy, ale ma swietna kolekcje obrazow szkoly kuskenskiej, napatrzyc sie nie mozna. Mase czasu spedzilismy na rynku rzemiosla (Artesanias) przy stacji kolejowej. To najlepsze tego typu miejsce w Peru. Wszyscy zabiegaja o twoje wzgledy i sami zachecaja do targowania. Wiekszosc sprzedawczyn non stop dzierga, wiec wiadomo ze sie kupuje od producenta. Taniutko i superjakosc. Jedzenie w Cusco tez w duzym wyborze, knajpa na knajpie i, mimo ze cennik mocno zawyzony, to wszedzie jest menu dnia czyli zupa, drugie danie i picie albo deser (czesto dowolnie wybrane z karty) za 10 zlotych. Los upodobal sobie knajpe Chez Maggy na ulicy Plateros, z menu meksykanskim (mniam), ale drugiego zestawu, makaronowego nie bierzcie, bo paskudny.  Latwo znalezc tansze knajpy odwiedzane przez lokalnych. Zajadaliamy tez sie faszerowana papryczka (ricotta rellena) na uliczce prowadzacej z Avenida del Sol do Avenida Grau, 50groszy za sztuke, hihi. &lt;br /&gt;Po calym dniu wracamy o dziesiatej do gospodarzy. Klucza nam nie dali,dzwonka brak.Pukamy do bramy, pukamy, potem juz walimy i krzyczymy. Nie slysza, bo telewizor napieprza, ale w koncu Raquel otwiera i po krotkim czesc-czesc znowu znika. Nikt sie nami nie interesuje, bu. Nastepnego dnia przydybuje jakiegos faceta, cholera wie, czy to kolejny brat czy ojciec,bo nam sie nie przedstawial, ale mowi ze klucza zapasowego nie maja, trzeba pukac. Ech. &lt;br /&gt;W zwiazku z mrozacymi krew w zylach cenami dojazdu i wstepu do Machu Picchu, postanowilismy wyrobic sobie lewe karty ISIC. Robia je w punktach ksero pod uniwerkiem. Trudno bylo znalezc delikwentow, ale mielismy dokladne namiary od znajomych. Kupe czasu czekalismy az sie uwina, bo wszystko robili od poczatku, okazalo sie ze za podstawe posluzyla karta naszego kolegi Marcina, hihihi, tego samego, ktory ten punkt nam polecil. Karta wyszla fatalnie, niezlym trzeba byc jeleniem, zeby ja uznac, bo kolory wyblakle, hologramu brak i w dodatku los kazal sobie zrobic okres waznosci na dwa lata, co normalnie jest niemozliwe, wiec nic dziwnego, ze na Machu pani od razu karte rozpozna jako falszywa i w dodatku zarekwiruje :-). Ale, jak to mawia Woloszanski, nie uprzedzajmy  Z Puno pojechalismy do Arequipy, ktora przewodnik zachwala jako piekne kolonialne miasto polozone wsrod osniezonych wulkanow. Wszystkie autobusy jakna zlosc maja tak ustawione godziny odjazdu, ze zajezdza sie na miejsce bladym switem, a nawet wczesniej, ale mielismy szczescie, bo najpierw przed odjazdem czekalismy pol godziny na spozniona pasazerke, a potem w polowie drogi mielismy nalot celnikow. Ogolnie podroz opoznila sie akurat tyle, zeby zdazyc na  wschod slonca.  Nie zebysmy sie wyspali, bo w tym zamieszaniu bylo o to trudno. Celnicy przeszukiwali glownie babcie indianskie z wielkimi siatami – ciekawe co tam niby szmugluja. Poniewaz firma trafila sie gowniana, bagaze nie byly oznaczone i tylko co chwila z zewnatrz dolatowaly gromkie okrzyki: a ta niebieska siata w krate to czyja? Na dodatek losiowi ktos podrzucil bachora w becikach pod siedzenie (znowu boliwijskie zwyczaje), wiec nie mogl sie za bardzo ruszyc. Twierdzi, ze ani razu nie drgnelo, nawet jak bysie z cla je prawie stratowaly. Po przyjezdzie odstawilismy bagaze do przechowalni, bo myslelismy ze jeszcze tego samego dnia wyruszymy do Cuzco. Mielismy zaproszenie od dziewczyny z CS, ale chcielismy tylko pojsc z nia na piwo a potem w droge. Ale jak poznalismy Claudie, rozesmiana i zyczliwa osobke, to latwo sie dalismy namowic na spedzenie w Arequipie kolejnego dnia. I bardzo dobrze, bo duzo tu do zobaczenia. Po pierwsze miasto ma wielka starowke, wszystko z bialej wulkanicznej skaly (a wlasciwie szarawej, wiec przydomek Biale Miasto troche na wyrost). Ponadto sa koscioly ze slicznymi filigranowymi fasadami (chociaz wszystkie podobne, bo ich zaprojektowanie zlecono jednemu facetowi, ktory trzymal sie jednego sprawdzonego patentu), a ogromna strzelista katedra z wulkanami w tle zajmuje cala pierzeje glownego placu. I wreszcie jedyny w swoim rodzaju klasztor Santa Catalina, prawdziwy labirynt z wlasnymi wewnetrznymi uliczkami. Koniecznie do zwiedzenia z przewodniczka, ktora ma do opowiedzenia mase ciekawych rzeczy. Ogladac samych murow bez komentarza zupelnie nie ma sensu. Potem zwiedzalismy muzeum Juanity zwanej lodowa ksiezniczka, czyli zlozonej w ofierze inkaskiej dziewczynki, ktorej  mumie znaleziono w wulkanie i teraz biedna jezdzi w tournee po ciekawskich krajach, a przez reszte roku spoczywa pod chlodzonym kloszem na miejscu, w Arequipie i jest glowna atrakcja dosc drogiego museum. Niestety rowniez najnudniejszego, jakie ostatnio zwiedzalam. Po obejrzeniu filmu dokumentalnego mogliby juz wpuszczac do sali z Juanita, ale uparli sie na ta nudna przewodniczke (obowiazkowa), ktora przez godzine zanudza szczegolami kazdego skrawka znalezionego materialu. Na dodatek obowiazkowe oprowadzenie nie jest wliczone w cene biletu. Tak samo jest w Catalinie, ale tam z przyjemnoscia wynagradza sie przewodniczke za setki przytoczonych ciekawostek, a tutaj to jest zwykly haracz. Po zakonczeniu wizyty wymknelismy sie w strone wyjscia, ale pani nas dogonila i zapytala czy poinformowano nas o dobrowolnym datku dla przewodnika. Fe. Na dodatek potlukli mi termos w depozycie, matoly jedne - oczywiscie zobaczylam dopiero pol godziny pozniej w kebabowni (El Turco, mniam mniam) jak mi sie kaluza pod stolem zrobila. &lt;br /&gt;Wieczorem niezmordowana Claudia (pracujaca do osmej wieczor) wyciagnela nas na impreze, rzadka okazja w naszej podrozy. Nastepnego dnia los od rana walczyl z plytami dvd, na ktorych przechowujemy wszystkie dotychczasowe zdjecia. Cale porysowane, odmawialy wspolpracy, ale w koncu udalo mu sie na piechote je skopiowac prawie bezstratnie. Potem pojechalismy na autobusowa wycieczke po miescie, Plus jest taki ze zabieraja cie w kilka miejsc poza centrum, o ktorych nie wiedzialoby sie ze warto je zobaczyc, ale ogolnie wycieczka nieco nudnawa. Najsmieszniejszy punkt programu to P a l a c io Goyeneche, straszny klocek,  o zupelnie niezasluzonej nazwie, ktory mija sie z daleka wracajac do centrum. Wspominaja o nim tylko dlatego ze ladnie sie nazywa. Po powrocie zrobilismy sobie sesje zdjeciowa w zakladzie fotograficznym Claudii. Nie ma jak parasole odbijajace flesze! Wygladamy jak na reklamie telenoweli.  Przed wyjazdem los postanowil oddac rzeczy do prania. Obiecali ze sie wyrobia w trzy godziny, ale oczywiscie jak przyszlismy pranie odebrac, byli jeszcze w polu, a za pol godziny autobus! Taksowkarz robil co mogl, ale byl piatkowy korek. Wpadamy na dworzec piec minut po czasie, a pan mowi, ze odjazd z drugiego terminala. Ja tu juz spazmow dostaje,  klne losia za pranie, a pan nas spokojnie prowadzi do drugiego terminala (piec minut piechota),gdzie autobus grzecznie czeka, kulturalny kraj :-) W autobusie zamiast obiecanej kolacji podaja nam snacka czyli jakas bule i jagodowa breje, ktora sasiedzi zza oceanu probuja przelknac przez kolejna godzine (pozbyc sie zaserwowanego plynu w autobusie nie jest latwo :-), a my z trudem przelykamy denny film ”na faktach autentycznych” o porwanym samolocie, ktory dzieki dzielnym pasazerom nie rozbil sie na Bialym Domu. Film jest tak marny, ze glupawki dostajemy, az sasiedzi sie szokuja, bo dla nich to temat absolutnie nie do smiechu. Wreszcie gasza swiatlo i daja nam pod kocykiem odsapnac po dwoch niedospanych nocach. Zajezdzamy na miejsce raniutko, nie chcemy zrywac z lozka gospodarzy z HC, wiec najpierw jedziemy na stacje kolejowa po bilety do Machu Picchu. Tak jak w Boliwii dziala system numerkow, ale bilety sa tak porazajaco drogie, ze dla wszystkich chetnych ich wystarczy. Chodzi o to, ze na pewnym odcinku konczy sie droga i dalej jedzie juz tylko pociag, z czego kolej peruwianska skrzetnie korzysta. 170 zlotych od osoby za dwie godziny to najdrozsza trasa kolejowa jaka znam. Ostatnio popularna stala sie wycieczka piesza torami (niektorzy robia ja w nocy, blad bo traca sliczne widoki), ale wtedy trzeba przejsc ponad 30km, my tacy twardzi nie jestesmy, a poza tym trzeba zostawic energie na samo Machu. Z biletami w garsci dzwonimy do gospodarza, zeby podal nam adres. Wistmana nie ma, ale jego siostra zaprasza. Taksowka zawozi nas do niezlego ceglanego slamsu, no ladnie. Sam dom z zewnatrz wyglada  nie najgorzej, pokoj mamy w osobnej dobodowce w stylu motelowym, tylko kibel upiorny, swad niesie sie na cale podworko. Siostra nas wita, z uroczym usmiechem napomyka o drobnym datku za zuzyta wode i prad po czym znika. Czyzby to zawoalowane kwatery byly pod szyldem Hospitality? A fe, bo warunki jak na platne to marne.  Caly dzien wloczymy sie po miescie. Z poczatku jestesmy zrazeni kiepskim noclegiem, ale nie mozemy zostac dlugo obojetni na uroki Cuzco. Ani jednej plomby, cale uliczki przeniesione zywcem z kolonialnej przeszlosci, ladniutko odnowione. Tylko ze zwiedzaniem kosciolow jest problem, bo nie mozna kupic pojedynczego biletu, tylko jakies koszmarnie drogie pakiety (70 zlotych). Poniewaz chcemy zwiedzic pod miastem ruiny Sacsayhuaman, kupujemy wreszcie pakiet, ale studencki, na dowod osobisty (ten orzelek to godlo uniwersytetu, psepani). Potem okazuje sie ze to nie my ich, tylko oni nas zrobili w ciula, bo pakietow jest cala masa a nasz nie obejmuje ani katedry, ani zadnego kosciola. Ale za to jest w nim wystep zespolu ludowego, nieoczekiwanie ciekawy. Zwlaszcza jeden taniec sie wyroznia – nasladujacy taniec godowy jakiegos ptaka. Z pakietu zwiedzamy jeszcze Santa Cataline, oczywiscie nieporownywalna ze swoja imienniczka z Arequipy, ale ma bardzo swietna kolekcje obrazow szkoly kuskenskiej, napatrzyc sie nie mozna. Mase czasu spedzilismy na rynku rzemiosla (Artesanias) przy stacji kolejowej. To najlepsze tego typu miejsce w Peru. Wszyscy zabiegaja o twoje wzgledy i sami zachecaja do targowania. Wiekszosc sprzedawczyn non stop dzierga, wiec wiadomo ze sie kupuje od producenta. Taniutko i superjakosc. Jedzenie tez w duzym wyborze, knajpa na knajpie i mimo, ze cennik mocno zawyzony, to wszedzie jest menu dnia czyli zupa, drugie danie i picie albo deser (czesto dowolnie wybrane z karty) za 10 zlotych. Los upodobal sobie knajpe Chez Maggy na ulicy Plateros, z menu meksykanskim (mniam), ale drugiego zestawu, makaronowego nie bierzcie, bo paskudny.  Latwo znalezc tansze knajpy odwiedzane przez lokalnych. Zajadaliamy tez sie faszerowana papryczka (ricotta rellena) na uliczce prowadzacej z Avenida del Sol do Avenida Grau, 50groszy za sztuke, hihi. &lt;br /&gt;Po calym dniu wracamy o dziesiatej do gospodarzy. Klucza nam nie dali,dzwonka brak.Pukamy do bramy, pukamy, potem juz walimy i krzyczymy. Nie slysza, bo telewizor napieprza, ale w koncu Raquel otwiera i po krotkim czesc-czesc znowu znika. Nikt sie nami nie interesuje, bu. Nastepnego dnia przydybuje jakiegos faceta, cholera wie, czy to kolejny brat czy ojciec,bo nam sie nie przedstawial, ale mowi ze klucza zapasowego nie maja, trzeba pukac. Ech. &lt;br /&gt;W zwiazku z mrozacymi krew w zylach cenami dojazdu i wstepu do Machu Picchu, postanowilismy wyrobic sobie lewe karty ISIC. Robia je w punktach ksero pod uniwerkiem. Trudno bylo znalezc delikwentow, ale mielismy dokladne namiary od znajomych. Kupe czasu czekalismy az sie uwina, bo wszystko robili od poczatku, okazalo sie ze za podstawe posluzyla karta naszego kolegi Marcina, hihihi, tego samego, ktory tenpunkt nam polecil. Karta wyszla fatalnie, niezlym trzeba byc jeleniem, zeby ja uznac, bo kolory wyblakle, hologramu brak i w dodatku los kazal sobie zrobic okres waznosci na dwa lata, co normalnie jest niemozliwe, wiec nicdziwnego, ze na Machu pani od razu karte rozpozna jako falszywa i w dodatku zarekwiruje :-). Ale, jak to mawia Woloszanski, nie uprzedzajmy zdarzen. Tak czy siak zabawne bylo ogladac caly proces produkcyjny. Wracamy kolo jedenastej, bo ten ISIC sporo czasu zabral i tym razem pietnascie minut sie dobijamy, az budzimy Raquel (a przedtem wszystkich sasiadow). Nazajutrz raniutko idziemy na autobus do Ollantaytambo, skad rusza pociag (bo bezposredni z Cusco bylby jeszcze drozszy). Wlasciwie na autobus z przesiadka, bo nie chce nam sie  wstawac na piata na jedyny bezposredni.  W Ollanta mamy jeszcze czas na zdobycie prowiantu (chociaz kiepskie zaopatrzenie), bo wszyscy strasza drozyzna w Aguas Calientes. Pociag calkiem przyjemny, oczywiscie pelen gringo, widoczki z trasy rewelacyjne. &lt;br /&gt;Po dotarciu na miejsce spieszymy sie zeby sie zalapac na wspinaczke na Waina Picchu czyli szczyt gorujacy nad Machu. Wpuszczaja do godziny 13 i tylko 400 pierwszych chetnych. Ale musimy gdzies zrzucic plecaki (nastraszeni cenami zabralismy namiot, karimaty i spiwory, a nie chce nam sie tego tachac na gore. Na szczescie sezon tu sie jeszcze nie zaczal, wiec wiele hoteli rozsyla nagabywaczy oferujacych pokoj za 10 zlotych od osoby (po tym jak wysmiejesz oferte 15 zl).&lt;br /&gt;Jak juz wspomnialam, pani zabiera losia falszywke i kupujemy bilety normalne, 70 zlotych. Uwaga, spieszcie sie z wizyta, bo od sierpnia cena skacze do 118. Pani dowiaduje sie od bazy, ze do limitu dziennego jeszcze sporo brakuje i mozemy sie dzis wspiac, ale do konca nie mamy pewnosci, bo ubiegna nas autobusy ktore ruszyly przed nami, a nie wiadomo ilu jest chetnych do wspinaczki. Wsiadamy w strasznie drogi autobus (20 minut za kilkanascie dolarow), bo droga pod gore i nie ma sensu tracic sil i czasu na tym odcinku i do bramki na Waina Picchu docieramy 4 miejsca  przed kreska. Pierwsze osoby ktore spotykamy na szlaku napedzaja nam stracha – mlode i wysportowane, a cale czerwone na twarzach i ledwie dyszace, ale widocznie bez sensu szli byle szybciej, bez odpoczynku, bo dalej spotykamy ludzi calkiem wypoczetych, nawet pania pod szescdziesiatke, w dodatku z astma. Po 45 minutach Los jest na gorze, ja dolaczam kwadrans pozniej. Widok nie jest powalajacy, bo tylko zarys z oddalenia, ale spacer bardzo przyjemny. Za to z bliska Machu rozbraja. Zwlaszcza z drogi do mostu Inkow jest pelna panorama, ta z pocztowki. Regularne kamienne miasteczko tonace w zieleni, cala stroma gora jest zaorana rzedami domkow, niesamowite. Jedyne miasto inkaskie, na ktorym Hiszpanie nic nie zbudowali, bo go nie znalezli. I dzieki temu Peru moze sie dzisiaj chociaz troche odkuc. Zeby sie nie dac doic, z gory zeszlismy juz piechota, ale zajelo nam to az poltorej godziny. Droga sie wije wokol gory, diabli wiedza ile tych zakretow jest, az sie sciemnic zdazylo, a my latarki nie wzielismy. Ale jakos sie dowleklismy. Patrzymy a tu filia Chez Maggy, ale ceny trzy razy wyzsze, a stara kelnerka mowi tylko w keczua, hihihi. Ale to byl wyjatek, bo, mimo ostrzezen, jedzenie tez nie jest strasznie drogie, tzn. sa menu za 10 zl. Tyle ze niezbyt smaczne i w dodatku raz przy placeniu rachunku probowali mi policzyc za normalny obiad wciskajac kit ze minela juz happy hour (a menu jest wszedzie wazne caly dzien).  &lt;br /&gt;Nastepnego dnia wsiedlismy w popoludniowy pociag do Ollanta. Nie wiem o co chodzilo, ale kilka razy stalismy w szczerym polu, zeby przepuscic inny, wazniejszy pociag i w zwiazku z tym mielismy pol godziny opoznienia. Prosto z pociagu sciagnal nas do swojego hoteliku bardzo bystry chlopaczek (znowu 10zl od osoby). Hotelik jeden z najlepszych w calej podrozy, bardzo polecamy, Las Portadas na ulicy wiodacej od glownego placu. Rano poszlismy zwiedzac ruiny fortecy (tez z naszego pakietu). Na zdjeciu wygladala na bardzo wysoka i monumentalna, na miejscu nie moglismy tego widokuze zdjecia odnalezc.No, dobra, to pewnie bedzie wyzej, wspinamy sie dalej. Konczy sie oficjalna sciezka, drapiemy sie stromo pod gore jakims kozim szlakiem czy co. Dobra, to Los niech idzie dalej i obluka czy warto, a ja tu poczekam. Widzisz cos, Los? “Nic” – mowi, po czym na godzine trace go z oczu. Wolam i wolam, ale gora tlumi dzwieki, tylko osly mi z dolu odpowiadaja. Po dwudziestu minutach panikuje i ide do gory, ale sladu po losiu nie ma. Probuje wrocic do miejsca, gdzie sie zgubilismy, ale juz nie umiem. Wreszcie schodze na dol i alarmuje obsluge. Uspokajaja mnie, mowiac ze nigdy sie nikt tu nie zgubil ani nie spadl i wysylaja jakichs ludzi zeby sie o Losia na gorze pytali. Okazuje sie ze Los tak dlugo nie wraca, bo wlasnie mnie szuka, az go jakis facet do mnie wysyla na dol.  Z tego wszystkiego ciagle nie dotarlismy do miejsca ze zdjecia. Pytamy jakiegos faceta pod brama i w koncu dajemy mu sie oprowadzic za 10 zlotych. Opowiada duzo fajnych rzeczy, wiec naciagamy go jeszcze na opowiesc o Machu, bo tam oczywiscie z uslug przewodnikow nie korzystalismy (cennik w dolarach, niewaski). Po drodze do Cuzco zaliczamy jeszcze taksowka Moray i Maras – pierwsze to inkaskie laboratorium rolnicze, koncentryczne tarasy, na ktorych inkascy agroinzynierowie prowadzili uprawy na roznych wysokosciach, szukajac optymalnych warunkow dla poszczegolnych roslin. Drugie to saliny czyli baseniki z solanka, eksploatowane po dzis dzien. Wracamy calkiem wczesnie do Cusco, kolo szostej jedziemy po plecaki, a tu znowu cisza. No tego juz za wiele. Zdecydowanie najgorszy nocleg w historii. Za kilka minut panienka wraca jednak ze spaceru z psiakiem i znowu znika! Pakujemy sie, zostawiamy jakies drobne “za prad” i wymykamy sie cichcem, tyle ze Los zaplatuje sie plecakiem w wymyslne zawijasy kretych metalowych schodow, hihi. Chwile nam zabiera uwolnienie go, ale nadal nikt sie nami nie interesuje, tym lepiej.  Wsiadamy w autobus do Nazca, trasa non-stop  przez gory, trzesie jak diabli. Dla nas po Kolumbii to nie nowina, ale pod kiblem niezla kolejka rzygaczy. A….spac ide, ciag dalszy nastapi. Papa.&lt;br /&gt; Z Puno pojechalismy do Arequipy, ktora przewodnik zachwala jako piekne kolonialne miasto polozone wsrod osniezonych wulkanow. Wszystkie autobusy jakna zlosc maja tak ustawione godziny odjazdu, ze zajezdza sie na miejsce bladym switem, a nawet wczesniej, ale mielismy szczescie, bo najpierw przed odjazdem czekalismy pol godziny na spozniona pasazerke, a potem w polowie drogi mielismy nalot celnikow. Ogolnie podroz opoznila sie akurat tyle, zeby zdazyc na  wschod slonca.  Nie zebysmy sie wyspali, bo w tym zamieszaniu bylo o to trudno. Celnicy przeszukiwali glownie babcie indianskie z wielkimi siatami – ciekawe co tam niby szmugluja. Poniewaz firma trafila sie gowniana, bagaze nie byly oznaczone i tylko co chwila z zewnatrz dolatowaly gromkie okrzyki: a ta niebieska siata w krate to czyja? Na dodatek losiowi ktos podrzucil bachora w becikach pod siedzenie (znowu boliwijskie zwyczaje), wiec nie mogl sie za bardzo ruszyc. Twierdzi, ze ani razu nie drgnelo, nawet jak bysie z cla je prawie stratowaly. Po przyjezdzie odstawilismy bagaze do przechowalni, bo myslelismy ze jeszcze tego samego dnia wyruszymy do Cuzco. Mielismy zaproszenie od dziewczyny z CS, ale chcielismy tylko pojsc z nia na piwo a potem w droge. Ale jak poznalismy Claudie, rozesmiana i zyczliwa osobke, to latwo sie dalismy namowic na spedzenie w Arequipie kolejnego dnia. I bardzo dobrze, bo duzo tu do zobaczenia. Po pierwsze miasto ma wielka starowke, wszystko z bialej wulkanicznej skaly (a wlasciwie szarawej, wiec przydomek Biale Miasto troche na wyrost). Ponadto sa koscioly ze slicznymi filigranowymi fasadami (chociaz wszystkie podobne, bo ich zaprojektowanie zlecono jednemu facetowi, ktory trzymal sie jednego sprawdzonego patentu), a ogromna strzelista katedra z wulkanami w tle zajmuje cala pierzeje glownego placu. I wreszcie jedyny w swoim rodzaju klasztor Santa Catalina, prawdziwy labirynt z wlasnymi wewnetrznymi uliczkami. Koniecznie do zwiedzenia z przewodniczka, ktora ma do opowiedzenia mase ciekawych rzeczy. Ogladac samych murow bez komentarza zupelnie nie ma sensu. Potem zwiedzalismy muzeum Juanity zwanej lodowa ksiezniczka, czyli zlozonej w ofierze inkaskiej dziewczynki, ktorej  mumie znaleziono w wulkanie i teraz biedna jezdzi w tournee po ciekawskich krajach, a przez reszte roku spoczywa pod chlodzonym kloszem na miejscu, w Arequipie i jest glowna atrakcja dosc drogiego museum. Niestety rowniez najnudniejszego, jakie ostatnio zwiedzalam. Po obejrzeniu filmu dokumentalnego mogliby juz wpuszczac do sali z Juanita, ale uparli sie na ta nudna przewodniczke (obowiazkowa), ktora przez godzine zanudza szczegolami kazdego skrawka znalezionego materialu. Na dodatek obowiazkowe oprowadzenie nie jest wliczone w cene biletu. Tak samo jest w Catalinie, ale tam z przyjemnoscia wynagradza sie przewodniczke za setki przytoczonych ciekawostek, a tutaj to jest zwykly haracz. Po zakonczeniu wizyty wymknelismy sie w strone wyjscia, ale pani nas dogonila i zapytala czy poinformowano nas o dobrowolnym datku dla przewodnika. Fe. Na dodatek potlukli mi termos w depozycie, matoly jedne - oczywiscie zobaczylam dopiero pol godziny pozniej w kebabowni (El Turco, mniam mniam) jak mi sie kaluza pod stolem zrobila. &lt;br /&gt;Wieczorem niezmordowana Claudia (pracujaca do osmej wieczor) wyciagnela nas na impreze, rzadka okazja w naszej podrozy. Nastepnego dnia los od rana walczyl z plytami dvd, na ktorych przechowujemy wszystkie dotychczasowe zdjecia. Cale porysowane, odmawialy wspolpracy, ale w koncu udalo mu sie na piechote je skopiowac prawie bezstratnie. Potem pojechalismy na autobusowa wycieczke po miescie, Plus jest taki ze zabieraja cie w kilka miejsc poza centrum, o ktorych nie wiedzialoby sie ze warto je zobaczyc, ale ogolnie wycieczka nieco nudnawa. Najsmieszniejszy punkt programu to P a l a c io Goyeneche, straszny klocek,  o zupelnie niezasluzonej nazwie, ktory mija sie z daleka wracajac do centrum. Wspominaja o nim tylko dlatego ze ladnie sie nazywa. Po powrocie zrobilismy sobie sesje zdjeciowa w zakladzie fotograficznym Claudii. Nie ma jak parasole odbijajace flesze! Wygladamy jak na reklamie telenoweli.  Przed wyjazdem los postanowil oddac rzeczy do prania. Obiecali ze sie wyrobia w trzy godziny, ale oczywiscie jak przyszlismy pranie odebrac, byli jeszcze w polu, a za pol godziny autobus! Taksowkarz robil co mogl, ale byl piatkowy korek. Wpadamy na dworzec piec minut po czasie, a pan mowi, ze odjazd z drugiego terminala. Ja tu juz spazmow dostaje,  klne losia za pranie, a pan nas spokojnie prowadzi do drugiego terminala (piec minut piechota),gdzie autobus grzecznie czeka, kulturalny kraj :-) W autobusie zamiast obiecanej kolacji podaja nam snacka czyli jakas bule i jagodowa breje, ktora sasiedzi zza oceanu probuja przelknac przez kolejna godzine (pozbyc sie zaserwowanego plynu w autobusie nie jest latwo :-), a my z trudem przelykamy denny film ”na faktach autentycznych” o porwanym samolocie, ktory dzieki dzielnym pasazerom nie rozbil sie na Bialym Domu. Film jest tak marny, ze glupawki dostajemy, az sasiedzi sie szokuja, bo dla nich to temat absolutnie nie do smiechu. Wreszcie gasza swiatlo i daja nam pod kocykiem odsapnac po dwoch niedospanych nocach. Zajezdzamy na miejsce raniutko, nie chcemy zrywac z lozka gospodarzy z HC, wiec najpierw jedziemy na stacje kolejowa po bilety do Machu Picchu. Tak jak w Boliwii dziala system numerkow, ale bilety sa tak porazajaco drogie, ze dla wszystkich chetnych ich wystarczy. Chodzi o to, ze na pewnym odcinku konczy sie droga i dalej jedzie juz tylko pociag, z czego kolej peruwianska skrzetnie korzysta. 170 zlotych od osoby za dwie godziny to najdrozsza trasa kolejowa jaka znam. Ostatnio popularna stala sie wycieczka piesza torami (niektorzy robia ja w nocy, blad bo traca sliczne widoki), ale wtedy trzeba przejsc ponad 30km, my tacy twardzi nie jestesmy, a poza tym trzeba zostawic energie na samo Machu. Z biletami w garsci dzwonimy do gospodarza, zeby podal nam adres. Wistmana nie ma, ale jego siostra zaprasza. Taksowka zawozi nas do niezlego ceglanego slamsu, no ladnie. Sam dom z zewnatrz wyglada  nie najgorzej, pokoj mamy w osobnej dobodowce w stylu motelowym, tylko kibel upiorny, swad niesie sie na cale podworko. Siostra nas wita, z uroczym usmiechem napomyka o drobnym datku za zuzyta wode i prad po czym znika. Czyzby to zawoalowane kwatery byly pod szyldem Hospitality? A fe, bo warunki jak na platne to marne.  Caly dzien wloczymy sie po miescie. Z poczatku jestesmy zrazeni kiepskim noclegiem, ale nie mozemy zostac dlugo obojetni na uroki Cuzco. Ani jednej plomby, cale uliczki przeniesione zywcem z kolonialnej przeszlosci, ladniutko odnowione. Tylko ze zwiedzaniem kosciolow jest problem, bo nie mozna kupic pojedynczego biletu, tylko jakies koszmarnie drogie pakiety (70 zlotych). Poniewaz chcemy zwiedzic pod miastem ruiny Sacsayhuaman, kupujemy wreszcie pakiet, ale studencki, na dowod osobisty (ten orzelek to godlo uniwersytetu, psepani). Potem okazuje sie ze to nie my ich, tylko oni nas zrobili w ciula, bo pakietow jest cala masa a nasz nie obejmuje ani katedry, ani zadnego kosciola. Ale za to jest w nim wystep zespolu ludowego, nieoczekiwanie ciekawy. Zwlaszcza jeden taniec sie wyroznia – nasladujacy taniec godowy jakiegos ptaka. Z pakietu zwiedzamy jeszcze Santa Cataline, oczywiscie nieporownywalna ze swoja imienniczka z Arequipy, ale ma bardzo swietna kolekcje obrazow szkoly kuskenskiej, napatrzyc sie nie mozna. Mase czasu spedzilismy na rynku rzemiosla (Artesanias) przy stacji kolejowej. To najlepsze tego typu miejsce w Peru. Wszyscy zabiegaja o twoje wzgledy i sami zachecaja do targowania. Wiekszosc sprzedawczyn non stop dzierga, wiec wiadomo ze sie kupuje od producenta. Taniutko i superjakosc. Jedzenie tez w duzym wyborze, knajpa na knajpie i mimo, ze cennik mocno zawyzony, to wszedzie jest menu dnia czyli zupa, drugie danie i picie albo deser (czesto dowolnie wybrane z karty) za 10 zlotych. Los upodobal sobie knajpe Chez Maggy na ulicy Plateros, z menu meksykanskim (mniam), ale drugiego zestawu, makaronowego nie bierzcie, bo paskudny.  Latwo znalezc tansze knajpy odwiedzane przez lokalnych. Zajadaliamy tez sie faszerowana papryczka (ricotta rellena) na uliczce prowadzacej z Avenida del Sol do Avenida Grau, 50groszy za sztuke, hihi. &lt;br /&gt;Po calym dniu wracamy o dziesiatej do gospodarzy. Klucza nam nie dali,dzwonka brak.Pukamy do bramy, pukamy, potem juz walimy i krzyczymy. Nie slysza, bo telewizor napieprza, ale w koncu Raquel otwiera i po krotkim czesc-czesc znowu znika. Nikt sie nami nie interesuje, bu. Nastepnego dnia przydybuje jakiegos faceta, cholera wie, czy to kolejny brat czy ojciec,bo nam sie nie przedstawial, ale mowi ze klucza zapasowego nie maja, trzeba pukac. Ech. &lt;br /&gt;W zwiazku z mrozacymi krew w zylach cenami dojazdu i wstepu do Machu Picchu, postanowilismy wyrobic sobie lewe karty ISIC. Robia je w punktach ksero pod uniwerkiem. Trudno bylo znalezc delikwentow, ale mielismy dokladne namiary od znajomych. Kupe czasu czekalismy az sie uwina, bo wszystko robili od poczatku, okazalo sie ze za podstawe posluzyla karta naszego kolegi Marcina, hihihi, tego samego, ktory ten punkt nam polecil. Karta wyszla fatalnie, niezlym trzeba byc jeleniem, zeby ja uznac, bo kolory wyblakle, hologramu brak i w dodatku los kazal sobie zrobic okres waznosci na dwa lata, co normalnie jest niemozliwe, wiec nicdziwnego, ze na Machu pani od razu karte rozpozna jako falszywa i w dodatku zarekwiruje :-). Ale, jak to mawia Woloszanski, nie uprzedzajmy wypadkow. Tak czy siak zabawne bylo ogladac caly proces produkcyjny. Wracamy kolo jedenastej, bo ten ISIC sporo czasu zabral i tym razem pietnascie minut sie dobijamy, az budzimy Raquel (a przedtem wszystkich sasiadow). Nazajutrz raniutko idziemy na autobus do Ollantaytambo, skad rusza pociag (bo bezposredni z Cusco bylby jeszcze drozszy). Wlasciwie na autobus z przesiadka, bo nie chce nam sie  wstawac na piata na jedyny bezposredni.  W Ollanta mamy jeszcze czas na zdobycie prowiantu (chociaz kiepskie zaopatrzenie), bo wszyscy strasza drozyzna w Aguas Calientes. Pociag calkiem przyjemny, oczywiscie pelen gringo, widoczki z trasy rewelacyjne. &lt;br /&gt;Po dotarciu na miejsce spieszymy sie zeby sie zalapac na wspinaczke na Wayna Picchu czyli szczyt gorujacy nad Machu. Wpuszczaja do godziny 13 i tylko 400 pierwszych chetnych. Ale musimy gdzies zrzucic plecaki (nastraszeni cenami zabralismy namiot, karimaty i spiwory, a nie chce nam sie tego tachac na gore). Na szczescie sezon tu sie jeszcze nie zaczal, wiec wiele hoteli rozsyla nagabywaczy oferujacych pokoj za 10 zlotych od osoby (po tym jak wysmiejesz oferte 15 zl).&lt;br /&gt;Jak juz wspomnialam, pani zabiera losia falszywke i kupujemy bilety normalne, po 70 zlotych. Uwaga, spieszcie sie z wizyta, bo od sierpnia cena skacze do 118. Pani dowiaduje sie od bazy, ze do limitu dziennego jeszcze sporo brakuje i mozemy sie dzis wspiac, ale do konca nie mamy pewnosci, bo ubiegna nas autobusy ktore ruszyly przed nami, a nie wiadomo ilu jest chetnych do wspinaczki. Wsiadamy w strasznie drogi autobus (20 minut za kilkanascie dolarow), bo droga pod gore i nie ma sensu tracic sil i czasu na tym odcinku i do bramki na Wayna Picchu docieramy 4 miejsca  przed kreska. Pierwsze osoby ktore spotykamy na szlaku napedzaja nam stracha – mlode i wysportowane, a cale czerwone na twarzach i ledwie dyszace, ale widocznie bez sensu szli byle szybciej, bez odpoczynku, bo dalej spotykamy ludzi calkiem wypoczetych, nawet pania pod szescdziesiatke, w dodatku z astma. Po 45 minutach Los jest na gorze, ja dolaczam kwadrans pozniej. Widok nie jest powalajacy, bo tylko zarys z oddalenia, ale spacer bardzo przyjemny. Za to z bliska Machu rozbraja. Zwlaszcza z drogi do mostu Inkow jest pelna panorama, ta z pocztowki. Regularne kamienne miasteczko tonace w zieleni, cala stroma gora jest zaorana rzedami domkow, niesamowite. Jedyne miasto inkaskie, na ktorym Hiszpanie nic nie zbudowali, bo go nie znalezli. I dzieki temu Peru moze sie dzisiaj chociaz troche odkuc. Zeby sie nie dac doic, z gory zeszlismy juz piechota, ale zajelo nam to az poltorej godziny. Droga sie wije wokol gory, diabli wiedza ile tych zakretow jest, az sie sciemnic zdazylo, a my latarki nie wzielismy. Ale jakos sie dowleklismy. Patrzymy a tu filia Chez Maggy, ale ceny trzy razy wyzsze, a stara kelnerka mowi tylko w keczua, hihihi. Ale to byl wyjatek, bo, mimo ostrzezen, jedzenie tez nie jest strasznie drogie, tzn. sa menu za 10 zl. Tyle ze niezbyt smaczne i w dodatku raz przy placeniu rachunku probowali mi policzyc za normalny obiad wciskajac kit ze minela juz happy hour (a menu jest wszedzie wazne caly dzien).  &lt;br /&gt;Nastepnego dnia wsiedlismy w popoludniowy pociag do Ollanta. Nie wiem o co chodzilo, ale kilka razy stalismy w szczerym polu, zeby przepuscic inny, wazniejszy pociag i w zwiazku z tym mielismy pol godziny opoznienia. Prosto z pociagu sciagnal nas do swojego hoteliku bardzo bystry chlopaczek (znowu 10zl od osoby). Hotelik jeden z najlepszych w calej podrozy, bardzo polecamy, Las Portadas na ulicy wiodacej od glownego placu. Rano poszlismy zwiedzac ruiny fortecy (tez z naszego pakietu). Na zdjeciu wygladala na bardzo wysoka i monumentalna, na miejscu nie moglismy tego widoku ze zdjecia odnalezc.No, dobra, to pewnie bedzie wyzej, wspinamy sie dalej. Konczy sie oficjalna sciezka, drapiemy sie stromo pod gore jakims kozim szlakiem czy co. Dobra, to Los niech idzie dalej i obluka czy warto, a ja tu poczekam. Widzisz cos, Los? “Nic” – mowi, po czym na godzine trace go z oczu. Wolam i wolam, ale gora tlumi dzwieki, tylko osly mi z dolu odpowiadaja. Po dwudziestu minutach panikuje i ide do gory, ale sladu po losiu nie ma. Probuje wrocic do miejsca, gdzie sie zgubilismy, ale juz nie umiem. Wreszcie schodze na dol i alarmuje obsluge. Uspokajaja mnie, mowiac ze nigdy sie nikt tu nie zgubil ani nie spadl i wysylaja jakichs ludzi zeby sie o Losia na gorze pytali. Okazuje sie ze Los tak dlugo nie wraca, bo wlasnie mnie szuka, az go jakis facet do mnie wysyla na dol.  Z tego wszystkiego ciagle nie dotarlismy do miejsca ze zdjecia. Pytamy jakiegos faceta pod brama i w koncu dajemy mu sie oprowadzic za 10 zlotych. Opowiada duzo fajnych rzeczy, wiec naciagamy go jeszcze na opowiesc o Machu, bo tam oczywiscie z uslug przewodnikow nie korzystalismy (cennik w dolarach, niewaski). Po drodze do Cuzco zaliczamy jeszcze taksowka Moray i Maras – pierwsze to inkaskie laboratorium rolnicze, koncentryczne tarasy, na ktorych inkascy agroinzynierowie prowadzili uprawy na roznych wysokosciach, szukajac optymalnych warunkow dla poszczegolnych roslin. Drugie to saliny czyli baseniki z solanka, eksploatowane po dzis dzien.Wracamy calkiem wczesnie do Cusco, kolo szostej jedziemy po plecaki, a tu znowu cisza. No tego juz za wiele. Zdecydowanie najgorszy nocleg w historii. Za kilka minut panienka wraca jednak ze spaceru z psiakiem i znowu znika! Pakujemy sie, zostawiamy jakies drobne “za prad” i wymykamy sie cichcem, tyle ze Los zaplatuje sie plecakiem w wymyslne zawijasy kretych metalowych schodow, hihi. Chwile nam zabiera uwolnienie go, ale nadal nikt sie nami nie interesuje, tym lepiej.  Wsiadamy w autobus do Nazca, trasa non-stop  przez gory, trzesie jak diabli. Dla nas po Kolumbii to nie nowina, ale pod kiblem niezla kolejka rzygaczy. A….spac ide, ciag dalszy nastapi. Papa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114897068083668678?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114897068083668678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114897068083668678' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114897068083668678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114897068083668678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/peruwianskie-atrakcjeperus-attractions.html' title='Peruwianskie atrakcje/Peru&apos;s attractions'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114849354002331038</id><published>2006-05-24T12:57:00.000-05:00</published><updated>2006-06-14T11:19:19.403-05:00</updated><title type='text'>Peru wita was!/Welcome to Peru!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punochucuito040.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punochucuito040.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punochucuito044.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punochucuito044.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punochucuito042.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punochucuito042.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punochucuito043.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punochucuito043.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punochucuito041.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punochucuito041.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti028.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti028.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti027.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti027.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti026.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti026.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti025.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti025.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti023.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti023.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti021.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti021.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti022.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti022.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti024.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti024.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti025.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti025.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti023.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti023.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti021.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti021.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti022.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti022.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti024.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti024.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti017.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti017.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti020.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti020.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti018.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti018.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti019.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti019.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti011.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti015.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti015.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti007.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti002.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti002.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti001.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti001.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti004.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti004.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti003.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti003.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti005.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti005.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti002.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti002.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti001.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti001.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti004.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti004.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti003.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti003.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/punotiti005.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/punotiti005.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zapomnialam dodac, ze w moim boliwijskim plecaku juz nastepnego dnia rozwalilo sie zapiecie. Teraz podruzuje zabandazowany dookola – jeszcze jeden powod do zniechecenia na ten dziwny kraj. Fakt, ze kosztowal 16 zlotych ale innych nie mieli :-) A moj podreczny plecaczek za 14 zlotych z Argentyny trzyma sie mocno, ach przepasc kulturowa.  &lt;br /&gt;Tym bardziej dobrze nam sie oddycha peruwianskim powietrzem. Juz za przejsciem granicznym znajduje buleczki po 10 gr. ktore smakuja jak najlepsze ciasto od pizza, ech. No wiec ladujemy w Puno. Wysiadamy na dworcu, a tam obskakuje nas pyzaty wesolek z ofertami tanich hotelow. Zwykle olewamy takich, ale oferta jest dobra, a my rozleniwieni i po Boliwii spragnieni widoku usmiechnietych i pomocnych ludzi :-)&lt;br /&gt;Jedziemy taksowka do hotelu, ktory mimo duzo wyzszego cennika, rzeczywiscie wynajmuje nam pokoj za 30 soli. Potem dowiemy sie, ze jak na ceny Puno to zdzierstwo, nic dziwnego, ze jestesmy jedynymi goscmi pieciopietrowego hotelu, hehe. &lt;br /&gt;Grubasek wyczul interes i zasypuje nas ofertami. Wahamy sie, czyby najpierw nie porownac cen konkurencji ale imc Nestor Humpiri zna sie na swoim fachu. Zagaduje  nas, ze juz mu tylko 3 miejsca zostaly (nie wierzymy) i pozwala stargowac w dol (potem okaze sie ze dosc wysoko zarzal, to i mial z czego spuscic) i stawia na swoim, zostawiajac nas z voucherami na dwudniowa wycieczke na wyspy na jeziorze Titicaca i na autobús do Arequipy. Jeszcze chce nam wcisnac kurs taksowka za 30 zlotych do muzeum plodnosci (ogrod kapiennych fallusow) w niedalekim Chicuito, ale jedziemy tam busikiem za sola od lebka. Ma nas rano odebrac z hotelu, ale rano troche sie spoznia, wiec zaczynamy sie zastanawiac - w sumie nie mamy z nim kontaktu, kurcze, moze do wiatru nas wystawil nicpon. Z niewielkim spoznieniem, zamiast Nestora, przychodzi po nas pani z agencji i jedziemy na przystan. Stateczek faktycznie wypelniony pasazerami, towarzystwo dosc mieszane, w tym duzo Azjatek z roznych krajow, ktore obrazaja sie jak przewodnik je bierze za Japonki (ale Japonki tez sa). &lt;br /&gt;Na jeziorze Titicaca zwiedza sie wyspy plywajace, tzn plecione ze slomy platformy, na ktorych stoja slomiane domy i ludzie sobie w nich mieszkaja. Oczywiscie sloma namaka i trzeba ja caly czas wymieniac, ale system sie jakos sprawdza. Na najwiekszej (ze dwadziescia metrow srednicy) mieszka ze dwanascie malych rodzin. Podobno jak jest niezgoda w rodzinie, to odkrawaja kawalek wyspy z domkiem klotnika, niech splywa i sam sobie radzi. Kiedys najwiekszym wrogiem wyspiarzy byl ogien, bo z braku pradu uzywali swiec, ale od czasow Fujimoriego czerpia energie z paneli slonecznych (tutaj zlego slowa na niego nie powiedza). Na wyspie lasil sie do nas kochany czarny kociak (glownie chowal sie przed prazacym sloncem w cieniu naszych nog) i jeden mily pan chcial nam go sprzedac za dolara (“to nie jest Garfield, to jest kot Pol”), podobno nawet myszy lowi (skad myszy na wyspie?) ale przypomnielismy sobie ze w Peru nie podrozuje sie autobusem ze zwierzakami (przy nas nie wpuscili goscia ze szczeniakiem za pazucha), wiec z zalem pozegnalismy najmilszego kota swiata. Potem w ramach kazdej wycieczki jedzie sie na wyspy naturalne (i spi na jednej z nich) i to jest blad, bo nic tam kompletnie nie ma ciekawego do ogladania. Zabudowa zupelnie zwyczajna, nic unikalnego, zeby tam koniecznie jechac. A strome toto jak diabli – wspinalismy sie pionowo pod gore z pol godziny, zanim doszlismy do domu naszej gospodyni. Zmachali sie wszyscy co do jednego, nikogo nie uprzedzali o trudach, wiec niektorzy tachaja 20-kilowe plecaki (my nie, hehe). Nestor obiecywal dobre jedzenie, kurczaki, pstragi, co tylko chcecie, a tu sie okazuje, ze mieszkacy nie jedz miesa, bo nie maja. Hm, pierwszy obiad byl nie taki zly: zupa z kinua, lokalnego zboza, ziemniaki, pyszna odmiana slodko-kwasnego ziemniaka o nazwie oka i plaster domowego sera. Ale bynajmniej na nas nie czekal. Kiedy dobilismy do wyspy Amantani, na brzegu czekali na nas lokalni, a obiad zaczeli robic dopiero jak nas zobaczyli. Dziwna organizacja. No wiec jak tyle nas przetrzymali, to nawet nam smakowal, mocno okraszony glodem. Ale kolacja juz nas powalila: ziemniaki z ryzem i makaronem. Hm, brakuje tylko kaszy gryczanej, frytek i pampuchow. Oj, Nestor, natrzemy ci uszy. Owszem, ma wyspa jedna atrakcje – mieszkancow poubieranych w stroje ludowe, ktorzy wieczorem robia turystom impreze andyjska.  No i na impreze turysci tez przebieraja sie za lokalnych. Uorkiestra daje czadu a panienki w zapaskach wyrywaja gringo do andyjskiego obertasa (ej, maja krzepe). No wlasnie, panienki, bo faceci sie przez caly nasz pobyt nie ujawnili. Obiad mielismy zjesc na drugiej wyspie (Taquile), gdzie dla odmiany sa restauracje. Czekam na tego pstraga od rana, nie zjadam calych sniadaniowych nalesnikow, a tu sie okazuje, ze Nestor znowu nas wykiwal, bo czwarty posilek nie jest wliczony (co wynika z biletow, trzeba bylo czytac). Niewykiwanych byla trojka sposrod dwudziestu pasazerow, wiec nie bylismy osamotnieni. Reszta dala sie skusic na doplacenie 15 zlotych, ale poniewaz do wyboru byl tylko omlet warzywny i jakas dziwna ryba, to podziekowalismy. Przewodnik tez niezly kreciolek, bo poprzedniego dnia przytakiwal, ze bedzie pstrag, a restauracje zachwalal jako najlepsza na wyspie, chociaz po wyjsciu na lad dlugo nie wiedzial, ktory local wybrac. No, tak, Puno jednak zbyt blisko Boliwii, jezioro boliwijskie wiatry przynosi…&lt;br /&gt;Ogolnie wycieczka troche nudna, nie polecam takiej, za to warto poplynac samemu na wyspy plywajace, Uros, i tam przespac sie w slomianym tipi. Tak zrobimy nastepnym razem.&lt;br /&gt;Po powrocie do Puno troche sie obijamy, lazimy po rynku z pamiatkami przy torach kolejowych (najlepsze i chyba najtansze miejsce w Peru jesli chodzi o dwustronne czapki uszanki (los sobie odkupil zgube) i wiele innych tekstyliow, natomiast innych pamiatek duzo mniej. W koncu przypomina nam sie ze nie wystarczy nam rachunek od Nestora - musimy zamienic go na bilet. A, pewnie nam bilety zostawil w hotelu. Dobra, ide, zeby to miec z glowy.  W hotelu biletow nie ma, ale chlopak w recepcji mowi, ze Nestor na pewno potem przyniesie, a jak nie, to wie jak go namierzyc. Dobra, idziemy napisac blog i zrobic male proszone zlecenie. Kolo szostej ide do hotelu, tam inny gosciu mowi, ze nie wie gdzie Nestora szukac a do swojego pracownika tez nie ma kontaktu. Ale jak znam nazwe agencji, to tam moge spytac. W agencji wiedza, ze byl dzis na dworcu nagabywac pasazerow (nie mowia mi tego, podsluchalam), kontaktu nie maja i mowia ze dla nich nie pracuje, tylko kupuje u nich bilety. Na wszelki wypadek dzwonia do firmy autobusowej, ale Nestor kupil bilety dla dwoch innych osob, nie dla nas. Odsylaja mnie do hotelu, bo to bylo miejsce transakcji, wiec hotel powinien brac odpowiedzialnosc. Uzbrojona w ten argument biegne do hotelu i napadam na szefa, ze przeciez sprzedaz miala miejsce u nich, wiec sa w to zamieszani, w dodatku na oczach jego pracownika i zeby natychmiast dal mi do niego namiar. Na chwile sie miesza i gdzies dzwoni, ale potem od wszystkiego umywa rece i mowi ze jego pracownik na pewno moich slow nie potwierdzi i ze moge sobie isc na policje. Lecimy na  dworzec, a nuz Nestor poluje na kolejnych jeleni, ale niestety go nie ma. Okazuje sie ze za bilet policzyl sobie niezla marze, ale i tak na kwitek nie pojedziemy. Kupujemy jeszcze raz bilety zeby na noc nie zostac w Puno (za 30 zlotych lacznie zamiast od osoby, jak nam policzyl) i biegniemy na dworcowy posterunek policji. Mily szeroko usmiechniety pan z trudem kryje dume ze swojego sprytnego rodaka i rozbawienie, ze znowu kogos naciagnal. Wyjasnia, ze kwitek jest niewazny bez pieczatki firmy. Sam podpis go nie urzadza. Ze jedyny sposob to dorwac Nestora, to przy policji sie nie wyprze, bo bedzie sie bal. I wtedy pieniadze pewnie odda po dobroci, ale jak nam wyslac, skoro wyjezdzamy? Nie mamy czasu, bo za godzine autobús, wiec machamy reka. Policjant z takim slodkim usmiechem nam wyklarowal zasady dzialania swojego kraju, ze machamy reka na te 60 zlotych, nauczka zawsze cenna. Skorzystajcie i wy. To jest bardzo sprytna sztuczka i zapewne popularna. Ktos zabiera was do hotelu i w ten sposob sie uwiarygadnia, bo w hotelu witaja go jak swojego, nawet sam was w hotelu wpisuje w liste gosci.  To usypia czujnosc, bo sa swiadkowie, ale swiadkowie tez na pewno maja swoj udzial, wiec na nich nie liczcie. Kupujcie tylko w biurze wlasciwej agencji i sprawdzajcie czy jest pieczatka. Oto rady od babci Asi i dziadka Lukasza, madrych po szkodzie :-) Nerwy ukoila nam pyszna kolacja w knajpce Remembranzas na rogu Libertad i Moquegua. Wszystko co chcecie podane po krolewsku za cene polskiego wietnamczyka z budki. Jest tez pizza z pieca na drewno. To zreszta w Peru standard, w wiekszosci pizzeria na widoku stoi wielki piec w ksztalcie igloo, przy ktorym uwija sie pizzer. Nie zawsze jednak efekt jest tak smaczny jak tutaj. Mimo wszystko Puno zapamietamy milo.&lt;br /&gt;Alez jestesmy zapoznieni z wpisami. Postaramy sie jak najszybciej nadgonic. papa!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114849354002331038?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114849354002331038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114849354002331038' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114849354002331038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114849354002331038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/peru-wita-waswelcome-to-peru.html' title='Peru wita was!/Welcome to Peru!'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114805014893574067</id><published>2006-05-19T09:47:00.000-05:00</published><updated>2006-06-14T05:48:18.686-05:00</updated><title type='text'>Ucieczka z Boliwii/Escape from Bolivia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi057.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi057.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi060.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi060.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi058.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi058.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi056.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi056.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi059.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi059.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi053.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi053.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi052.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi052.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi055.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi055.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi051.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi051.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi054.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi054.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi048.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi048.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi049.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi049.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi050.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi050.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi047.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi047.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi046.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi046.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi042.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi042.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi041.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi041.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi045.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi045.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi044.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi044.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi043.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi043.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi040.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi040.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi011.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi007.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi001-LAPAZDWORZ.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi001-LAPAZDWORZ.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/potosi002-LAPAZDWORZ.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/potosi002-LAPAZDWORZ.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przed autobusem Los pobiegl kupic mi nowy plecak (Campus ostatecznie sie rozjechal), a my z Susan znalazlysmy knajpe ze stekiem z lamy w pociesznej cenie, ktora jeszcze bardziej sie skurczyla przy placeniu rachunku, bo kelner najwyrazniej nie umial liczyc. Na dobre mi to nie wyszlo, bo lama za kare siadla mi na zoladku. Doszlysmy na przystanek autobusu piec minut przed czasem, a los sie piekli, po od dzisieciu minut niemal pod kola sie rzuca, zeby powstrzymac kierowce od odjazdu.  Wsiadamy i nogi sie pod nami zalamuja – korytarz zatloczony tak, ze do naszych miejsc, oczywiscie zajetych, nawet nie ma sie jak przecisnac. Dotarlismy tam po jakichs dzisieciu minutach wioslowania lokciami i interwencjach u obslugi. Wreszcie przekupki zabraly swoje toboly z naszych siedzen i polozyly je na kolanach, skad nadal sie wylewaly, wiec dla mnie zostalo okolo pol miejsca, los z Susan usiedli razem. Smrod zutej koki, jeczace dzieci, fotele pod katem prostym, ladna nocka sie zapowiada. W dodatku zaraz zlapal straszny ziab, ale przynajmniej przekupka sie poczuwala i okryla mnie swoim grubasnym kocem. Wiozla winogrona na rynek w Potosi (ciekawy tryb dostaw owocow, nie powiem). Jak zobacze nazajutrz winogrona na rynku, cale zmiete, to juz sie nie bede dziwic. Dojechalismy umeczeni o drugiej w nocy i nawet nie pytalismy, czy mozemy faktycznie zostac w busie do rana, tylko zlapalismy taksowke. Hostel polecony przez taksowkarza (bo ten z przewodnika mial ceny zgola nieboliwijskie) oczywiscie nie mial ogrzewania, ale pod tona kocow nie zmarzlismy.  Nazajutrz byla niedziela, wiec nie bylo wycieczek do kopalni, po ktore glownie tu przyjechalismy, wszystkie koscioly tez pozamykane, tylko los-ranny ptaszek zdolal przed zamknieciem zwiedzic muzeum. Budynek, odrestaurowany kolonialny obiekt, dawna mennica panstwowa byl bardzo ciekawy z zewnatrz, natomiast eksponaty, choc nie mniej ciekawe, okazaly sie byc z gatunku "mydlo i powidlo". Czego tam nie nawrzucali... A to pozlacane popiersie Bolivara, a to mumie indianskich dzieci, a to stare machiny do bicia monet, a to srebrne pancerniki (zwierzeta, nie statki :), a to monety, a to malarstwo, a to pozlacane oltarze a to a to ato... Tylko na przewodniczce sie los nacial, bo wzial sobie ambitnie hiszpanskojezyczna, a ta okazala sie dosc leniwa i z obserwacji wynikalo, ze mowila z 3x mniej niz przewodnicy grup angielskich, ktore co chwila sie z losiem mijaly...&lt;br /&gt;Znalezlismy bar wegetarianski, mekke gringo, gdzie zjedlismy….steki z lamy. Nas to nie zdziwilo, bo juz sie nauczylismy, ze w Ameryce Poludniowej knajpa wegetarianska to nie taka, w ktorej nie ma miesa, tylko taka, w ktorej poza tradycyjnym menú jest ROWNIEZ cos dla wegetarian.&lt;br /&gt;Caly dzen snulismy sie po nieco wymarlym w niedziele miescie, nieoczekiwanie ladniutkim. Uliczki waskie, kilka koronkowych kosciolow, zabudowa zwarta i nie ma nowych plomb, bo UNESCO nie pozwala zmieniac nic na zewnatrz. Jedna uliczka kolorami przypomina mi tyly warszawskiej starowki – na przemian domki niebieskie, lososiowe, zolte, czerwone. Jak tylko zaszlo slonce, schowalismy sie do hotelu, bo temperatura nagle spadla ponizej tolerowalnego poziomu. Rano Los z Susan pojechali zwiedzac kopalnie, a ja przekonalam sie, ze zoladek zerwal ze mna stosunki dyplomatyczne. Poszlam do baru wegetarianskiego, ktory jako jedyny serwowal cos lekkiego, ale panie nawet ryzu nie chcialy mi podac, bo byly zajete gotowaniem obiadu (a ryz to nie na obiad sie podaje?) i odeslaly mnie na poludnie. Przychodze po poludniu, odsylaja na potem, wrrr. Ok, na razie ide zwiedzac. Wspinam sie na wieze widokowa Compania de Jesus – nie przeoczcie jej, bo z wierzchu wyglada jakby za fasada nic nie bylo, a tymczasem w srodku jest dobudowka biurowa prowadzaca do schodow. Schody sa arcyklaustrofobiczne – ciasniejsze niz cokolwiek, co dotychczas widzialam, strasznie krete i ciemne. W glowie sie kreci przy wspinaczce i nie widac, czy ktos nie nadchodzi z drugiej strony. Ale widok calkiem przyjemny, na sasiednie zabytki - bo nie jest zbyt wysoko. Los potem doniesie, ze z wiezy kopalni widac wiecej niz by sie chcialo, bo naokolo starowki jest nowsza, nieco slumsowa zabudowa. Na gorze ucinam sobie mila pogawedke ze starszawym Boliwijczykiem, ktory zaskakujaco duzo wie o Polsce, o naszej komitywie z Napoleonem i o Jalcie.&lt;br /&gt;Potem zagladam znow do knajpy, ciagle ryzu dla mnie nie maja, za to do baru wpadaja panie z SEDESU (czyli sluzby zdrowia, hihi) ze strzykawkami w rekach i szczepia kucharki przeciw rozyczce. Pytam o dur brzuszny dla Susan, ktorej wlasnie wyczerpala sie waznosc szczepienia, ale slysze, ze w Boliwii taka szczeponka “nie istnieje”, szczepi sie tylko noworodki (a choroba, a jakze, w Boliwii hula, wiec wezcie sobie to do serca, szanowni wedrowcy). Z glownego placu dolatuje kakis wesoly jazgot (czyzby znowu demonstracje?) i okazuje sie ze to parada z okazji rocznicy zalozenia szkoly. Tak jak dzieci w Ameryce Poludniowej sa zwykle slodziutkie, ze az chcialoby sie je porwac, tak te tutaj z nalanymi mordkami pozwalaja zrozumiec czemu Boliwijczycy sa tacy nieurodziwi. Ide do agencji turystycznej, czekac na Losia i Susan a tam mila pani opowiada mi o ciekawej fiescie Las Alitas – przez kilka weekendow zimowych kupuje sie miniaturki wszystkiego, co popadnie – mebli, jedzenia, samochodow, z nadzieja, ze wkrotce bedzie cie stac na to samo w prawdziwym rozmiarze. Na przyklad studentowi kupuje sie miniature dyplomu, zeby szybko sie obronil. Wreszcie Los i Susan wracaja z wycieczki.&lt;br /&gt;Relacja Losia:&lt;br /&gt;"Wycieczka nie byla przyjemna, choc na pewno mocno pouczajaca. Na poczatku kupilismy prezenty dla gornikow, ciastka, cole, liscie koki, papierosy itp. Potem odbyla sie pokazowa eksplozja dynamitu dla turystow. W zyciu nie widzialem tak dlugiego lontu, starczyl na 3 minuty. W sumie taka wieksza petarda, nic ciekawego. Susan, ja i jeden taki Amerykanin (pracujacy w jakiejs organizacji pozarzadowej w Nikaragui i oczywiscie z koszulka w stylu "osadzic amerykanskich mordercow z zamach w Chile", w skrocie gringo, co zlapal mode na idealizm polityczny). No i potem do kopalni... W skrocie wchodzi sie do ciemnego korytarza, grzeznie po kostki w blocie (kalosze!), garbi, uderza ciagle w cos glowa (kask), potyka sie i spotyka nielicznych gornikow. Chlopaki maja nienormowany czas pracy, bo pracuja na swoim (kazdy dzierzawi kawalek kopalni i z niego czerpie zyski), ale warunki sa nieludzkie. Po srednio 10 latach gornik umiera na pylice krzemowa. Chlopaczki w wieku 13 lat wciskaja sie bez zadnych zabezpieczen do ciasnych tuneli i wynosza z nich 40-50kg torby mineralu (bo srebra juz od dawna tu nie ma, teraz cynk i inne rudy), a dostaja za to 30 gr. Mialem ochote wyjsc juz po 30 minutach ale nasza przewodniczka swietnie sie tam czula (grubiutka indianka wzrost moze 1,40 :)) wiec spedzilismy tam cale 3h. Podawala nam cala mase innych szokujacych informacji, ale z tego co sie dowiedzielismy od ludzi, ktorzy jechali z innymi agencjami, kazdy opowiada swoje bajki. Jedno jest pewne: z uwagi na kiepskie powietrze, chlopaki pracuja tam caly dzien na jadac na lisciach koki, bo jesc nie moga. Jedza dopiero po wyjsciu... Aha, maszyn oczywiscie zadnych nie ma, masek tez malo, no bo kogo stac... Doswiadczenie dosyc wstrzasajace.. Na szczescie dzieci gornikow nie garna sie juz do kopalni. Teraz chodza po ulicach czyszczac buty. Moze przynajmniej dluzej pozyja.." (koniec relacji, mikrofon wraca do mnie :-))&lt;br /&gt;Idziemy razem do baru, pytam pro forma czy juz moga ewentualnie mi ten ryz podac, a pani, ze nie. Szlak mnie trafia i pruje sie ze sobie jaja ze mnie robia, zwodzac mnie caly dzien, a przeciez to u nich sie zatrulam i ze nigdzie indziej ryzu nie ma. Ta sama pani co rano niewinnie pyta: a to pani juz dzis prosila o ryz? Oj, bo inna zmiana byla, to ja juz pani podaje. Piec minut, micha ryzu laduje na stole. Jeszcze w paru sytuacjach mi sie zdarza uslyszec takie gole “nie” bez zadnych wyjasnien, kiedy wiem ze klamia. W hotelu nas suszy, mozna prosic troche wody? Nie, nie mamy (a co sami pijecie?). Ogolnie ludziom malo zalezy. Mile osoby sie zdarzaja, ale na ogol ludzie sa nieprzyjemni, rowniez dla siebie, lokalni dla lokalnych. Widzielismy jak sie miedzy soba wyklocaja. Na przyklad ktos wysiada z autobusu, z trudem pokonujac tlok, ktoremu sie nie chce go przepuscic i zaraz z tylu dobiega gniewne: no, jedz Pan. Nie podobaja nam sie te klimaty. &lt;br /&gt;Tym bardziej, ze od miesiaca trwa strajk firm transportowych, ktore od lat nie placily podatkow, a teraz je do tego zmuszaja. Dopiero dzis pojawil sie bezposredni autobus do La Paz, ale wszystko sprzedalo sie na pniu, bo widac ze od kilku dni ludzie juz kiblowali. Los dostaje ostatnie bilety na autobus jakiejs szemranej firmy jednopojazdowej. Przychodzimy tym razem wczesnie, chlopak od biletow nie poznaje na bilecie nazwy ani logo swojej firmy i probuje nas odeslac z kwitkiem, ale sie nie dajemy. Potem kreci, ze to jeszcze nie bilet tylko kupon, ktory na bilet trzeba wymienic, o, u tamtego pana. Pan mi gdzies zmyka w tloku, ganiam ich wokol autobusu, niezly cyrk. Wreszcie pozwalaja nam wsiasc. Smrod koki, nierozkladalne siedzenia, zawalony korytarz, ryczace dzieci. Ojej, chyba sie powtarzam, ale mnie tez to deja vu denerwuje.&lt;br /&gt;Autobus odjezdza godzine po czasie, juz po zmroku i zaraz robi sie zimno, ale jestesmy tym razem uzbrojeni w spiwory (kto by wierzyl w klamliwe obietnice  ogrzewania). Po dwoch godzinach trafiamy na jakas blokade na drodze (ki diabel) i skrecamy w droge gruntowa. Jakis czas potem znowu korek, wiec  tym razem zupelnie zjedzamy z trasy. Od tej pory jedziemy na przelaj altiplano, czyli piaszcystymi wertepami, ktorymi wiozl nas jeep Santosa. Autobus trzesie sie na wybojach, brodzimy przez strumyki, silnik gasnie z przemeczenia. Najsmieszniejsze, ze w tym szczerym polu jeszcze kilka razy trafiamy na zatory, dlugie weze tirow albo innych autobusow i zawsze znajduje sie tam dyzurnych pomocnikow, ktorzy z okrzykiem “dale, dale” (jedz, jedz) pomagaja kierowcy wymanewrowac z tloku. Czujemy ze w polowie drogi nas wysadza i kaza isc pieszo albo staniemy i zamarzniemy. Zwlaszcza, ze bilety zabrali nam juz dwie godziny temu. Nad ranem w autobusie slychac grozne pomruki i okrzyki protestu. Okazuje sie ze kierowca zamiast dowiezc nas do La Paz chce nas zostawic w jakims sasiednim miasteczku, bo wjazd do stolicy zablokowany przez konkurencje (aha!), ale w koncu zgadza sie pojechac do konca jezeli kazdy dorzuci 4 zlote za duze nadlozenie drogi. &lt;br /&gt;Zajedzamy na terminal, ladniutki zreszta, i ani myslimy o zwiedzaniu La Paz, tylko kupujemy bilet na pierwszy autobus do peruwianskiego Puno. Na terminal pojazdow nie wpuszczaja, wiec do minibusa na pierwszy odcinek drogi, do granicy, musimy kawalek dralowac. Wreszcie za granica peruwianska przesiadamy sie w porzadny autobus i oddychamy z ulga.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114805014893574067?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114805014893574067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114805014893574067' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114805014893574067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114805014893574067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/ucieczka-z-boliwiiescape-from-bolivia.html' title='Ucieczka z Boliwii/Escape from Bolivia'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114755573717235125</id><published>2006-05-13T16:23:00.000-05:00</published><updated>2006-06-14T05:07:05.546-05:00</updated><title type='text'>Jeep-jeep hurra!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar003.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar003.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza011.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza015.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza015.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza007.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/tupiza003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/tupiza003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar088.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar088.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar086.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar086.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar087.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar087.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar082.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar082.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar081.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar081.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar084.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar084.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar085.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar085.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar083.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar083.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar078.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar078.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar076.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar076.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar080.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar080.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar079.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar079.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar077.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar077.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar071.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar071.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar072.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar072.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar074.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar074.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar075.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar075.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar073.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar073.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar068.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar068.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar069.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar069.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar066.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar066.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar067.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar067.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar070.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar070.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar063.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar063.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar061.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar061.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar062.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar062.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar065.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar065.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar064.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar064.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar060.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar060.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar057.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar057.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar058.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar058.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar056.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar056.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar059.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar059.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar055.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar055.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar052.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar052.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar054.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar054.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar053.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar053.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar051.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar051.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar047.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar047.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar049.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar049.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar050.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar050.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar046.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar046.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar048.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar048.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar045.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar045.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar043.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar043.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar044.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar044.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar041.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar041.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar042.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar042.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar038.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar038.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar040.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar040.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar037.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar037.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar039.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar039.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar036.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar036.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar031.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar031.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar032.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar032.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar033.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar033.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar034.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar034.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar035.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar035.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar026.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar026.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar027.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar027.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar028.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar028.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar030.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar030.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar029.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar029.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar023.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar023.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar025.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar025.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar024.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar024.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar021.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar021.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar022.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar022.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar018.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar018.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar020.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar020.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar017.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar017.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar019.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar019.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar011.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar015.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar015.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar007.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar004.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar004.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar002.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar002.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar005.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar005.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salar001.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salar001.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Losia wycieczka konna udala sie pod wzgledem widokow, ale nie obylo sie bez ofiar. Juz na wstepie zgubil ladniusia czapke z Argentyny (a nasze dotychczasowe doswiadczenie pokazuje, ze ani w Boliwii ani w Peru porzadnych czapek nie umieja robic, ale mam nadzieje ze sie mylimy), a na zakonczenie oberwal kopniaka od konia sasiada. Jako sie rzeklo, nazajutrz zapakowalismy sie do jeepa w szostke plus kierowca i kucharka. Bardzo szczesliwie trafilismy, pewnie dlatego, ze nie poszlismy do Tupiza Tours, bardzo dobrej skadinad agencji polecanej w przewodniku, ale wlasnie dlatego obleganej przez obcokrajowcow, ktorzy po hiszpansku ani be, ani me (praktycznie same grupy z Izraela albo z Anglii). U nas sklad byl bardzo mieszany: oprocz nas Francuz, Izraelczyk, Amerykanin i Szwajcarka i wszyscy znali hiszpanski, (a Amerykanin, jako pierwszy spotkany obcokrajowiec, mowil po hiszpanksu lepiej niz los - przekazuje losia slowa)wiec caly czas sie nim w rozmowach poslugiwalismy. Kierowca byl bardzo sympatyczny, ciagle nam cos opowiadal, ogolnie lebski i kulturalny czlowiek, a na tej trasie nie jest to norma – wspominalam juz chyba, jak sie znajomi w Uyuni nadziali na mrukliwego chamusia.  &lt;br /&gt;Kucharka jak to kucharka – taka troche wioskowa babulina, ale gotowala niezle. Spodziewalismy sie jakichs paskudztw smazonych na glebokim tluszczu (czyli tego, co widzielismy u ulicznych przekupek), ale w koncu to wycieczka dolarowa, wiec sie dowiedzieli, jak dogodzic turystom i do obiadu bylo sporo surowek, pyszne tamale, salatki, zupki jak w domu i takie tam. Ogolnie jedzenie zaskakujaco europejskie, ale to nie jest to, co serwuja u siebie w domach. Poniewaz wycieczka byla z gatunku przygodowych, wiec nawet nie pytalismy o takie burzujskie luksusy jak ogrzewanie i ciepla woda badz kibel na trasie (dostepne krzaczki albo skalki). Przynajmniej za dnia pogoda wspolpracowala, bo bylo non-stop bezchmurne niebo i calkiem cieplo, ale w nocy temperatura radykalnie spadala i grzalismy sie swoimi chuchami.  Widoki nas zaskoczyly, co godzina, dwie zupelnie sie zmienialy. Pelno kolorowych gorek, jeziorek z przegladajacymi sie w nich osniezonymi gorami, jezior o roznych kolorach (od seledynowego poprzez klasyczny blekit az po krwista czerwien), pelno roznych zwierzakow, pustynie i dziwaczne skalne formacje, no i oczywisicie na zakonczenie gwozdz programu – salar. Juz pierwszego dnia na wieczor zajechalismy do schroniska na wysokosci 4200m. Kolega z Izraela, maniak futbolu, chcial koniecznie pokopac sobie z tubylcami. Dla nich to normalka, ale on po dziesieciu minutach malo nam nie zszedl. Nie polecamy! Nam tez sie ciezko oddychalo, nawet bez zadnego wysilku.&lt;br /&gt;Dwie osoby z naszej grupy zrobily na nas szczegolne wrazenie: Francuz, Gilles, od ponad dwoch lat rowerem jezdzi po swiecie, odstawia go tylko, jak absolutnie musi (tej wycieczki zadna miara by nie zrobil rowerem – 1000 km, w wiekszosci przez pustynie) oraz Szwajcarka, Susanne – widzaca tylko w 5%, nie wiem jak to sie fachowo okresla. Niedlugo bedzie rok jak podrozuje sama po Ameryce Poludniowej – mowi ze niczego sie nie boi. Po gorach pomyka szybciej niz przewodnik (na swoje urodziny wspiela sie na wulkan w Ekwadorze), przy kazdej okazji jezdzi na snowboardzie i konno. Widzi tylko kontury i kolory, kiedy jest duzo swiatla, a na co dzien wspomaga sie laska, ale mowi ze w podrozach nie widoki sa najwazniejsze. Zaimponowala nam babka!  &lt;br /&gt;Program wycieczki byl dosc napiety, wstawalismy przed switem i pedzilismy kilka godzin przed siebie, zatrzymujac sie we wskazanych miejscach. Kierowcy niezbyt chetnie zatrzymuja sie poza ustalonymi punktami, bo czas goni, ale i tak bylo lepiej niz w Talampaya. Trasa jest tak widokowa, ze mozna by co chwila stawac na zdjecia, ale poza czasem ograniczaly nas baterie, ktorych nigdzie nie mozna bylo doladowac. Ostatniego wieczora dotarlismy na nocleg pod salar, wiec po zachodzie slonca zrobilismy sobie ksiezycowa sesje zdjeciowa, a rano zdazylismy na wschod slonca na salarze. Salar to wielka biala pustynia solna (12.000km2), pozostalosc po prehistorycznym morzu. Do pewnego momentu (a latem na calym salarze) powierzchnia pokryta jest warstwa wody, w ktorej pieknie odbijaja sie otaczajace pagorki. Obicie jest idealnie symetryczne i niezmacone, ale nie bede przesadzac (tak jak inni blogerzy :-) ), ze nie wiadomo, gdzie gora, gdzie dol. Dalej w glab, gdzie konczy sie woda, zaczyna sie bezkresna biala plaszczyzna, ktora bardzo przypomina ubity snieg. Oczy bola od patrzenia na ta biel. Najwieksza atrakcja to zarosnieta kaktusami wyspa. Wprawdzie nie jest to Isla de Pescado, tak jak obiecywano, ale z tego co ogladalismy na pocztowkach, widoki byly u nas tak samo porywajace. Kaktusy na Syberii… Jest tez dwunastometrowy kaktus (dziadzius ma 1200 lat) i setki niewiele nizszych. Okazuje sie ze wszystkie wycieczki jada na wyspe Incahuasi (Dom Inkow), bo jest tu infrastruktura – wytyczona sciezka, kible itd. a ta druga jest calkiem dzika. Tak czy siak, mimo ze na wyspe wysypala sie zawartosc kilkunastu jeepow, nikt nam w kadr nie wchodzil, a wyspa byla super. Po wyspie zatrzymalismy sie posrodku salaru – gdzie okiem siegnac nic, tylko biel, gdzies tam na horyzoncie majacza jakies pagorki. W takiej pustce nie ma perspektywy i nasz kierowca, Santos, pokazal nam jaki mozna z tego zrobic uzytek, co i rusz podsuwajac nam pomysly na trikowe zdjecia. My bysmy na to nie wpadli, ale on jest stary wyjadacz i niejedno podpatrzyl od turystow. Odwiedzilismy tez hotel z soli (lozka, siedzenia, stoly, sciany, podlogi, wszystko slone, o czym zaswiadcza jezyk Losia). Na koniec weszlismy tez do sklepu z pamiatkami i pochopnie dalismy sie wciagnac do nastepnej izby, z solnymi, niezbyt ciekawymi rzezbami, za co pani nas skasowala po dwa zlote, ze niby odwiedzilismy muzeum. No coz, takie tu zwyczaje. Wreszcie zajechalismy do Uyuni, ktore wcale nie wyglada na wieksze od Tupizy, chociaz jest wezlem transportowym. Jedyna tu interesujaca rzecz to cmentarzysko lokomotyw – wysluzone ciuchcie rdzewieja tu na odludziu w dosc malowniczy sposob. Wyglada to jak jakas eksperymentalna instalacja wspolczesnego artysty, a najsmieszniejsze jak przewodnik calkiem powaznie tlumaczy, ze odkad Uyuni przestalo byc waznym osrodkiem kolejowym i kolejowo-remontowym (bo kolej w ogole zeszla w Boliwii na dalszy plan – kiedys na potege wozila surowce), nie bylo gdzie tych lokomotyw postawic, wiec wyladowaly w szczerym polu. Teraz oczywiscie sa atrakcja turystyczna i nikt ich stamtad nie ruszy. Mimo przyjacielskiej atmosfery podczas calej podrozy, zakonczylo sie drobnym zgrzytem, bo dwaj koledzy uradzili, ze przewodnikowi i kucharce nalezy sie propina (napiwek) bo na pewno malo zarabiaja, a z obslugi sa zadowoleni. Skoro tak, to wszyscy musimy sie zrzucic po 15 boliwianow. Nie mowie ze to duzo, ale nasz kierowca to prawie wspolwlasciciel malej rodzinnej firemki, wiec na pewno dostaje zacna czesc niemalej oplaty za wycieczke. Samej kucharce cos wciskac na jego oczach niezrecznie. Tak czy siak nie uwazam ze nalezy sie szczegolnie troskac o ludzi ktorzy obsluguja turystow. Jak na boliwijskie standardy to spijaja niezla smietanke, a praca jest bardzo przyjemna, w porownaniu z takimi gornikami z Potosi. Troche sie poroznilismy, bo kolega Izraelczyk chcial okazac gest za swoich rodakow, ktorzy w calej Ameryce Poludniowej slyna z targowania sie o kazdy grosz, zwlaszcza w najtanszej Boliwii. Nie mowie ze to zle, my tez scibolimy, ale nie na miejscu sa kazania w jego wykonaniu. Mysle, ze od napiwku bardziej Santosowi zalezy na tym, zeby go polecac kolejnym turystom, co niniejszym robimy: Salary zwiedzajcie z Los Salares z Tupizy (zwlaszcza jak nie chcecie ugrzeznac wsrod uchachanych Angoli)! Wycieczke mozna kupic bezposrednio u nich albo w hostelach: Arraya albo La Torre (ale, ciekawostka, w tym drugim pobieraja 5 dolarow prowizji).&lt;br /&gt;Na marginesie mowiac, Santos- wlasciciel firmy (bo nas obwozil jego imiennik) to ten sam drobny czlowieczek, ktory nas na ulicy nagabywal, wiec nie ma co popadac w przesadna nieufnosc. Mimo trwajacych strajkow transportowcow (ktore sa w Boliwii norma), udalo nam sie dostac bilet na autobus do Potosi. Mimo klamliwych obietnic (znamy to z poprzedniej wizyty w Boliwii), nie bedzie pewnie ogrzewania, wiec opatulimy sie szczelnie spiworami. Autobus odjezdza o 18.30, a dojezdza o polnocy (sic!) ale do rana mozemy w nim spac. Dziwne zwyczaje, ale pozniejszego nie ma. To lecimy sie ladowac. Papa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114755573717235125?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114755573717235125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114755573717235125' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114755573717235125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114755573717235125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/jeep-jeep-hurra.html' title='Jeep-jeep hurra!'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114720257430101526</id><published>2006-05-09T13:10:00.000-05:00</published><updated>2006-05-09T14:22:54.780-05:00</updated><title type='text'>Pierwsze kroki w Boliwii/ First steps in Bolivia</title><content type='html'>Po zmroku lapiemy w Purmamarce autobus, ktory dowozi nas do miasteczka na trasie do Boliwii, Tilcar. Podobno jest wieksze wiec sie jeszcze najemy i kupimy mate (wazy toto, wiec odwlekamy do ostatniej chwili). Zajezdzamy do Tilcara, ziab juz ostry, chowamy sie w kafejce internetowej. My tu stuku-puku, a o jedenastej zamykaja nam ostatnia knajpe i zostajemy z jednym bochenkiem pan dulce (czyli panettone, ale za dwa zlote! czemu dopiero teraz je odkrylam!). Do granicznego miasteczka La Quiaca jedzie sie tylko 3 godziny,wiec kupujemy bilet na najpozniejszy autobus (kolo 2 nad ranem)zeby tam za wczesnie nie zajechac(bedzie jeszcze zimniej niz tu!). Oczekiwanie w coraz wiekszym chlodzie (w tym godzine na zewnatrz, bo bezsensownie zamykaja stacje miedzy zmianami cieciow: nie pracuja jeden po drugim, tylko jest godzina przerwy) uprzyjemnia nam rozmowa z bardzo smiesznymi panienkami-Argentynka i Francuzka (pierwsza fajna, jaka tu spotkalismy).O drugiej zostawiamy je na posterunku (na dwie kolejne godziny, brrr, biedactwa)i wsiadamy do autobusu, w ktorym nie ma ani kibla (na stacji tez byl zamkniety)ani ogrzewania (brrrrrr). Czujemy ze oddalamy sie od Argentyny i jej standardow tansportowych. Bez zenady rozwieszamy nasze mokre koszulki gdzie popadnie,zeby nie zgnily. Szczekajac zebami wysiadamy w La Quiaca, a tam stacja zamieniona w noclegownie - podloga zaslana spiacymi Boliwijczykami, trudno sie miedzy nimi przecisnac.  Na szczescie jakas babulka sprzedaje cieple picie z termosu, wiec z radoscia rozgrzewam sie rumiankiem, nie szkodzi ze rozpuscila w nim kilo cukru, bardziej sie rozgrzeje. Siadamy na plecakach i czekamy, bo granice otwieraja za godzine-dwie(mamy sprzeczne informacje) a tu przynajmniej mamy dach nad glowa. Wreszcie pan otwiera barek, przenosimy sie i zasypiamy na stole, bynajmniej nieniepokojeni przez obsluge (tu nie Warszawa :-)&lt;br /&gt;Postanawiamy przejsc przez granice zeby kupic bilety na pociag do Uyuni (odjezdza dopiero o 15 30 ale od rana ustawia sie kolejka)a potem wrocic do Argentyny na jedzenie, ostatnie zakupy i zeby wyslac 5-kilowa paczke pamiatek. Nie wiem, czy los juz sie skarzyl, ale w miastach niebedacych stolica prowincji zwykle wysyla sie paczki do 2 kg, poza tym paczka zagraniczna musi przejsc przez clo (ogladaja zawartosc,po czym pieczetuja), a jak w malym miasteczku nie ma urzedu celnego to strasza ze paczka bedzie szla i szla, a moze jeszcze cos sie celnikowi do lapek przyklei. Dlatego nie wyslalismy jej do tej pory, a w Salcie w dodatku poczta w weekend nie dziala(tylko w sobote do 13). STajemy w kolejce po bilety na pociag. Eureka,nie ma zwyklej kolejki jak niegdys w Santa Cruz, tylko pobiera sie numerki (jak w Qmatiku)i czeka az sie wyswietla na tablicy. Dostajemy numerek, naiwnie myslac ze jest ich tyle co biletow. Zbliza sie nasza kolejka, a tu sie okazuje ze oprocz numerow sa tez litery (nigdzie sie nie wyswetlaja, czuje ze to sciema), trzeba poczekac pelne okrazenie,az nasz numerek wyswietli sie jeszcze raz. Potem numerki zaczynaja skakac juz przypadkowo, troche w przod, troche w tyl,naszego wciaz niet. W pewnym momencie policjant odganiajacy ludzi, zeby nie pchali sie pod okienko krzyczy,ze biletow juz nie ma. Potem nagle "rzucaja" dwanascie biletow z najtanszej klasy(niezly syf, bo nawet niezbyt schludna para lokalnych rezygnuje z obrzydzeniem), zaraz potem pojawia sie troche biletow z najdrozszej klasy (ale prawie dwa razy drozsze, niz w cenniku). Anglo- i hebrajskojezyczni rzucaja sie na nie w poplochu, po czym okazuje sie ze kupili bilet do Oruro, zupelnie gdzie indziej. Wreszcie koncza sie wszelkie bilety i przekupka proponuje nam kurs do Uyuni na pace ciezarowy, wraz z 50-oma innymi desperatami (8h). Innym razem. Los kupuje bilet autobusowy do Tupizy, miasteczka w jednej trzeciej drogi bo przewoznik   zarecza, ze zlapiemy tam autobus do Uyuni. Idziemy na argentynska strone zeby wyslac paczke. Pan na poczcie kaze nam znalezc pudelko (te tutaj pocztowe to tylko do obrotu krajowego). Dokad ta paczka? Do Malomi? A gdzie to? Zabieramy mu cennik i sami znajdujemy stawke za wysylke do Polski, po czym okazuje sie ze musimy jechac na clo,ktore jest kilkanascie przecznic stad. Na cle mowia ze trzeba wrocic na poczte zeby podali dokladna wage, ale juz za pozno, bo poczte zaraz zamykaja na sieste. To moze zostaniemy do wieczora, az otworza poczte? Nie, bo clo czynne do pietnastej. Trudno, bedziemy ten kram dalej wozic. Jedziemy do Tupizy. Na miejscu okazuje sie ze klamstwo w zywe oczy to regularna praktyka w bolowijskiej branzy transportowej. Klniemy na czym swiat stoi- taki poczatek, ziab i kretactwo, bardzo nas zniecheca do Boliwii.Znajdujemy hotel z przewodnika (nielatwo, bo absolutnie brak tabliczek z nazwami ulic, a narzucajacy sie z pomoca przechodnie nie wiadomo gdzie chca nas wyprowadzic (alesmy sie podejrzliwi zrobili).Hostel to jednoczesnie agencja,ktora organizuje wycieczke po jeziorach i na salar (pustynia solna), ktora chcielismy wykupic w Uyuni. Jest to najwieksza atrakcja turystyczna Boliwii, wiec licza sobie niewasko,wiecej niz wynika z przewodnika i informacji od znajomych,ktorzy ruszyli na wycieczke z Uyuni. W dodatku na jutro nie ma w ogole grupy, a na pojutrze sa tylko dwie osoby (a cene minimalna 105 dolarow od osoby placi sie przy 6 osobach, inaczej koszt rosnie). Los, rozezlony,chce jutro jechac do Uyuni i szukac wycieczki za obiecane 60 dolcow, ale znajdujemy wieczorem agencje, ktora jutro jedzie,za 100. W dodatku, mimo poznej godziny, ciagle jest dosc cieplo, wiec podnosimy nosy do gory.&lt;br /&gt;Potem idziemy zaplacic za wyceczke i okazuje sie, ze para Szwajcarow w ostatniej chwili postanowila jechac bez towarzystwa (i zaplacic samemu za calosc, co to dla nich, wrrr) bo chca pozmieniac trase wycieczki. Ech, trudno, ale za to na pojutrze bedzie 6 osob i zaplacimy 90 - wyliczamy,ze w sumie wychodzi podobnie co w Uyuni, bo tu sa 4 dni zamiast trzech (i odwiedza sie super wyspe na salarze, ktorej nie oferuja agencje z Uyuni) plus odchodzi nam transport do Uyuni, bo tam po wycieczce nas zostawiaja. Poza tym w Tupizie agencji jest duzo mniej i widac ze bardziej im zalezy na jakosci, bo wszyscy turysci jada do Uyuni, a tu trafiaja glownie ci,ktorzy biletu nie dostali:-), wiec trzeba ich zachecic,zeby zamiast jechac dalej nastepnego dnia, wykupili wycieczke tutaj. Nawet sklepu z pamiatkami tu nie ma, a to juz o czyms swiadczy. Umawiamy sie wiec na srode, ubranka nam spokojnie wysychaja, a los dzisiaj jedzie na calodzienna wycieczke konna (ja po calej nocy na zimnie musze sie wygrzac).  I slonce bardzo temu sprzyja - wiatru brak a grzeje jak na plazy. Wszystko poza wycieczka tanie jak barszcz. Zapowiada sie calkiem niezle!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114720257430101526?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114720257430101526/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114720257430101526' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114720257430101526'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114720257430101526'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/pierwsze-kroki-w-boliwii-first-steps.html' title='Pierwsze kroki w Boliwii/ First steps in Bolivia'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114705363831256412</id><published>2006-05-07T20:52:00.000-05:00</published><updated>2006-06-13T19:39:09.106-05:00</updated><title type='text'>Ostatnie chwile w Argentynie/ Last moments in Argentina</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog035.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog035.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog036.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog036.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog034.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog034.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog037.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog037.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog033.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog033.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog029.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog029.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog032.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog032.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog031.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog031.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog030.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog030.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog024.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog024.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog025.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog025.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog026.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog026.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog028.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog028.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog027.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog027.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog023.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog023.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog021.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog021.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog019.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog019.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog020.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog020.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog022.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog022.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog018.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog018.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog017.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog017.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog015.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog015.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog014.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog014.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta013.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta012.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta012.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta011.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta006.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta009.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta008.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta010.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta007.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta002.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta001.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta003.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta005.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/salta004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/salta004.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem leniwie wloczymy sie po miasteczku, glownie po sklepach z pamiatkami, gdzie bardzo przyjemnie i owocnie gawedzimy z ich wlascicielami. Nie mozemy wyjsc z podziwu. Przyzwyczailismy sie juz ze w porownaniu z mieszkancami Kolumbii i Brazylii, argentynscy sklepikarze i ogolnie obsluga jest moze nie od razu arogancka, ale wyraznie nie wychodzi ze skory zeby ci dogodzic albo chociaz zamanifestowac swoja sympatie. A jak wprowadzi w blad ktory nas potem kosztuje, to na nic nasze grozne miny - wzruszaja ramionami i nie wspolpracuja. Zwlaszcza w mocno turystycznej Patagonii bywa ze klienta traktuje sie bezosobowo i bez zbednych slow. Na przyklad w Calafate rece mi opadaly w kontaktach z pania w kasie autobusowej. Pytamy o busy do lodowca, pani mowi, ze nastepny o 14.00. Mamy niecala godzine, wiec los w biegu szuka internetu, zeby troche zwolnic zapelniona karte aparatu. Wbiega zdyszany na ostatnia chwile, prosze o bilety, a pani na to flegmatycznie, ze za malo chetnych i bus nie jedzie (tylko ze wiedziala o tym od dawna, bo, jak sie potem dowiadujemy, poza&lt;br /&gt;sezonem popoludniowego busu w ogole nie ma). Nikt inny nie jezdzi? Moze jakas agencja. A o ktorej? A o tej samej czyli w tej chwili. Trzeba zbiec kawalek z plecakami do najblizszej agencji (oczywiscie oni tez nie jada). I tak wlasnie czlowieka traktuja jak baca miastowych, co to zaszkodzi troche sobie z niego jaja porobic. Cafayate na tym tle to jakas magiczna enklawa. Przyjazni i pomocni (ale wcale nie nachalni) sa nawet Indianie, do ktorych (przy braku uprzedzen na wstepie podrozy)zrazilismy sie w Ekwadorze - bo zamknieci w sobie, ani be, ani me, i na kazdym kroku bezczelnie nas oszukiwali. Tu w jednym indianskim sklepie spedzilismy pol godziny po tym jak juz kupilismy co mielismy kupic. W dodatku w ciagu jednego dnia 4 razy liczyli nam mniej niz powinni - za obiad, za internet, za rowery. &lt;br /&gt;Nieustajaca promocja! Wlasnie pan od pamiatek nas oswiecil, ze mozemy jechac do niezaliczonej atrakcji na rowerze. Mielismy zabrac sie rano autobusem a potem spokojnie polazic po gorkach i wrocic 30 km rowerem. Ale rano w autobusie nie bylo juz miejsca na rowery. I w sumie dobrze wyszlo, bo droga raczej z gorki niz pod, wiec lepiej autobus zostawic na powrot. Pan z wypozyczalni rowerow wyjasnil nam marszrute: mielismy isc sciezka wzdluz rzeki i potem okrazyc jedna zielona gore, zajsc od tylu druga czerwona itd. Ale rzeka jak to rzeka na polnocy Argentyny. Przeszlismy i &lt;br /&gt;nawet jej nie zauwazylismy, a pech chcial ze dwiescie metrow dalej byla nastepna i ta, owszem, znalezlismy, tzn. jej suche koryto. Szlismy jego sladem, droga sie wila pod gore, po obu stronach ciagnal sie skalny labirynt, ze dwa razy na stromych i calkiem sypkich podejsciach los mnie podsadzal, a ja jego wciagalam za plecak, az dotarlismy do trzeciej pionowej sciany i musielismy zawrocic. Dochodzimy z powrotem do poczatku rzeczki i patrzymy, rzeczywiscie sie rozwidla, aha, to teraz trzeba dla &lt;br /&gt;odmiany pojsc na prawo. Wlasciwie to zadnej gory nie okrazamy, bo prawde mowiac wspinamy sie po niej pod niezlym katem. Hm, dojdziemy gdzies dzisiaj czy raczej nie baudzo? Wreszcie ze szczytu widac upragniona kolorowa gorke i idac w jej strone trafiamy na rzeke, od ktorej trzeba bylo zaczac. Uff! Sporo drogi nadlozylismy ale przynajmniej bylo troche wrazen i niespodziewanych widokow. Ale wrocilismy do szosy ledwie zywi, a tam lapanie stopa z rowerami kiepsko nam szlo. Na szczescie zgodnie z rozkladem przyjechal bus ktory tym razem mial dla nas miejsce. Po powrocie &lt;br /&gt;zwiedzilismy winnice - pan sypal pracowicie liczbami, ale nie wysilal sie nadto, bo wiedzial ze i tak przyszlismy glownie na degustacje. W zakladzie psow tyle samo co ludzi, co pokrywa sie ze srednia argentynska. Psy nie sa od pilnowania tylko po prostu sa na wyposazeniu,jak wszedzie dookola. W Argentynie jedyni zebracy jakich spotykamy to psiaki, ale za to wybredne, bo nie rusza niczego poza miesem. Tak czy siak, degustacja nas zawiodla, bo wina mieli mocne i z dziwnymi posmakami. Na dobranoc jeszcze tylko bife de lomo czyli soczysty powod zeby przymknac oko na wyzysk krow i idziemy do lodziarni Miranda, slynnej z lodow winnych (wow! lody nie o smaku wina, ale faktycznie krecone z caberneta i z lokalnego torrontesa)Nastepnego dnia po dwunastej ladujemy w Salcie. Pogoda sie na nas wypiela - zimno i pochmurno. Mamy obiecany nocleg, ale telefon gospodarza jest ciagle zajety. Wysylamy maila i idziemy zwiedzac. Duzo do ogladania nie ma, ale przyjechalismy tu zeby zobaczyc dwa kolorowiutkie i upstrzone zdobieniami koscioly jak torty weselne, plus na pokaz koni peruwianskich. Konie te (caballo de paso) wywodza sie z Trujillo, ale podczas naszej wizyty tam wlasnie mialy przerwe po sezonie, wiec tylko ze slyszenia wiedzielismy ze &lt;br /&gt;maja taneczny chod. Smiesznie tania taksowka wywozi nas pod miasto, na blonie, gdzie odbywa sie impreza. Bileter zaspal, wiec sobie wchodzimy jak gdyby nigdy nic. Po placu paraduja konie ujezdzane przez gosci w malowniczych strojach i, rzeczywiscie, przednie nogi sniesznie zadzieraja, co z boku wyglada jeszcze zabawniej, za to tylne z wdziekiem suna po ziemi. Uroczy widok, ale w sumie nic sie nie rozwija, tylko zmieniaja sie uczestnicy, wiec wkrotce sie zwijamy. Wieczorem dostajemy odpowiedz od &lt;br /&gt;gospodarza z dokladnym adresem. Z powrotem w miescie wyprobowujemy tradycyjnego argentynskiego ferneta z cola (ohyda)i ruszamy do Horacia. Dzwonimy domofonem, cisza, drugi raz i trzeci. Konsternacja, juz sie oddalamy, az tu skrzeczy cos: Kto tam? Czesc, czy to Horacio? Kto tam? Nie przeszkadzac mi tu (plus gniewna wiazanka, ktora malo rozumiemy)! Dzwonimy z komorki i Horacio odbiera, na szczescie innym glosem :-)i okazuje sie ze pomylilismy numer mieszkania. Horacio to bardzo przyjemny czlowiek, woli mowic po angielsku, zeby troche pocwiczyc przed wyjazdem na wakacje do Stanow (wlasnie jutro ma spotkanie z konsulem, wiec do wieczora meczy sie z bzdurnymi formularzami dopytujacymi sie czy przypadkiem nie zajmuje sie prostytucja albo zamachami terrorystycznymi). Okazuje sie, ze tuz za rogiem jest saltenskie zaglebie knajpiane, restauracja obok restauracji, z dziesiec w jednym malym kwartale. Dostajemy najlepsze steki w Argetynie, fajnie sie sklada, bo to pewnie ostatni nasz obiad tutaj.Wracamy do domu, godzina po pierwszej, a tu jakies sympatyczne dzieciaki nas chca wyciagnac na impreze. Ech! Ale zmeczenie zwycieza, poza tym nie mozemy sie gospodarzowi po nocy zwalac. Dowiadujemy sie, ze pewna bardzo kolorowa gora z pocztowki jest prawie na trasie do Boliwii, a poniewaz autobus i tak jedzie dopiero w nocy, a Horacio jedzie do Buenos, pakujemy manatki (w tym kompletnie niewyschniete pranie)i jedziemy do Purmamarki, przez Jujuy (czyt.huhuj:-). Gore rzeczywiscie widzi sie z miasteczka, a dla lepszego widoku wspinamy sie na punkt widokowy. A teraz czekamy na autobus. To papa, nastepny wpis w Boliwii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114705363831256412?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114705363831256412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114705363831256412' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114705363831256412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114705363831256412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/ostatnie-chwile-w-argentynie-last.html' title='Ostatnie chwile w Argentynie/ Last moments in Argentina'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114679685418560101</id><published>2006-05-04T21:40:00.000-05:00</published><updated>2006-05-30T10:22:55.973-05:00</updated><title type='text'>Losie znow w terenie/Moose in the great outdoors</title><content type='html'>&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg051.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg051.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg050.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg050.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg049.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg049.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg048.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg048.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg047.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg047.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg046.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg046.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg045.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg045.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg044.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg044.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg043.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg043.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg042.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg042.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blogg041.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blogg041.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog040.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog040.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog039.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog039.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/blog038.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/blog038.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nastepnego dnia okazuje sie, ze znowu nie zebrala sie grupa na nasza wycieczke, wiec musielibysmy znowu bulic w dwojnasob. Troche rozdraznieni brakiem organizacji wymuszamy na agencji przyrzeczenie,ze nastepnego dnia zrobia nam wycieczke za pierwotnie obiecywana stawke nawet gdyby wszyscy sie znowu wypieli. We wtorek mamy wolne,wiec dzien nam uplywa na robieniu ostatniego krotkiego zlecenia przed zasluzonymi wakacjami (buahaha,wreszcie), publikowaniu zdjec i praniu. W srode raniutko,jeszcze wsrod nocnej ciszy praktycznie,bo slonce raczy wstawac kolo osmej,zajezdza pod nasz kamping znajomy nam kierowca z pustym wozem. Za chwile jednak zatrzymujemy sie pod hostelem,z ktorego wytacza sie cala gromadka Niemcow i Francuzow. Na pierwszy ogien idzie park narodowy Ischigualasto znany z wymyslnych formacji piaskowo-gliniastych o ksztaltach grzybow i roznych takich oraz z Ksiezycowej Doliny. Jak pamietacie,jedna atrakcje o takiej nazwie juz zaliczylismy w Brazylii(z krotkiej konsultacji google´a wynika,ze takich cudow jest przynajmniej piec w samej Ameryce Pld., hihi),ale zupelnie brak porownania. W odroznieniu od brazyliskiej,ktora wrecz kryla sie za krzaczkami, ta tutaj to wielka niekonczaca sie panorama szarawo-zielonych pagorkow,faktycznie nie trzeba wysilac wyobrazni,zeby uznac nazwe za trafiona.Niestety nie mozemy sie nacieszyc w pelni,bo nasz kierowca omija miejsca z najlepszymi widokami i zatrzymuje sie na oficjalnym "miradorze". Tak juz bedzie do konca wycieczki, zero spaceru,zero czasu na szukanie dobrych ujec,tylko wioza nas od atrakcji do atrakcji i wypuszczaja na chwile we wskazanym miejscu,zeby za chwile zagnac nas z powrotem. "Wioza",bo oprocz kierowcy jest z nami pracownik parku, oficjalnie w charakterze przewodnika, ale tak naprawde pilnuje tylko,zebysmy ze sciezki niezbaczali.Trudno,tak to jest,jak sie chce dwa rozlegle parki w jeden dzien zaliczyc. Nastepny zaliczany przez nas obrazek z broszurki to kamienne kule, porozrzucane na odcinku 6km. Sciemnia nam facet, ze brak naukowego wyjasnienia,skad sie wziely i kto im nadal taki ksztalt. "Kto?" - pytamy. "To znaczy,ze one sztucznie uformowane, przez dawnych mieszkancow tych ziem?". Nie,pan odpowiada,wszystko naturalne,tylko nie wiadomo jak powstalo,tzn., powtarza, KTO je tak uksztaltowal i tu zostawil. Nie idzie sie dogadac, moze mamy myslec,ze to robota ufagow. Zabawne,ze pod koniec wycieczki znajdujemy w muzeum tablice z wyraznym wyjasnieniem ich powstania, ale z pospiechu zrobilismy jej tylko zdjecie i przeczytamy potem (duzo naukowych terminow, slownik sie przyda :-)&lt;br /&gt;Prosze wsdiadac,jedziemy dalej. Docieramy do jednej z glownych atrakcji, Lodzi Podwodnej,formacji reklamowanej na wszystkich folderach, a nawet na naszym vanie (jest caly obklejony wielkim foliowym zdjeciem przedstawiajacym ja w najlepszym swietle i po interwencji photoshopa). Sa to dwie blizniacze skaly, wygladajace jak traby powietrzne wyrastajace z zelazek (moje skojarzenie).Slonce bije po oczach,wiec kiepawo fotografowac, ale przeciez mozemy skale obejsc i cyknac z drugiej strony,nawet lepiej,bo tam wlasnie jest skalne okienko, z ktorego mozna dwie skaly uchwycic jakby w skalnej ramce. Takie wlasnie ujecie jest we wszystkich folderach. Stac! Tam nie mozna,przeciez widzicie,ze szlak tam nie prowadzi. &lt;br /&gt;prosze sie trzymac linii z kamykow. No, do niedawna mozna bylo tam wchodzic, ale juz  zabronione, bo sie niszczy. Jakby tak kazdy…(powialo ”Misiem”). Trudno, jedziemy dalej. Nastepny przystanek – “grzyb” (el Hongo), czyli emblemat parku, przygniatajacy wielkoscia klocek, jeszcze bardziej przypominajacy trabe powietrzna. Ladniusi, tym razem mozna go obejsc  dookola i znalezc kadr ze sloncem po wlasciwej stronie. Z obiecanych atrakcji jeszcze tylko wysoka czerwona sciana, kompletnie pod slonce, oczywiscie. Kiedy w dalszej drodze kilka razy musimy z kierowca walczyc o chwile przerwy na sesje zdjeciowa, juz nam sie odechciewa i tylko robimy zdjecia w glowie, ale z tych nie skorzystacie :-) Humor poprawia nam wizyta w muzeum archeologicznym, gdzie przemily studenciak opisuje nam,miedzy innymi, krok po kroku jak znalezione w parku skamieliny ostroznie sie wydobywa, bezpiecznie przewozi do muzeum (zalane gipsem, tlumiacym wstrzasy)i potem robi z nich odciski silikonowe do rekonstrukcji stawianych w muzeum, bo, jak sie dowiadujemy, rekonstrukcja szkieletu z prawdziwych elementow, nawet gdyby byly kompletne i w nie najgorszym stanie, i tak by sie latwo zawalila pod wlasnym ciezarem. W koncu nie sam szkielet mial po Ziemi chodzic. &lt;br /&gt;Kombinuje, jak by tu nastepnym razem przyjechac wynajetym autem i ominac przewodnika, ale spotykam na parkingu babke we wlasnym samochodzie, ktora mowi, ze razem z innymi samochodami beda jechac za przewodnikiem kawalkada, wiec tym gorzej sie bedzie zatrzymywac na spontaniczne zdjecia (slysze juz te klaksony).&lt;br /&gt;Na ten park nie ma mocnych. Mimo wyjatkowych widokow, frustracja psuje nam wrazenia. Czas na nastepny park, kanion Talampaya. Tutaj, podobnie jak w Ciudad Perdida (ktory, nawiasem mowiac, do niedawna zwiedzalo sie, razem z Kanionem Teczowym, w ramach jednego biletu na Talampaye), wjazd maja tylko samochody parku, wiec znowu trzeba bulic za przewodnika. Poniewaz nasza agencja nam o tym nie wspomniala (kolejny dowod ich amatorszczyzny) a my troche nonszalancko zapomnielismy wyplacic kase, ktora i tak nam sie powoli konczyla, okazalo sie ze nie starczy nam nawet na wycieczke, nie mowiac juz o bilecie na autobus w dalsza droge  (a musimy go zlapac z trasy wycieczki, bo przez San Augustin nie przejezdza). Jak myslicie, ile bankomatow jest w parku? Na szczescie na wycieczke do drugiego parku przylacza sie niemiecka para z zapakowanymi plecakami, czyli tez jada do Rioja (nigdzie indziej sie nie da :-). Bez trudu wysepiamy pozyczke i z lekkim sercem ruszamy do parku. Tu przewodnicy znacznie bardziej ludzcy, zatrzymuja sie na prosbe, ale tez sam park bardziej sprzyja. Mozemy sie wreszcie rozdziac z kurtek (wczesniej byl straaaaszny wygwizdow) a slonce chetnie wspolpracuje, chociaz z wyjatkami. Talampaya jest mniej zroznicowana, oprocz grawerunkow naskalnych (glownie prekolumbijskiech, ale jest, co ciekawe, jeden pokazujacy pierwsze zetkniecie z Hiszpanami), sa tu glownie gigantyczne skalne sciany  i rozne pokaznych rozmiarow skalne figury. Cykamy mnostwo zdjec, na ktorych wyraznie widac jacy jestesmy malutcy, a najbardziej podoba nam sie sesja “pruciowa” w ogromnym zalomie skalnym o wysokosci 150m. Naprzeciwko, 360m dalej stoi rownie wysoka skala, dzieki czemu mozna podziwiac wielokrotne echo, co sekunde powtarzajace nasze gromkie okrzyki. Przewodnik nawet zrobil nagranie, ale moze nas oleje i wcale nam nie przesle. Spotykamy tez kupe kondorow. To znaczy mnostwo, ale w sumie “kupe” doslownie tez, bo wlasnie po bialych plamach na szczycie skal poznaje sie ich gniazda – taki widok raduje oko, bo skoro jest gniazdo, to sa i kondory i warto sien a nie zaczaic z aparatem. O tym w folderach nie wspominali, za to na kondory masowo jezdzi sie do Kanionu Colca w Peru, ale podobno masowo wyemigrowaly, niezadowolone z tlumu turystow. &lt;br /&gt;Van wyrzucil nas na przystanku autobusowym, czyli w minisklepiku ze stolikami. Przez dwie godziny oczekiwania gralismy sobie w gre “zgadnij kim jestes”, znacie? Wybiera sie dowolna osobe badz postac, zwierze (pelna dowolnosc) zyjace, niezyjace lub fikcyjne i na zasadzie pytan tak/nie delikwent musi odgagnac, o kogo chodzi. Tak mi sie spodobalo ze odtad losia nia mecze przy kazdej okazji :-) Bylam juz Manolito z Mafaldy, Panem Witkiem z Atlantydy, Plastusiem itp. Ale wracajmy do opowiesci. Wysiadamy w La Rioja, stolica prowincji, a na dworcu bankomatu brak, natomiast za autobús, ktory odjezdza za 10 minut (ostatni dzis) mozemy zaplacic karta. Liczymy drobniaki i okazuje sie ze znajduje jeszcze jakis zaskornik, ale i tak brakuje nam 1,75 peso (=1,75 zloty). Z przepraszajaca mina oddajemy niepelny dlug- no, coz, utrwalamy stereotyp Polaka-naciagacza :-) &lt;br /&gt;Z La Rioja zajezdzamy nad ranem do Tucuman, gdzie nasz autobus pieknie sie skomunikowal z nastepnym, do Cafayate. Przekasiwszy cos na droge, wsiadamy i zapadamy w sen (mamy czas do 11 rano, ach, jak sie wyspimy!), z ktorego budza nas po godzinie. Chicos! Przesiadka. E, ki diabel? Przecierajac zaspane oczy widzimy widok iscie kolumbijski (tonaca we mgle gorska serpentynka wijaca sie wsrod wsciekle zarosnietych zboczy). Z plecakami mamy wspinac sie pod gore nie wiadomo dokad i czemu. Za rogiem mijamy tablice Koniec Swiata i niezly korek, co ciekawe,  pustych samochodow. Na gorze zastajemy ciezarowe rozkraczona w poprzek drogi (nie wiemy jak tojej sie udalo), z ktorej pracowicie wyladowuje sie cegly. Kierowcy zablokowanych samochodow wespol w zespol z przewoznikiem cegiel stoja w koleczku i z usmiechem na ustach bawia sie w trojki murarskie. Ale klimaty! Dotaczamy sie do podstawionego z przodu autobusu i znow zasypiamy. Okazuje sie ze autobús na miejsce zajezdza mimo wszystko na czas. Czapki z glow. Na miejscu oddychamy z ulga – znow jestesmy w strefie upalow. Miasteczko od razu do nas trafia. Wszystko ladniutko pomalowane, mijamy kilka ciekawostek, do ktorych warto wrocic, a nad winnicami co chwila przelatuje KLUCZ PAPUG! Na przystanku autobusowym wita nas naganiacz oferujacy camping za, uwaga, poltora zlotego od lebka i trekking po okolicznych kanionach za jedna trzecia ceny oferowanej przez agencje z wiekszej i dalszej Salty (niech zyja male miasteczka). Rozbijamy namiot, papugi radosnie sobie lataja w te i wewte. Ide pod prysznic, a Los na rekonesans do miasta. Za niecale dwie godziny wycieczka, ale chce sie przekonac co oferuje druga firma trekkingowa. Wraca niepewny, bo tam powiedzieli mu, ze w naszej nie ma, jak u nich, studenta geografii, ktory wszystko fachowo objasnia tylko wesolka, ktory na pytanie, czemu skaly sa czerwony, odpowie, “bo Pan Bog je tak pomalowal”. Cholera wie, czy mu wierzyc, czy to moze znowu lokalne podejscie do uczciwej konkurencji. W kazdym razie los troche zamarudzil i do odjazdu obu agencji zostalo 10 minut, a kiszki marsza graja. Zamawiamy lomitos na wynos (pyszne kanapki z miesem, warzywami i jajkiem) ale nie sa gotowe do wziecia, wiec czas mija. Agencia “fachowa” odjezdza o czasie, wiec nie ma juz wyboru, zabieramy zarcie i wpadamy do vana. Trzeba jeszcze zahaczyc o camping po polary i kurtki, bo po zachodzie slonca podobno sie wychladza. Jedna z francuskich turystek bardzo sie opiera, burczac pod nosem, ze nie ma czasu. Kit jej w oko. W samochodzie znowu sami Francuzi i Niemcy, kazdy jedzie sobie, rozmowy sie nie wywiazuja. Jak milo znowu spotkac Europejczykow, wiwat ponuracka kultura! &lt;br /&gt;Dojezdzamy kawalek do Quebrada de Cafayate, czyli darmowego i nieogrodzonego cudu natury, kompleksu kanionow, kolorowych i niewiarygodnie pofaldowanych skal i skalnych jam. Wycieczke zaczyna sie 50km od miasta, po czym jedzie sie z powrotem, wyskakujac z szosy na kolejne atrakcje. Najpierw diabla gardziel (Garganta de Diablo) czyli prawie pionowa sciana otoczona skalami, jak wielka otwarta geba. Jednemu z Francuzow zachciewa sie wspiac na sama gore, Los tez sie pcha, ale to nie na niego musimy czekac kilkanascie minuta z zejdzie. Troche kiepski to byl pomysl, bo i tak jestesmy spoznieni (przez nas:-) ) a slonce z zachodem czekac nie bedzie. Potem trafiamy do skaly tworzacej naturalny amfiteatr i, zgodnie z nazwa, zastajemy tam wystep choru. Co prawda z poczatku jakis pan probuje nas teatralnym szeptem odgonic, mowiac ze to wystep prywatny, ale Amfiteatr prywatny nie jest, a poniewaz go nam zaslaniaja, to niech dadza przynajmniej posluchach. Akustyka  boska, chor niezly, a do tego ma ciekawe ludowe stroje i do muzyki dodal fajna choreografie (np. solistka z przodu, a chor robiacy tlo jest odwrocony tylem – ale to chyba do zrobienia tylko w tych wyjatkowych warunkach, bo ich glos odbija sie od skaly, a normalnie poszedlby do tylu). Ostatni kawalek wszystko bije na glowe: jest to piesn z czasow apartheidu o nadziei itd. Dzieciaki zaczynaja intonowac, po czym ruszaja w strone widowni, kazdy zatrzymuje sie przy jakims sluchaczu i spiewa dla niego, przy nastepnej zwrotce kladzie mu reke na ramieniu i wpatruje sie anielsko, a na koniec caluje czule w policzek. Wow, CLIL-owcy, musimy przemyslec taka strategie – publika bedzie nasza. &lt;br /&gt;Potem zwiedzamy jeszcze kolejne kaniony, widoczki itd., zagladamy tez na lokalny cmentarz, o ilez skromniejszy od Recolety. Slonce rzeczywiscie nie czeka, wiec ostatnie atrakcje troche ciemne, a malowniczy zachod slonca nie wystapil (glupie chmury). Okazalo sie ze z przyczyn technicznych (mokro i samochod nie moze przejechac, czy cos tam) nie doszlismy do glownego magnesu tego miejsca – bajecznie kolorowego kanionu, ktory pokazali nam z takiej odleglosci, ze nawet go nie poznalismy ze zdjec. Trudno, postanowilismy jutro wynajac rowery i zwiedzic go sobie bez pospiechu, takze ciag dalszy nastapi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Next day it turns out again there are not enough people to do our trip so we would have to pay double once more. Quite enraged with such a shitty organization we make the agency promise that they would send us on this trip the day after tomorrow for the originally offered price even if all the other tourists stand them up. On Tuesday we have a day off so we spend it working on the last short job before the well-deserved holidays (wow, finally), posting photos and doing the laundry. On Wednesday morning, practically in the still  of the night because his majesty sun only rises at eight, our old same driver parks in front of the campsite gate, with an empty van. A moment later, though, we stop in front of a hostel and pick up a whole crowd of Germans and French. First we do the Ischigualasto national park known for the exuberant sand and clay rock formations shaped like mushrooms and suchlikes as well as for the Moon Valley. As you can remember, we already saw an attraction going by that name, way over in Brazil (a brief google search shows that there are at least five such attractions in South America only), but this one is beyond comparison. Unlike the Brazilian one which almost was hiding behind the bushes, it´s a vast never-ending panorama of grayish-greenish hills, so you don’t need to stretch your imagination to consider this name well-matched. Unfortunately we cannot fully enjoy it as our driver misses the sites with the best sights and stops  only in the official “mirador”. And it will be so until the end of or tour,  no walking, no time to look for good shots, they just drive us from attraction to attraction and let us out for a second in the pre-defined places to call us back in soon. I say “they” because apart from the driver we also have a park’s employee with us, officially wearing a guide’s hat but, to be honest, all he does is watching us closely so we don’t stray from the track. Well, that’s what comes from trying to visit two huge parks in one day. The next picture from the promotional leaflet that we do is the stone balls scattered along a 6km stretch of land. The guy is bullshitting us that there is no scientific explanation for where they come from and who make them look like that. "Who?" – we asked. "Do you mean that they were artificially formed by the native people of this region?". No, says the guy, it´s all natural but we nobody knows how it came to being, that is, he keeps repeating,  WHO gave them this form and left them here. The guy is kinda thick, maybe we´re supposed to believe it’s the aliens´ job. The funny thing is that visiting a museum at the end of the tour we find informative boards with a clear explanation of the balls origin, but as our time was up, we just took a picture meaning to look it up later (too many academic terms, we need a dictionary:-)&lt;br /&gt;Get in, folks, we’re going forward. We get to one of the park’s chief attractions, the Submarine, a rock formation advertised in all leaflets, and even on the side of our van (it’s all lined with a big plastic photo showing it in the best possible light and photoshop improved). These are two twin rocks that look like tornados coming out of irons (my first thought). We’re against the sun so the photos are not coming out well, but wait, we can go around the rock and take a shot from the other side! That’s even better as it is exactly on the other side that we can see a rock window from which the two rocks can be seen as in a rock frame. This is the shot featuring in all the leaflets. Stop! You can’t go in there, you see it’s off the track. Keep to the line made of stones. Well, it was available until recently, but  now it’s off the limits, it’s wearing out, you know. What if every one of us …and so on, in the patronizing tone. Too bad, we go forward. Next step – the mushroom (el Hongo), the park’s emblem, an awe-inspiring rock that looks even more like the tornado. It’s neat and this time we can go around it to find a shot with the right light. There’s just one more attraction left – it’s a high red wall, seen completely against  the sun, obviously. When, further ahead, we nearly have to fight with the driver to stop for some shots, we lose enthusiasm and just limit ourselves to taking mental pictures but you won’t find them very helpful :-) We cheer up visiting an archeological museum where a cute and knowledgeable tells us, for example how fossils found in the park  are carefully dug out, transported in a safe way in to the museum (covered with plaster to absorb shocks) and then silicon impressions are made for reconstructions to be displayed in the museum, because a skeleton reconstruction made of real components, even if well-preserved and complete, would easily collapse   under its own weight. After all, skeletons were never meant to walk the Earth without muscles and stuff. &lt;br /&gt;I´m trying to figure out how to come here next time in a rented car and skip the guide but I meet a lady in the parking lot who came her in her own car and says that together with other cars she will follow the guide in a single file so it will be even harder to stop for spontaneous shots (I can here this honking).&lt;br /&gt;(to be continued)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114679685418560101?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114679685418560101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114679685418560101' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114679685418560101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114679685418560101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/losie-znow-w-tereniemoose-in-great.html' title='Losie znow w terenie/Moose in the great outdoors'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114654728732026243</id><published>2006-05-02T00:20:00.000-05:00</published><updated>2006-05-04T22:35:35.823-05:00</updated><title type='text'>Jaskinie, gory i cuda natury / Caves, hills and other thrills</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/065_canionpintura.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/065_canionpintura.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/067_canionpintura.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/067_canionpintura.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/068_guanako.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/068_guanako.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/062_cuevamanos.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/062_cuevamanos.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/061_cuevamanos.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/061_cuevamanos.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/064_canionpintura.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/064_canionpintura.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/060_cuevamanos.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/060_cuevamanos.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/063_cuevamanos.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/063_cuevamanos.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/055_dramaticsky.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/055_dramaticsky.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/058_Quirquincho.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/058_Quirquincho.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/059_canionpintura.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/059_canionpintura.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/057_armadilloija.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/057_armadilloija.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/056_armadillohelddown.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/056_armadillohelddown.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/052_wydmy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/052_wydmy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/053_jezussanaugu.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/053_jezussanaugu.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/050_chiflondroga.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/050_chiflondroga.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/051_anteschiflon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/051_anteschiflon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/054_rauliasia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/054_rauliasia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/047_chiflonimy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/047_chiflonimy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/045_chiflon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/045_chiflon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/048_chiflongrzyb.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/048_chiflongrzyb.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/049_chiflongrzyby.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/049_chiflongrzyby.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/046_chiflon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/046_chiflon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/041_Grzybduzy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/041_Grzybduzy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/044_chiflon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/044_chiflon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/043_chiflon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/043_chiflon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/040_zajac.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/040_zajac.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/042_kondor.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/042_kondor.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/038_cactusija.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/038_cactusija.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/039_chiflon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/039_chiflon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/035_carchiflon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/035_carchiflon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/037_huecos.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/037_huecos.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/036_petroglif.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/036_petroglif.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/030_ciudadpanorama.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/030_ciudadpanorama.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/032_kfiatek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/032_kfiatek.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/033_antesciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/033_antesciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/031_antesciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/031_antesciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/034_antesciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/034_antesciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/029_ciudadpanorama.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/029_ciudadpanorama.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/026_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/026_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/025_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/025_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/027_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/027_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/028_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/028_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/023_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/023_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/020_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/020_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/021_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/021_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/022_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/022_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/024_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/024_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/023_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/023_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/020_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/020_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/021_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/021_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/022_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/022_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/024_ciudad.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/024_ciudad.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/018_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/018_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/017_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/017_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/016_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/016_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/015_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/015_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/019_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/019_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/012_canionarcoiris.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/012_canionarcoiris.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/014_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/014_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/011_canionarcoiris.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/011_canionarcoiris.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/013_canionarcoiris.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/013_canionarcoiris.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/010_canionarcoiris_i_ja.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/010_canionarcoiris_i_ja.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/005_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/005_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/008_canionarcoiris.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/008_canionarcoiris.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/007_ciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/007_ciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/009_canionarcoiris.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/009_canionarcoiris.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/006_Panoramaciudad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/006_Panoramaciudad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/003_rowysanaugu.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/003_rowysanaugu.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/002_kaktussanaugustion.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/002_kaktussanaugustion.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wlasciwie powinienem byl dodac, ze na ten autobús do miasteczka z Jaskinia o malo sie nie spoznilismy. Z powodu durnego systemu taksowek (jakies dziwne postoje z budkami, poczekalnia i kolejka do taksowek) w Rio Gallegos, zlapalismy taryfe na dworzec 2 (DWIE) minuty przed odjazdem autobusu. Wg wszelkich praw niebieskich i ziemskich, powinnismy zastac odjechany autobús, ale zastalismy go na miejscu. Chwala!!! &lt;br /&gt;Rano obudzilismy sie wzglednie wypoczeci w Perito Moreno, miasteczku, z ktorego kupuje sie wycieczki do Jaskinii. Poniewaz wczesniej ustalalem z Pania z agencji turystycznej telefonicznie, ze ktos wyjdzie po nas na dworzec, ze zdziwieniem skonstatowalem fakt, ze nikogo nie ma, a miasteczko jest kompletnym zadupiem (tak to wygladalo z dworca przynajmniej). Normalnie wycieczki ruszaja o 9.00 rano, bo trzeba do jaskinii dojechac 150 km gruntowa droga!, ale dla nas mieli zrobic wyjatek i zabrac nas tam bezposrednio z autobusu, o godz. 11.00. Dzwonie do agencji, a tam pani urzedujaca mowi, ze jak to odebrac, teraz??? A poza tym, to dzis nie pojedziemy, bo przeciez o dziewiaaatej ruszaja normalnie…. Krew mnie zalewa, o malo nie rzucam sluchawka, bo zalezy nam na czasie, ale zachowujac resztki kultury zegnam sie I ruszamy na konfrontacje osobista do siedziby agencji. Trzeba dodac, ze agencje sa dwie, ale pierwsza do ktorej dzwonilismy “ma zepsuty samochod”. W przewodniku polecali wlasnie te, ze wzgledu na to, ze “wlasciciel obwozi turystow zabytkowa radziecka Olga” (tak napisali :) Dla nas to atrakcja watpliwa, ale cena robi swoje. Niestety, “Olga” sie zepsula. Jej wlasciciel przez telefon powiedzial, ze jest druga agencja, drozsza. Daja ponoc kanapki,ale wg niego to musza byc najdrozsze kanapki na swiecie. Trudno, skoro sa jedyni, musimy ich kanapki i cene przelknac. Zwlaszcza skoro juz tu dojechalismy (normalnie moglibysmy tu dojechac z Calafate, wczesniej, ale niestety poza latem nic tu nie kursuje i stad nasz objazd przez Rio Gallegos). Dalszy ciag znacie. A wiec ruszamy rozezleni do agencji pytajac miejscowych o droge. Oczywiscie nikt nic nie wie. W koncu przed jakims sklepem natykamy sie na wielkiego faceta w kapeluszu kowbojskim, ktory przedstawia sie jako Daniel i stokrotnie przepraszajac za swoja niekompetentna sekretarke (z ktora wlasnie gadalismy przez telefon) i swoje spoznienie na dworzec, pakuje nas do terenowego Nissana i ruszamy.&lt;br /&gt;Pogoda jest ladna, sloneczko, sympatycznie. Krajobrazy stepowo-pustynno-gorskie. Gdzieniegdzie co chwila przemyka jakis zajac, gwanako, strus nandu czy inny pancernik. Przy okazji dowiadujemy sie, ze te pancerniki to co prawda pod ochrona, ale miejscowa ludnosc poluje na wszystko co sie rusza, a wiec i na nie. Ponoc lapie sie takiego pancernika, zamyka w akwarium aby sie nie wydostal (przez wszystko inne sie przedrapie, widzieliscie te pazury?), przez 3 tygodnie pasie zwyklym ludzkim zarciem (je podobno wszystko!), zeby z zoladka zniknely mu wszystkie stepowe swinstwa a potem rozcina na pol i gotuje ze skorupa. Hehe ciekawe, czy chociaz go gola. Na moja prosbe Daniel, mimo swoich pokaznych rozmiarow, z podziwu godna zwinnoscia zlapal nam jednego, rzucajac sie z poswieceniem pod samochod, gdzie maly chcial spieprzyc, i nakrywajac go swoim kapeluszem. Potrzymalem go troche ja (ale sie wyrywal!), potrzymal go Daniel, ale kiedy spocony ze strachu (lub tremy, od tych zdjec : )) zwierzak skupkal sie na buty przewodnika, z obrzydzeniem go wypuscilismy. Coz, mamy nadzieje, ze jakos doszedl do siebie po stresie… Nie uwierzylibyscie, jak szybko to spieprza…&lt;br /&gt;Po drodze Daniel opowiedzial nam o konkurencyjnej agencji. Podobno nie maja nawet terenowki, tylko te wolge, a w dodatku zadnych koncesji ani ubezpieczen. Oplacaja sie miejscowej policji i dlatego wciaz dzialaja. Coz, kazdy ma swoja wizje konkurencji..&lt;br /&gt;JAskinia okazala sie mniej atrakcyjna od pancernikow, a najsympatyczniejszym jej elementem byl wielki kanion, w ktorym sie znajdowala. Zreszta sama jaskinia byla zamknieta, a malunki ogladalismy na jej zewnetrznych scianach (I tak w srodku jest tylko ok. 5% wszystkich malowidel). Ale mimo wszystko warto bylo zobaczyc cos, co ma 9300 lat i wciaz niezle sie trzyma : ) Sporo tych lapek ci pierwotni mieli..!&lt;br /&gt;Po powrocie trafilismy na camping. Mini camping Raula. Raul to osobna historia. Ten ruchliwy, gadatliwy, niespokojny, lysawy czlowieczek sam znalazl nas przed odjazdem na wycieczke chodzacych z plecakami i zaciagnal na swoj camping. Kiedy bylismy niepewni, pokazal nam caly swoj portfel z dokumentami (jest emerytowanym policjantem) i oswiadczyl, ze tylko 10 zl policzy nam za 2 osoby. Potem tak nas zagadal, ze oferta nie do odrzucenia stala sie oferta przymusowa :)  Kiedy wrocilismy, Raul i jego znajoma oraz 2 jej corki siedzieli juz przy stole i palaszowali obiad. Raul gestem nieznoszacym sprzeciwu zaprosil nas do srodka. Po skosztowaniu wspanialej pieczeni i jeszcze lepszego kurczaka pokonalismy opory i zaczelismy sie raczyc winem, deserem oraz cola. Raul oswiadczyl tez, nie przerywajac slowotoku, ze turysta jest najwazniejszy i ze on nam za zarcie nie policzy. Wtedy nas zupelnie zatkalo, ale sie odetkalismy, bo musielismy zjesc. Znajoma Raula na nasze zatkane miny usmiechala sie tylko wyrozumiale. W koncu zna go juz pewnie nie od dzis, hehe. Kiedy wyszla, Raul przedstawil nam swoje ksiegi gosci, a nastepnie znow poczestowal deserem i gadal. Wlasciwie gadania nie przerywal nigdy, pewnie nawet we snie. Ale ksiegi gosci byly imponujace. Okazuje sie, ze zgodnie z zapewnieniami Raula (a nie chcielismy wierzyc), bylo na tym zadupiu tez kilkoro Polakow. Ale najwiecej jest Izraelczykow. Na scianach poprzypinane pocztowki z Izraela, pozdrowienia po hebrajsku a w zeszytach co drugi wpis wlasnie tymi zabawnymi maczkami. Hehe no ciekawe. Potem kiedy Raul oswiadczyl nam, ze maz jego znajomej (ktora wlasnie wyszla) umarl na raka, a ona sama musi pracowac na ulicy, zeby dzieci wychowac, a potem, ze lubi Izraelczykow, ale ganiali sie czesto po jego ogrodzie bez ubrania i w ogole sa zdeprawowani, nie wiedzielismy juz czy mu wierzyc. Potem zarzal cytowac nam swoje pamflety polityczne, przemowienia i wiersze. Wszystko okraszone gruba warstwa mate, inaczej by sie nie dalo :) Pozniej, gdy na duzym wietrze rozkladalismy namiot, skakal przy nas zaaferowany, oferujac na przemian mlotek (grunt byl b. miekki!: ) i nocleg w domu za ta sama cene. (bo sie biedni przeziebicie!)… ehhh..&lt;br /&gt;A wiec Raul - szaleniec, ekscentryk, wariatuncio - bez watpienia. Ale jednoczesnie dobry i pomocny facet. No i oryginal, jakich malo. Nie mozecie przegapic jego campingu w Perito Moreno. (Calle O´Higgins, ale kazdy go tam zna, to naprawde mala miescinka). Aha, podam tez namiary naszej agencji – Zoyem (vel Septembre 4x4) a wlasciciel to Daniel, jak juz wspominalismy. Spisal sie swietnie, czemu go nie polecic? Zwlaszcza, ze aktualnie jest jedyny w miescie :))))&lt;br /&gt;Nastepnego dnia o nieludzkiej 6.00 rano zlozylismy namiot i popedzilismy na autobús do Comodoro Rivadavia. Nic tam ciekawego, ale tylko stamtad moglismy sie wyrwac z Patagonii. Mielismy juz ciut dosc tych wiatrow, choc krajobrazy byly przepiekne. Na miejscu debatujemy chwilke, czy nie wrocic do Buenos Aires na 1-2 dni, zeby zrobic ostatnie zakupy i pocieszyc sie troche miastem, ale rezygnujemy. Zamiast tego kupujemy bilet do Mendozy, bo stamtad juz relatywnie blisko do parkow narodowych, ktore chcielismy zwiedzic no i do Boliwii.. Bilet nabylismy w firmie Andesmar. Nie robcie tego!!! Tzn. Nie kupujcie w tej firmie!!! Juz raz sie na nich przejechalismy. Pamietacie, jak rozpiescil nas autobús do Buenos z Posadas? Tego samego spodziewalismy sie w busie Andesmar z Trelewu do Rio Gallegos (przed wycieczka do Calafate). A tu guzik… zarcie podle, na “podwieczorek” ciasteczko kruche i napoj gazowany, na sniadanie to samo. W dodatku awaria i 2-godzinne opoznienie. Obsluga tez kiepawa. Mielismy nadzieje, ze to przypadek odosobniony, bo firma jest spora (praktycznie jezdza w calym kraju, a to w Argentynie ewenement dla pojedynczego przewoznika). Niestety… tu bylo jeszcze gorzej. 2x gorzej. A wlasciwie 4x bo podroz dluzsza. 30 godzin!!!! Autobús wyjechal juz z opoznieniem. Kolacja byla zjadliwa, na sniadanie dostalismy…. Kawe (juz nawet bez ciastka), na obiad (lunch) – kanapke….! Na podwieczorek… herbate. Drugiej kolacji nie bylo, bo mimo, ze przyjechalismy z opoznieniem (3 awarie po drodze!!!) nic nie dostalismy. Brrrr… unikajcie Andesmara jak zarazy!!! Aha, marzylismy o winie, przeciez jest tu tak tanie. Guzik. Jedyna ciekawostka to to, ze Andesmar organizuje w autobusach minibingo, tj. Kazdy pasazer dostaje kupon z numerami, a steward po kolei przez mikrofon je czyta. Kto najszybciej zakresli wszystkie, dostaje w nagrode… butelke wina.. Oczywiscie nic nie wygralismy… hehehe. a wiec raz jeszcze- unikajcie Andesmara!!! Jako ciekawostke dodam, ze pasazerowie z dolnego pokladu (drozsza klasa, szersze siedzenia) mieli identyczny serwis…, Smiechu warte.&lt;br /&gt;Zajechalismy do Mendozy, jako sie rzeklo, z opoznieniem. Oczywiscie zaden z potencjalnych hostow nie moze nas przenocowac (poprzedniego dnia wyslalismy kilkanascie mejli). Dzwonimy jeszcze do kilku, ale bezskutecznie. Nasza irytacja zmienia sie w trwoge, gdy po obdzwonieniu hosteli okazuje sie, ze nie ma nigdzie miejsc!!!! Cholera… dlugi weekend!!! Szajse! Nie tylko w Polsce maja te wymysly. No tak, Monica z przygana mowila, kraj w kryzysie, ale co najmniej miesiac wolnego w roku sobie robia, taka tradycja! Aska panikuje, chce wyjezdzac. Ja tez nie chce isc z dworcowa nagabywaczka do hostelu w Sali zbiorowej za 60 zl, ale mimo poznej godziny (22.30) decydujemy sie wyjsc z dworca na miasto I szukac czegos taniego. Okazja nadarza sie za rogiem. Pan najpierw wola 50 zl za obskurny pokoik, ale widzac nasze miny I oferuje nam inny, bez lazienki, za jedyne 30 zl. Pokoj jest obrzydliwy, ale biorac pood uwage okolicznosci jestesmy szczesliwi. Zostawiamy plecaki I wychodzimy. Miasta zwiedzac specjalnie nie zamierzamy. Sa moje urodziny, wiec chcemy tylko dobrze zjesc, napic sie I poimprezowac. Niestety, centrum wyglada na wymarle (gdzie ci wszyscy ludzie, co zajmuja hotele??? Siedza w pokojach i bzykaja sie, czy co???) Wchodzimy do jednej z knajpek, zamawiamy danie promocyjne Turysta i wino na szczescie nie Turysta (hehe choc wszystkie knajpy takie wino tez serwuja) I czekamy. Poniewaz obsluga jest powolna, kontemplujemy menu. Najpierw nasza uwage przykuwaja Polacas con Alemanas (Polki z Niemkami). Okazuje sie, ze to smazone kielbaski z kapusta kiszona (sauerkraut) i frytkami. Ciekawy mariaz, nie ma co. Pelna egzotyka. Nastepnie przechodzimy do sekcji angielskiej i za chwile pokladamy sie ze smiechu. Takie kwiatki jak “eaten of the field” (comida del campo) czyli doslownie “jedzone z pola”, “swinish meat to the garnish” czyli “swiniowate mieso do przybrania” czy “hake to the soup with salad to the fries” (nie podejmuje sie przetlumaczyc) nie oddaja istoty sprawy. Aska wiekszosc ciekawszych pozycji skopiowala, postaram sie zaktualizowac :) Za chwile zajadam sie najlepszym befsztykiem w zyciu. Wino tez doskonale, tradycyjnie za 6,50 zl za butle. Probujemy tez slynnego chilijskiego (do Chile juz w tym roku nie zawitamy, wiec..) pisco sour, czyli chilijskiej brandy z ubitym bialkiem, cukrem i sokiem z cytryny. Pycha!!! Chile, oczekuj nas z niecierpliwoscia. Poniewaz dansingow w zasiegu wzroku nie widac, dotaczamy sie lekko skuci do hotelu, gdzie nie zwazajac na syf natychmiast zasypiamy.&lt;br /&gt;Nastepny dzien poswiecamy rano na zdobycie kompletu przygod Mafaldy w pobliskim centrum handlowym (cholera, wazy toto ze 3kg uhhh 750 str. Cholera by go wziela!) a pozniej na podroz do San Juan. Stamtad mamy sie udac wieczorem do San Augustin del Valle Fertil, skad bedziemy zwiedzac parki narodowe Ischigualasto, Talampaya oraz Chiflon. W San Juan (male miasteczko) spedzamy czas na internecie tradycyjnie lapiac autobus na ostatnia chwile. Na dworcu w San Augustin oczekuje nas o 23.00 chlopak z agencji. Duzy plusik! Zawozi nas na kemping, gdzie dowiadujemy sie, ze niestety, wbrew telefonicznym ustaleniom, wycieczki zaplanowanej jutro nie ma, bo czesc ludzi zrezygnowala i zostalismy tylko my. W zamian proponuja nam inna wycieczke na jutro, a pojutrze pojedziemy tam, gdzie mielismy pojechac jutro. Niech bedzie... Zmeczeni, zapadamy w sen w namiocie. Na szczescie pogoda na polnocy jest o wiele cieplejsza niz w Patagonii i to jest duzy plus naszej sytuacji!&lt;br /&gt;Nastepnego dnia w zakontraktowanym samochodzie z agencji zwiedzamy dwa parki narodowe... Chiflon (tu brak oplaty za wstep, tylko napiwek dla sympatycznego przewodnika), ktory zapiera nam dech w piersiach (beda fotki) i Ciudad Perdida (Zaginione Miasto), czyli kanion formacji skalnych stanowiacy czesc parku Talampaya, ktory zaparty juz i tak dech kompletnie nam odbiera. Niestety, dech odbieraja nam tez ceny. Okazalo sie, ze poniewaz jestesmy we dwojke, podroz po parku (naszego kierowcy, ktory dowiozl nas z miasta tam nie wpuszcza, bo lokalna spolecznosc wywalczyla sobie prawa do wylacznosci na oprowadzanie), bedzie nas to kosztowac dodatkowe 100 zl. Klnac na czym swiat stoi, uiszczamy oplate i ruszamy z lokalnym przewodnikiem samochodem terenowym po bezdrozach. Warto bylo!!! Po 40 minutach stajemy i dalej idziemy pieszo, wraz z naszym oprowadzaczem. Pod koniec wycieczki zapuszczamy sie w dalekie okolice kanionu, wywolujac niepokoj naszego przewodnika, ktory na 30 minut gubi nas z oczu. Okazuje sie, ze przypadkowo trafiamy do tzw. Kanionu Teczy, ktorego zwiedzenie kosztuje dodatkowe 100 peso (osobna wycieczka), i ktorego zwiedzania “absolutnie nie mozna polaczyc z Zaginionym Miastem, no po prostu sie nie da, daleko i w ogole!!” No popatrz, a my na pieszo trafilismy. Zrugani przez chciwie patrzacego indianskiego przewodnika, za zapuszczanie sie samopas na “nie te wycieczke”, cykamy lapczywie zdjecia przy zachodzacym juz sloncu i wracamy do samochodu, a nastepnie budki strazniczej parku, gdzie czeka na nas juz samochod z agencji..&lt;br /&gt;Po powrocie do miasta jemy jedna z najlepszych pizz w zyciu (roquefort, czeresnie z syropem, ananas i peperoni... oczywiscie nie na jednej pizzy.. : ))) i lecimy do kafejki (o dziwo, czynna do 3.00!) zdawac wam sprawozdanie! Jutro ciag dalszy!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I should have said we almost missed the bus to the “cave town” : )  Due to the idiotic cab organization (some strange cab ranks with booths, waiting rooms, a line of people waiting and whatnot...) in Rio Gallegos, we caught a cab to the station 2 (TWO) minutes before the scheduled bus departure time. By all odds, we should have only smelt the exhaust fumes with the bus being long gone but hey, it was still there! Glory glory hallelujah!!!&lt;br /&gt;In the morning we woke up relatively rested in Perito Moreno, the town where Cave excursions can be arranged. Since the day before I talked to lady in the tourist agency over the phone and she promised somebody would pick us up from the station, we were surprised to find no one came and the town was a complete backwater settlement... (at least that´s how it looked from the station). Normally, tours leave at 9am but the lady told me the day before that they could make an exception for us and take us there directly from the terminal, at 11am. I call the agency and the lady asks, apparently taken aback: Pick you up? Now?? And besides, you´re not going anywhere, cause they leave at 9am and it´s 11am now! Nananana!!! Shit! White fury slowly creeps all over me, I almost hang up on her, but I retain my self-control and say goodbye. We go to the agency to face the enemy in person. To be exact, there are two agencies, but the first one we had called the other day had “their car broken”. In the guidebook, they recommended that agency due to the fact that the owner drives tourists around in a historic, Soviet junk car. For us it is not a real attraction but the agency was a bit cheaper. Unfortunately, the car broke down. The owner had told us on the phone that there is another agency, a more expensive one. They apparently provide sandwiches, but he concluded they must the most expensive sandwhiches in the world to justify the price difference : ) Anyway, we had no choice, we must swallow both the price and the sandwiches. Particularly since we made it here, so far away from any civilized areas (normally, we would have come here from Calafate, before, but there are no buses outside of the summer season and so we had to make a detous via Rio Gallegos). You know the rest now. A bit mad, we walk around the city trying to find the agency, asking the locals directions. Of course, nobody knows anything. Finally, we bump into this huge guy in a stetson hat in front of some store or other. He says he´s Daniel and with a million apologies says he´s secretary is as incompetent as she is stupid : ) (this is the one we talked on the phone today; the lady from yesterday I had arranged things with was Daniel´s wife!) We get into his Nissan offroader and we hit the road.&lt;br /&gt;The weather is nice, sunny and warm. Landscapes are mostly steppe-desert-mointain-like. Every now then a hare, guanaco, nandu or armadillo rushes by. Daniels takes this opportunity to tell us that although armadillos and other animals here are under protection but the locals will hunt anything that moives here, so they will hunt poor armadillos too. You supposedly catch the poor devil, put him in a glass case so he couldn´t scratch his way out (seen the claws on the little fellow???), feed him on normal human food for 3 weeks to get all the crap he normally lives on in the desert, then you cut him in half and cook with the crust. I wonder if they at least shave him, coz he´s pretty hairy! At my specific request Daniel, despite his huge build, with unexpected agility catches one for us trapping him under his hat. I held up it a little bit for the photo (boy! Did he twist and turn to get out!), then Daniel held him, but finally when the little devil, sweating like a pig (that was either fear or stagefright, for all those photos : ), took a dump on our guide´s boots, we let him go, totally disgusted. At least let´s hope we got over the huge stress pretty quick. You wouldn´t believe how fast this boy can scurry away!&lt;br /&gt;Then Daniel told us some stories about his competition. Apparently they don´t even have an offroader, only the soviet car, and no licenses, permits or insurance either, to boot. They just pay off the local police, which is the only reason they weren´t shut down yet. Well, I guess everybody will tell you things about his competitors...&lt;br /&gt;The cave proved less attractive than the armadillos, its nicest part being a great canyon it was located in. Anyway, the cave itself was closed and watched the paintings on its outer walls (anyway only 5% of all artwork is inside). Still, it was nice to see something that is 9,300 years old and still looks nice! They sure had a lot of hands, those primitive guys!&lt;br /&gt;After getting back we returned to the campsite. Raul´s Mini Camping. Raul is quite a different story! That jumpy, talkative, restless, balding little man found us before we went to the trip. We were walking around town with our backpacks and he came over to us and he practically dragged us to his campsite. We looked hesitant, so he showed us his whole wallet and all documents (he is a retired cop) and said he will only charge us USD $3 for both of us. Then he started talking so fast that his unrefusable proposal became a must! When we got back from the trip, Raul, his friend and her two daughters were already at the table eating dinner. Raul, with a voice of somebody not willing to take no for an answer asked us to join them. After tasting wonderful roastbeef and even better chicken we cast away all doubts and started to gobble down wine, deserts and coke. Raul told us, not stopping to speak for a moment, that tourist are the most important people for him and so he will not charge us for food. We were left speechless.. Raul´s friend smiled understandingly seeing our dumbfounded faces. She must have known him for ages, so she knows what he´s like. When she left, Raul showed us his guestbooks and then served us another desert and kept talking. I suppose he even talks in his sleep. But the guestbooks were impressive. It turns out that according to what Raul said (which we refused to believe at first), a few Polish people visited this place! But his most frequent visitors came from Isreal. He had Israeli postcards pinned up on his board, greetings in Hebrew and every second entry in the guestbooks was written in those funny characters. Well, I´ll be damned.. When Raul told us that his friend´s (the one who just left) husband died and she has to work the streets to support her children and then that he likes Israelis in general, but they often ran around his garden with no clothes on and how depraved they are... well we didn´t know what to believe anymore. Then he started reciting his political pamphlets, speeches and poems to us. Everything was accompanied with liters of yerba mate, it wouldn´t have worked otherwise... Then, when with the raging wind we set up our tent, he was running around, offering us a hammer to drive the pegs down (the soil was really soft!) or his spare bed for the same price (because you will surely catch cold out there, poor things!)&lt;br /&gt;So Raul... a madman, an eccentric person, a looney – no doubt. But at the same time a good and helpful guy. And very uncommon. You must not miss his campsite, once in Perito Moreno (the address is Calle O´Higgins, but everybody knows Raul anyway, it´s a small town). And let me give you the details of our agency: Zoyem (alias Septembre 4x4) and the owner is Daniel, as we said. He did a good job so why not recommend him. Especially considering he´s the only guy in town now anyway :)&lt;br /&gt;Next day we took down the tent at 6.00am and we rushed to catch the bus to Comodoro Rivadavia. Nothing to see there, but it was the only place from which we could get out of Patagonia. We were tired of those terrible winds, although sights were spectacular. In Comodoro we try to decide whether we should maybe return to Buenos Aires for 1-2 days to cool off, do some last-minute shopping and enjoy the city a little more but we decide against it. Instead, we buy a ticket to Mendoza, because from there it is relatively close to national parks we wanted to visit and to Bolivia as well. We decided to ride with Andesmar. Don´t!!! We had a bad time with that company already. Remember the great bus to Buenos from Posadas? We expected the same luxuries in Andesmar´s bus from Trelew to Rio Gallegos (before going to El Calafate). Nosiree! The food was awful and in the way of a “five o clock” meal we only got a biscuit and a soda, the same for breakfast. In addition the bus broke down and we were 2 hours late. The service was bad as well. We here hoping this was an exception, because it is a big company (they serve the whole country, which is uncommon in Argentina for a single carrier) . Unfortunately, this time was even worse. Twice as bad. I mean, four times as bad because the trip was twice as long. 30 hours!!! When the bus left it was already delayed. The dinner was eatable, for breakfast we got... coffee.. For lunch we got a... sandwhich and for the five o´clock thing we got... tea. We didn´t get a second dinner although we arrived late (the bus broke down three times!!!) Avoid Andesmar like a plague!!! Oh yeah, we dreamt of wine.. it is so cheap here. No way. The only funny thing was that Andesmar organize bingo competitions on their buses. Every passenger get a card with some numbers, and the attendant reads different numbers aloud on the PA system. Whoever crosses all numbers first, gets the prize... a bottle of wine. Of course we didn´t win shit. So again... avoid Andesmar! Surprisingly enough, passengers from the lower level (better class,bigger seats) got the same kind of service. Pathetic. &lt;br /&gt;We arrived in Mendoza late, like we said. Of course, none of the potential hosts could not put us up (we sent several messages the day before). We call some of them up, but to no avail. Our annoyance turns into fear when after calling a number of hotels it turns out there are no vacancies anywhere! Shit! A long weekend! Just like Monica said, reproachfully, the country is in crisis, but everyone has at least one month of holiday per year, cause this is the tradition! Aska panics, she wants to leave. I don´t want to sleep in a dormitory for USD $2o either, as offered by a local hawker, so we decide to go out into town and look for something cheap. And we find it just round the corner. The guy first wants to charge us USD $17 for a small, dirty-looking room but then seeing the look on our faces offers us another, with no bathroom, for just USD $10. The room is awful, but considering the circumstances, we´re happy. We leave our packs and go out. We don´t want to visit the city too much, but it´s my birthday, so we want to eat a good meal, have a drink and maybe party somewhere. Unfortunately, the center looks dead (where did all those tourists go!?) Are they sitting in their hotels screwing around or what???) We get into one of the bars, order a special called Tourist and wine, which fortunately is not called Tourist (although many other bars and a “Tourist” wine too!) and we wait. Since the serice is slow, we enjoy the menu. Especially the English part, which cracks us up big time. Things like “eaten of the field”, “swinish meat to the garnish” or “hake to the soup with salad to the fries” are just the tip of the iceberg. And soon enough I much away at the best steak I ever had! Wine is great too and as usually costs USD $2 per bottle. We also try the famous Chilean (we will not go to Chile this year so...) pisco sour, or the Chilean brandy with egg white, sugar and lemon juice. Yummy! Chile, we will surely come to visit later! Since we cannot see any dancehalls around, a tad drunk we get back to the hotel, where we fall asleep at once, not minding the dirt around.&lt;br /&gt;On the next day we go to the nearest mall to get a complete Mafalda book (shit! It must weigh 3 kg at least! 750 pages!) and then we travel to San Juan, from where we are supposed to take an evening bus to San Augustin del Valle Fertil. San Augustin will be our excursion base for national parks Ischigualasto, Talampaya and Chiflon. In San Juan (a small town), we spend time on the Internet, as usually catching the bus seconds before it leaves. At the bus station, a guy from the travel agency is waiting for us. Good service! He takes us to the campsite, where we find out that despite our phone arrangements just 5 hours before, the trip we planned for tomorrow will not happen, because the other tourists called it quits and we were left alone. In exchange, they offer us another trip for tomorrow and the day after tomorrow we will go to the place we were supposed to visit tomorrow. Comprende? : ) &lt;br /&gt;On the next day in a contracted car from the agency we visit two national parks: Chiflon (no entry fee, just a tip for the supernice guide), which takes our breath away for a long while and Ciudad Perdida (Lost City), a canyon of rock formation being a part of the Talampaya National park, which deprives us of our breath completely!!! Unfortunately, so do the prices. It turned out that since there were only two of us, a trip around the park (which we could not do in the agency car, because the driver who brought us there from town would not be let inside - the local community obtained some exclusive rights to serve the tourists here) we will have to pay an additional USD $35 for that. Mad as hell, we pay  the price and we take off with the local guide in an offroader. It was worth it! After 40 minutes we stop and continue on foot, along with the guide. At the end of the trip we venture into the outskirt of the canyon, which upset our guide, who lost us for abt 30 minutes. It turns out that accidentaly we find the so-called Rainbow Canyon, which it costs an additional USD $35 to visit (a separate trip!) and which “absolutely cannot be combined with the Lost City because it is so far!!!” Well, whaddya know.. and we got here walking. Frowned at by the greedy guide for venturing onto a “wrong trip” on our own, we hastily shoot tens of photos with the setting sun and get back to the car and then back to the park entrance where the agency van is waiting for us. After getting back to town, we eat one of the best pizzas in our lives (roquefort, cherries in syrup, pineapple and peperoni... of course not all on one pizza.. : ))) and we rush off to a cyber cafe (surprise, surprise it is open until 3am!) to write this report for you! Tomorrow the story continues!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114654728732026243?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114654728732026243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114654728732026243' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114654728732026243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114654728732026243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/05/jaskinie-gory-i-cuda-natury-caves.html' title='Jaskinie, gory i cuda natury / Caves, hills and other thrills'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114643415593625680</id><published>2006-04-30T16:55:00.000-05:00</published><updated>2006-05-02T20:43:55.336-05:00</updated><title type='text'>Koniec swiata...? Chyba nie.. / The end of the world... ? I dont think so!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/095_pingwinnaulicy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/095_pingwinnaulicy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/091_portigory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/091_portigory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/090_portigory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/090_portigory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/093_goryidrzewausuaia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/093_goryidrzewausuaia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/094_ushugory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/094_ushugory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/092_ushuaiadomek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/092_ushuaiadomek.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/087_ushaiaquiaca_i_asia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/087_ushaiaquiaca_i_asia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/085_goryzestatku.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/085_goryzestatku.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/088_ushuaiadomek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/088_ushuaiadomek.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/089_ushuaiastatekigory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/089_ushuaiastatekigory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/086_barracuda.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/086_barracuda.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/084_kormorany.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/084_kormorany.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/080_goryzestaku.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/080_goryzestaku.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/083_orlacien.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/083_orlacien.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/082-kormorany.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/082-kormorany.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/081_janastatku.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/081_janastatku.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/074_farol.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/074_farol.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/076_foki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/076_foki.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/078_foki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/078_foki.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/077_foki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/077_foki.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/075_kormorany.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/075_kormorany.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/076_foki.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/076_foki.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/073_casinoushaia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/073_casinoushaia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/072_ushuaianight.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/072_ushuaianight.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/070_ushuaianight.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/070_ushuaianight.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/071_lotnadgorami.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/071_lotnadgorami.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/069_mlotekzachod.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/069_mlotekzachod.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ushuaia okazala sie malym i sympatycznym miasteczkiem, choc oczywiscie, jak cala Patagonia dosc drogim. Nie udalo nam sie znalezc hosta w internecie na te noc, ale jeden z lokalnych gospodarzy obiecal przenocowac nas jutro. Poniewaz i tak byl wieczor, zwiedzanie moglismy rozpoczac dopiero nastepnego dnia. Co gorsza, okazalo sie, ze autobusy powrotne do Rio Gallegos jezdza tylko co dwa dni, chociaz przyjezdzaja tu co dnia. Co drugi ginie na miejscu, czy jak? Pingwiny szmugluja je na Antarktyde? Do dzis nurtuje mnie to pytanie… NAstepny bus jedzie jutro rano, wiec pojedziemy stad najwczesniej po-pojutrze. Uhhh, trudno.&lt;br /&gt; Znaleziony hostel okazal sie niedrogi, a poniewaz cena obejmowala internet na miejscu i sniadanie, nie wahalismy sie. Malo luda, niski sezon, wiec dostalismy 4osobowa sale tylko dla siebie. Huha! Gdyby nie ten zzzziab na zewnatrz. Nasze zale ukoila pyszna kolacja w pobliskiej knajpce i oczywiscie butla zacnego winka za 5 zl. (naprawde bylo dobre!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastepnego dnia powloczylismy sie po miescie, cykajac jak szaleni fotki otaczajacych miasto osniezonych szczytow. Maja tylko 1500 m wysokosci, ale sa nad samym morzem, wiec wrazenie jest dosc mocne!  Z wycieczki do pobliskiego lodowca zrezygnowalismy z dwoch powodow, z lenistwa, bo zepsuty byl wyciag, ktory skracal dwugodzinna wspinaczke, oraz ze zblazowania, bo okazalo sie, ze do giganta Moreno, ktorego fotki sa w poprzednim wpisie, duuuuzo mu brakuje. A zatem kolejne lodowce moze za rok... Z wizyty w Muzeum Wieziennictwa (Ushuaia byla kiedys kolonia karna!!! Brrr!)  zrezygnowalismy z powodow finansowych – zazyczyli sobie 30 zl za wstep, korzystajac z tego, ze to jedyne muzeum w miescie. Hehe. Nie podarowalismy sobie za to rejsu po kanale Beagle, najtanszy statek jaki znalezlismy to starenka Barracuda, z 30letnia tradycja w biznesie. Statek byl mocno klimatyczny, przewodniczka urodziwa, napotkane lwy morskie zwinne ale i smierdzace, a kormorany siedzialy sobie na skalach totalnie nas swymi czerwonymi oczkami olewajac. WIdzielismy tez Latarnie z Konca Swiata, znana podobno czytelnikom Verne a (pierwsze slysze) a potem dowiedzielismy sie, ze to nie ta, bo Verne sie pomylil a ta wlasciwa lezy na jakiejs wyspie. Mala strata, krotki zal.&lt;br /&gt;Po powrocie spladrowalismy sklepy z pamiatkami, pocykalismy troche zdjec i ruszylismy do domu naszego gospodarza, zaopatrzeni w prowiant do przygotowania pierwszej od wiekow DOMOWEJ KOLACJI. Gospodarz, Daniel, okazal sie milym czlowiekiem w wieku lat ok. 40, ktory jednak jak wielu ludzi na tym przemilym kontynencie cierpial na szajbe socjalistyczno-anarchstyczna, z filmowa biografia Fidela na polce i te klimaty. A wiec musielismy wysluchac troche o tym, ze kapitalizm jest be, ze konsumeryzm jest be, i jak ten wyscig szczurow czlowieka wyniszcza. A w Afryce tubylcy pracuja godzine dziennie i sa szczesliwi, chociaz nic nie maja! Tak to jest, jak sie mialo Stany w charakterze Wielkiego Brata. Z braku innych opcji, czlowiek czerwienieje. Mozna im tylko pozadroscic, ze nie przekonanali sie z bliska jak smakuje to co podziwiaja. Coz, sam Daniel tez sie szarancza nie zywi, ale nie polemizowalismy. Lubi zimno, i przeprowadzil sie tu z goracej polnocy kraju, za to go szanuje, choc nie rozumiem. Potem Daniel poszedl na kurs salsy i przyprowadzil jeszcze jednego kompana do pogadanki swiatopogladowej, wiec zrobilo sie goraco. W odwecie zaserwowalismy im Asina zupe z dyni, wiec musieli sie zamknac i falszywie chwalic ("Pycha, ale wiesz, my nie jestesmy przyzwyczajeni do jedzenia warzyw").&lt;br /&gt;Perspektywy byly nieciekawe, na szczescie okazalo sie, ze dostalismy bilet na jutrzejszy samolot do Rio Gallegos, wiec nie musimy tu kiblowac jeszcze jednego dnia. Samolot byl raptem 30 zl drozszy od autobusu, wiec dobra nasza..&lt;br /&gt;Nastepnego dnia pozegnalismy sie wylewnie z gospodarzem i ruszylismy na lotnisko. Pod lotniskiem byly dobre widoczki na gory przy wschodzacym sloncu, wiec o malo nie spoznilem sie na samolot zapamietale je fotografujac. Z samolotu widoki na Andes Fueguinos byly jeszcze zacniejsze, zobaczycie jutro, jak beda fotki!!!&lt;br /&gt;W Rio Gallegos spedzilismy kilka godzin w kafejce, w biegu spotkalismy sie z Monika odbierajac od niej pozostawiona przez Asie ostatnim razem czapke i popedzilismy na popoludniowy autobus do Perito Moreno (miasteczko o tej nazwie lezy jakies 600 km na polnoc od swojego imiennika, lodowca, wiec lepiej ich nie pomylic!) gdzie nastepnego dnia rano mial na nas oczekiwac facet z agencji, majacy zabrac nas do Jaskini Raczek (Cueva de las Manos), zawierajacej prehistoryczne rysunki, z ktorych najstarsze sprzed 9 tys lat! Podniecenie rosnie, ale o reszcie dowiecie sie dopiero jutro, bo inaczej zaraz spieprzy mi bus do San Augustin, gdzie mamy zwiedzac parki narodowe Ischigualasto i Talampaya (to dopiero za kilka postow), a wtedy bede naprawde ZLY i i tak pisania beda nici, nie mowiac juz o tym, co zrobi ze mna Asia!&lt;br /&gt;Na zrazie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ushuaia turned out to be a sweet little town, although a bit expensive, like all of Patagonia. We didn’t find online any host for this night, but one of local hosts promised to put us up the next day. Because it was evening anyway, we cold not start visiting until the next day. Worse, the buses back to Rio Gallegos only leave every other day, although they arrive here daily. One in two goes missing or what? Gets smuggled to Antarctica by the penguins? I keep wondering … The next bus leaves tomorrow morning so we can leave three days from now at the earliest. Can’t help it.&lt;br /&gt;The hostel we found was quite cheap and the price included Internet access and a breakfast so we didn´t think twice. Not many guests there, due to low season, so we got a 4-person dorm just for ourselves. Cool! But what about this freezing brrrrrrreeze outside? We were comforted by a delicious supper in a nearby joint and of course the traditional less than 2 dollar wine bottle (it was really good!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Next day we strolled around town, taking loads of pics of snow peaks around us. They are just 1500 m high but they are almost right on the sea shore so you do get impressed! We opted out of taking a trip to the nearby glacier for two reasons: we were too lazy as the chairlift to spare us the 2 hour hike was out of service, and too blaze because it turned out the local glacier is no match to the ice giant Perito Moreno, whose photos you can see in the previous entry. So next glaciers will wait till next year... We didn´t go to the Prison Museum (Ushuaia used to be a penal colony!!!) because of the dough – they charge 10 bucks just because it´s one of the two only museums in town. But we did take the boat ride on the Beagle Channel, the cheapest boat we found was an old Barracuda, with 30 years of experience in the business (and the one that pioneered these trips). The boat was really stylish, the cruise attendant cute and the sea lions we met were both nimble and smelly, and the cormorants were sitting on the rocks, completely ignoring us, with their red eyes. We saw the Lighthouse at the End of the World, allegedly known to Jules Verne´s readers (never heard of) and then we learnt that it’s not this one because Verne was wrong and the right one is somewhere else, on an island. Whatever.&lt;br /&gt;Coming back to town, we pillaged souvenir shops, took some pictures and went to our host’s home, with lavish supplies to make our first real HOMEMADE SUPPER in weeks. Our host, Daniel, turned out to be a kind man in his 40-thies, who, like many people on this great continent has a penchant for leftist theories, Fidel’s filmed biography on the shelf and all that. Well, if you have USA as the Big Brother, you turn red, for lack of choices. We can only envy them not getting to know better what they admire. So our chat was mostly about bad sides of capitalism, consumerism and rat race and how it all wears you down, while in Africa tribesmen only work an hour a day and they are happy even though they have nothing. Well, let’s not be narrow-minded. Daniel likes the cold so he moved here from the hot north so we respect him for that, tough guy, although don’t quite get it . Then, Daniel left for a salsa lesson and came back with another comrade for the talk so it got hot. We had our revenge serving Aska’s pumpkin soup, so they had to stop talking and pretend they like it (“It’s delicious! But you know, we’re not really used to eating vegetables”).&lt;br /&gt;Transport prospects were bad, but luckily we got two tickets for tomorrow’s flight to Rio Gallegos, so we didn’t have stay another day there in vain. The plane is only 10 bucks more expensive than the bus so we’re good..&lt;br /&gt;Next day we kiss our host goodbye and head to the airport. There were pretty good sights of the mountains at sunrise so I almost missed the flight taking the shots. But the view of Andes Fueguinos from the plane was way better, you’ll see at the photos!!! &lt;br /&gt;We spent a couple of hours in Rio Gallegos, then briefly met with Monica to pick up Aska’s woolen hat that she left behind and we ran after the bus to Perito Moreno (the town 700km away from Perito Moreno glacier so don’t get them confused!), where we were supposed to be picked up by a guy from the travel agent’s to take us to the Cave of the Hands (Cueva de las Manos) featuring  prehistoric rock paintings, some of them 9 thousand years old! The temperature is rising, but to learn more, stay tuned for tomorrow’s report or I’ll miss the bus to San Augustin where we’re visiting national parks Ischigualasto and Talampaya (that’ll be some entries later), and then I’ll be really MAD, not to mention what Aska will do to me!&lt;br /&gt;Cheers!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114643415593625680?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114643415593625680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114643415593625680' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114643415593625680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114643415593625680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/04/koniec-swiata-chyba-nie-end-of-world-i.html' title='Koniec swiata...? Chyba nie.. / The end of the world... ? I dont think so!'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114575638217680899</id><published>2006-04-22T20:39:00.000-05:00</published><updated>2006-05-02T20:15:30.066-05:00</updated><title type='text'>O pingwinach i lodzie / About penguins and ice</title><content type='html'>Na czym to skonczylismy? Hmm.. poniewaz poprzedniego dnia rozpisalem sie na blogu az do 5.00 rano, wstalem dosc pozno, a wiec o 12.00. Asia oczywiscie takze. Poniewaz cierpiala na rozstroj zoladka, nie pisala sie na zadne wycieczki. Okazalo sie niestety, ze z delfinow dupa blada, bo pogoda jest taka, ze statek na morze nie wychodzi. Pozostaje zwiedzanie okolicy. Najpierw szybko zwiedzilem zaklad uzdatniania wody, na terenie ktorego mieszkali nasi gospodarze (Jorge jest tam inzynierem), a potem Jorge zabral mnie do pobliskiego miasteczka Rawson (znow slady brytyjskiego osadnictwa w nazwach!) i na plaze, gdzie szczerze mowiac nie bylo kompletnie NIC. Zdazylem tylko przemarznac na zimnym i szarym brzegu... Po powrocie do Trelew okazalo sie, ze Asia wydobrzala, wiec poprosilismy Jorgego, zeby zabral nas do Gaimana, na slynne walijskie slodycze. Niestety, wypadlo mu niespodziewane zebranie i podrzucil nas tylko do autobusu. Dotarlismy na miejsce juz po 19.00. Bylo ciemno, wies kompletna, trzy domki na krzyz i wszystkie wspaniale walijskie herbaciarnie zamkniete. Grrr... moze w drodze powrotnej.. zobaczymy.&lt;br /&gt;Nastepny dzien przywital nas ulewa. Szkoda, ale pingwiny czekac nie beda, wiec zapakowalismy sie do samochodu wycieczkowego i razem z kierowca Martinem i sympatyczna para z Hiszpanii, Maite i Ramonem, ruszylismy na podboj rezerwatu Punta Tombo. To najwieksza kolonia tych zwierzakow w Ameryce Pld, normalnie siedzi ich tam z pol miliona, ale teraz zostalo juz niewiele. Wiekszosc wyjechala na zime do Brazylii (to nie zart!) Pewnie teraz sacza caipirinhe na Ipanemie (to jest zart!)..&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, pingwiny byly fajne, ale bylo ich niewiele, a przenikliwy ziab i deszcz nie pozwolily nam dlugo cieszyc sie towarzystwem. Najciekawsze w tym wszystkim bylo to, ze lokalne pingwiny Magellana sa mniejsze od popularnego wyobrazenia, maja najwzyej 40-50 cm wzrostu i nie zyja na lodzie, a na zwyklej plazy i obok plazy, na stepie :) W dodatku bardzo lubia lato! (to juz byl zupelny szok!) a latem (grudzien-luty) temperatura siega tu 40C! Pingwinom w to graj! No slyszeli Panstwo o czyms takim???! :) Pod koniec deszczu aparat nam zaparowal, stad niektore zdjecia sa kiepskie...&lt;br /&gt;Po powrocie do miasta mielismy jeszcze 2h przed odjazdem autobusu do El Calafate, wiec zwiedzilismy miejscowe muzeum paleontologiczne. Trzeba wiedziec, ze Patagonia, a szczegolnosci prowincja Chubut, sa slynne ze skamielin, ktore wystepuja tu w duzej obfitosci. Odkryto tez wiele kosci dinozaurow i pozostalosci po nich, ktore wszystkie wystawione sa w rzeczonym muzeum. Przedstawiamy wiec jedno najmniej zaparowane zdjecie (aparat wciaz zawilgocony!) Podobno tuz pod miastem mozna zbierac kamienie z zatopionymi w nich paprociami i nikt ich nie rusza, bo jest ich tak duzo. Jorge mial takimi kamieniami ganek przed domem wybrukowany, wiec uwierzylem mu na slowo : ) Po wyjsciu cyknelismy jeszcze fotke starej lokomotywy, ktora zaparowana wygladala calkiem atrakcyjnie i ruszylismy do autobusu.&lt;br /&gt;Jedno powiem: nie korzystajcie z uslug firmy Andesmar. Zarcie fatalne (musialem pluc), obsluga jeszcze gorsza, w dodatku sie spoznili 2h. Ledwo zdazylismy do Rio Gallegos (miasto tranzytowe, w ktorym NIC nie ma) na autobus do El Calafate. Po 16h podrozy nastepnego dnia o 13.30 stanelismy w El Calafate. Miasteczko male, sympatyczne, ale ciut drogie. Pogoda fajna, sloneczna choc zimna. Do lodowca najtaniej dojechac autobusem za 60 zl od lebka w obie strony. Trudno, kupujemy bilety. Ma jechac za pol godziny, ale chetnych brak, wiec odjedzie dopiero jutro. Grrrr... Szukamy wiec taniego hostelu. Nie znajdujemy, ale znajdujemy hostel, w ktorym mozna na podworku rozbic namiot za jedyne 10 zl od osoby. Ok, niech bedzie. Patagonskie mrozy nam niestraszne hehe...&lt;br /&gt;Poznajemy kilkoro Anglikow, ktorzy wypozyczaja jutro samochod na kurs do lodowca. Chcemy zobaczyc przy lodowcu zachod slonca, wiec nasz autobús odpada, bo wraca o 16.00, a potem nie ma nic. Poza tym nie dowozi nas do przystani, skad mozna wsiasc w niedroga lodke, ktora podplywa do lodowca. A wiec samochod, ale co z kosztami?&lt;br /&gt;Jak na zawolanie, do hostelu wtacza sie sympatyczny Holender, Bram, ktory moze dolozyc sie do samochodu. Pieknie, zwracamy bilety (z potraceniem, ale i tak sie oplaci) i bierzemy samochod, malego Clio, ktory jutro zawiezie nas do jednego z najbardziej znanych argentynskich cudow natury. Prowadzic musi Bram, bo ja nie zabralem prawka. Na poczet ew. uszkodzen jest ubezpieczenie, ale z duzym udzialem wlasnym,. bo az 3000 zl!!! Pokrywa to blokada na mojej karcie, bo Brama karte system odrzucil. Grrr....! Bede patrzyl kierowcy na rece!!!&lt;br /&gt;Noc w namiocie byla chlodnawa, za to nastepny dzien to poezja. Jedziemy na luzie samochodem, ogladamy spokojnie lokalne jezioro i mieniace sie w sloncu osniezone szczyty. Rozmawiamy z kierowca. Okazuje sie, ze Bram bywa czesto w Polsce i ma tam sporo przyjaciol. Hmmm.. milo, a wiec do zobaczenia w Warszawie! W koncu dojezdzamy do przystani lodek. Po drodze mijamy pusta budke przy wjezdzie do parku narodowego Glaciares! Hura! A wiec kolejne 30 zl od osoby do przodu! (widac w zimie nawet straznik ma wolne..) Z gory widac juz lodowiec. Rejs statkiem troche nas wychladza, ale nie zrazamy sie, bo widoki sa przepiekne. Potem ruszamy dalej zwirowa droga i docieramy do pomostow, z ktorych widac te bryle lodu o wielkosci 250 km2 z drugiej strony. W momencie, gdy od lodowca odrywaja sie wielkie kawaly lodu i wpadaja z potwornym hukiem do jeziora, tworzac ogromne pluski i wzbudzajac kleby piany, widownia dostaje spazmow z zachwytu. Jeden z takich momentow macie na ostatnich fotkach w tym wpisie. Widok jest nieziemski. Na miejscu spotykamy tez Brazylijczyka, Claytona, ktory w ostatnie 1,5 roku przejechal na rowerze od Meksyku az po Ziemie Ognista cala Ameryke Lacinska (tj. hiszpanskojezyczna :). Teraz wraca do rodzinnego Porto Alegre. Jeszcze tylko 3,500 km... bagatela...&lt;br /&gt;Rozgrzewamy sie mate zaparzona goraca woda z termosu Brama i troche smutniejemy, bo z zachodu slonca nici, niestety wszystko zachmurzone. Ale to lepiej, niz gdyby bylo slonce. To zadziwiajace, ale przy sloncu lodowiec jest zwyczajny, bialy. Sliczny blekit dopada go tylko przy chmurach... Zapytana o powod przewodniczka na statku platala sie w zeznaniach (cos zwiazanego z gestoscia lodu?), wiec ja tez umilkne. Tym lepiej dla nas! Coz, odjazdu pora, bo robi sie cholernie zimno... Po powrocie przyrzadzamy sobie ulubiona potrawe Brama, polska zapiekanke!!! Nie jest to dokladnie to samo, gdy pieczarki sa z puszki, a tarty ser podejrzanie pachnie, ale bywalo gorzej. Pokrzepieni winem za 1,5 zl za butelke (da sie pic!!!) udajemy sie na zasluzony odpoczynek do zimnych namiotow (Bram tez oszczedza, ale bardziej niz my! Pol kontynetu przejechal stopem!!!)&lt;br /&gt;Nastepnego dnia wsiadamy w autobús powrotny do Rio Gallegos, bo tylko stamtad mozna jechac gdzies dalej. Chce jechac do Ushai (najbardziej wysuniete na poludnie miasto na swiecie, baza wypadowa na Antarktyde!), wbrew pierwotnym planom, ale okazuje sie, ze nastepny autobús dopiero za dwa dni... Widok miasta nie zacheca do pozostania - szaro, wietrznie i depresyjnie... Trudno, i tak mamy troche roboty. Reszte dnia spedzamy w kafejce netowej, pracujac i piszac mejle do potencjalnych gospodarzy. Nocujemy w relatywnie niedrogim hoteliku w osrodku sportowym...&lt;br /&gt;Nastepnego dnia dostajemy mejla od jednej z czlonkin hospitalityclub. Tak! Mozemy nocowac! Swietnie, spedzamy kolejny dzien konczac prace w kafejce a wieczorem spotykamy sie z Monica. Ta okazuje sie bardzo sympatyczna i konkretna osoba. Obwozi nas po miescie, choc juz po zmroku, zamawia dla nas pizze i czestuje winem oraz mate! Niestety, duzo czasu nie mamy. Jutro autobús do Ushuai, wiec rozmowa urywa sie dosc szybko. Moze w drodze powrotnej sie spotkamy... oby...&lt;br /&gt;Nastepnego dnia Monica wychodzi do pracy a my na autobús. Niestety jest tylko jeden dziennie i jedzie tylko w dzien, a to z uwagi na prom przez ciesnine Magellana, ktory w nocy nie kursuje. A wiec dzien stracony... trudno.. Autobús ma miec wliczone posilki... hmmm dwie kiepskie empanady, kawa, kilka drozdzowek, napoj i kanapka to moze nie full service, ale zaspokaja podstawowe potrzeby. Miejsca na nogi tez niemalo, wiec nie narzekamy. Lwia czesc czasu podrozy pochlania przekraczanie granicy chilijskiej (trzeba jechac przez kawalek Chile, zobaczcie na mapie), plombowanie lukow bagazowych, odprawa wjazdowa, odprawa wyjazdowa, prom itp. itd. Trafilismy na kolejnego mistrza w konkurencji przepisywania danych z paszportu. Tym razem przed imieniem dodali nam skrot oznaczajacy narodowosc, wiec zostalismy ochrzczeni Poljoanna i Pollukasz:-) &lt;br /&gt;Trzeba wjedziec, ze Chile ma niezlego fiola na punkcie pryszczycy i innych chorob, wiec powolalo specjalne sluzby fitosanitarne (SAG), ktore na granicach przetrzepuja ludziom pracowicie bagaze szukajac jakichkolwiek produktow spozywczych i po znalezieniu radosnie je dezintegrujac na oczach zszokowanych posiadaczy, a nie gardzac rowniez czasem mydlem czy szamponem. Slowem, istne wariactwo. Nas czekalo tylko niewinne przeswietlanie plecakow skanerem, wiec mozna powiedziec, ze sie nam upieklo hehehe...Na promie mamy nadzieje zobaczyc zapowiadane przez Monike delfiny, te same, ktore umknely nam w Trelewie. Dla mnie jest niestety za zimno, wiec chowam sie do autobusu, ale Aska dzielnie zostaje i udale jej sie zrobic dwa dalekie zdjecia egzotycznych ssakow, a raczej ich ogonow. Beda na blogu, ale to naprawde nic takiego...:)&lt;br /&gt;Znuzeni, po zmroku przybywamy do Ushuai. Turystow nieduzo, nic zreszta dziwnego, bo ziab w kolo. Meldujemy sie w hostelu i kontaktujemy z hostem z hospitality. Hehe wyglada na to, ze jutro mamy darmowy nocleg. Super! Piszemy bloga i idziemy spac! Aha, jutro zwiedzanie kanalu Beagle z lotu lodki, muzeum wieziennictwa i moze kilka nowych osniezonych szczytow dla zblazowanych czytelnikow. Jestesmy na koncu swiata!!!! Niedlugo relacja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Where were we? Well…because the day before I stayed up till 5 am working on the blog, I got up quite late, namely midday. So did Asha, obviously. As she was suffering from an indigestion, she wasn’t in for any trips. Unfortunately the dolphins were called off because in that weather all the boat rides were suspended. I had to stick to visiting the neighborhood. First I had a quick walk around the water treatment plant where our hosts live (Jorge is an engineer there) and then Jorge took me to the nearby town, Rawson (again, leftovers of the British settlement in names!) and a beach where, frankly speaking, there was absolutely NOTHING to see. I only got to freeze over on the cold and gray shore... Coming back to Trelew I found Asha feeling much better so we asked Jorge to take us to Gaiman town to taste the famous Welsh pies. Unfortunately he had an unexpected meeting so he only drove us to the bus station. We got to the town after 7 pm. It was dark, a BFE around us, a couple of houses and all the magnificent casas de te closed. Sh…maybe on our way back… we’ll see.&lt;br /&gt;Next day started with a pouring rain. Too bad, but the penguins won’t wait, so we got up the roadtrip van and together with the driver Martin and a nice couple from Spain, Maite and Ramon, we took off to conquer the Punta Tombo reserve. This is the largest colony of these critters in all of South America, normally there’s half a million living there but now there are few left. Most went for the winter to Brazil (this is no joke!). They are probably sipping caipirinha on the Ipanema beach (this is a joke!)…&lt;br /&gt;One way or the other, penguins were cool but not a lot of them and the piercing cold and rain didn’t let us enjoy their company for too long. The funny thing is the local Magellanic penguins are very far from our popular image, they are no more than 40-50 cm high and rather than living on ice, they prefer the beach and the nearby steppe :) On top of that, they like summer a lot! (this was completely shocking!) and in the summer (December-February) the temperature reaches as much as 40C! Penguins are all for it! How about that???! :) In the end, what with all this rain, our camera clouded over so some of the pics didn’t come out well...&lt;br /&gt;Coming back to town we still had 2h till the departure for El Calafate, so we visited the local museum of natural history. You need to know that Patagonia, especially the Chubut province, are famous for their fossils which abound here. A lot of dinosaur bones and paw prints and eggs were also discovered here and all of them are on display here. Here you have the least foggy photo (the camera was still wet!) Apparently just outside the town you can still pick up stones with embedded fern leaves and nobody grabs them as they are so common. Jorge had his porch paved with such stones so I trusted him when he said so : ) On leaving, we took a photo of an old locomotive which looked quite attractive amid the mist and we rushed to the bus terminal.&lt;br /&gt;I’ll tell you this once: don’t use services of Andesmar. The food is awful (I had to spit), the service even worse, plus they arrived 2h late. We barely made it to catch the bus to El Calafate in Rio Gallegos (a transit town with no attractions). After 16h ride, we landed in Calafate on 1.30 pm next day. The town is small and cozy but a tad expensive. The weather was cool, sunny albeit quite cold. The cheapest way to get to the glacier is by bus, 20 bucks per person for the roundtrip. What do you gonna do, we’re buying the tickets. It’s supposed to leave in half an hour, but there are no passengers so it will leave tomorrow morning. Sh... So we look for a cheap hostel. We don’t find any but we find a hostel where we can camp in the backyard for just over 3 bucks per person. Let it be. The Patagonia’s freeze won’t scare us away...&lt;br /&gt;We meet some Limeys who are renting a car tomorrow  to get to the glacier. We want to see the sunset at the glacier so our bus is a bad option as it gets back at 4 pm and then there’s nothing afterwards. Besides it doesn’t take us to the jetty where you can board a cheap boat to get close to the glacier. So a car it is but what about the costs?&lt;br /&gt;Just when this question popped up, in comes the nice Dutch guy called Bram who can chip in for the car rental. Nice one, we return the tickets (losing some percentage but it will pay off anyway) and we take the car, a little Clio, which will get us to one of Argentina’s greatest wonders tomorrow. Bram must be the driver as I didn’t take my driver’s license with me. The car is insured against any damages but there’s a huge insurance deductible on it, as much as 1000 bucks!!! This is covered by funds blocked on my visa card because Bram’s card was rejected by the system. I’ll watch the driver closely!!!&lt;br /&gt;The night in a tent was kinda chilly but the next day is just perfect. We’re cruising at leisure, watching a turquoise lake and sun gleaming snow peaks. We talk to the driver, turns out Bram is a regular visitor in Poland and has lotsa friends there so see ya in Warsaw next time! Finally we get to the jetty. On our way there we pass an empty guard’s booth at the Glaciares park’s entrance! Yuppie! We save another 10 bucks per person! (looks like in winter even the guard is not leave...). We can see the glacier from the above. We are freezing, getting so close to the glacier but who cares when the sights are so great. Then we continue on a gravel road and reach the catwalks from which you can see this giant ice block, 250 km2, from the other side. When large pieces of ice chip off the glacier and tumble into the lake with a disproportionate roar, splashing hectoliters of water and foam, the audience is jumping for joy. You can watch one of such moments in the last photos in this entry. It’s an outlandish sight. We also meet there a Brazilian guy, Clayton, who has been traveling on a bike for the last 1.5 year throughout Spanish speaking America from Mexico till the Land of Fire. Now he’s on his way back home to Porto Alegre. Just 3.500 km more... a trifle...&lt;br /&gt;We get warm drinking hot mate from Bram´s termos and we pull long faces because there won´t be any decent subset, what with all these clouds around. But it`s even that there`s no sun. Amazing as it is, on a sunny day the glacier is ordinary, just white. It gets this beautiful shade of blue only when it´s cloudy... When asked about the reasons, the lady guide on the boat was clearly improvising an unconvincing story (something about the ice density?), so don´t make me explain. Good for us! Well, time to go as it´s getting fricking cooooold... When we´re back, we make Bram´s favorite dish, Polish fast food (zapyekankah)!!! It´s not exactly the same when the mushrooms are canned and the grated cheese has a suspicious smell but we´ve had worse. Cheered up by the 50cent wine bottle (still drinkable!!!), we go to our cold tents to get some well-deserved rest (Bram is also on the budget but even more than we are! He hitchhiked half of the way!!!)&lt;br /&gt;Next day we get on the bus back to Rio Gallegos, because it is the only place from which you can go further. I want to go to Ushaia (wordl´s most southernmost town, a base for trips to Antarctica!), against our original plans, but it turns out the next bus leaves in two days... The town is not encouraging – gray, windy and depressing because of the weather... Well, we´ve got some work to do anyway. We spend the rest of the day in an Internet café, working and writing e-mails to prospective hosts. We spend a night in quite a cheap hotel in a sports center...&lt;br /&gt;Next day we get a message from a hospitalityclub member. Yes! We can crash on her couch! Cool, we spend another day in the Internet café finishing the job and in the evening Monica picks us up. She turns out to be a very friendly and down-to-earth. She drives us around her town although it´s after dark, orders a delicious pizza for us and serves wine and mate! Sadly we don´t have much time for chat. We have a bus to Ushuaia first thing in the morning so we go to sleep quite early. Maybe we meet again on our way back... we wish...&lt;br /&gt;Next day Monica leaves for work and we go to the bus terminal. Unfortunately there´s only one bus a day and it´s a day bus because there´s no night-time ferry service on the Strait of Magellan. So we lose all day... too bad... The bus is supposed to provide meals... well, two poor empanadas, coffee, some sweet buns, soda and sandwich may not be your idea of perfect service, but they satisfy our basic needs. There´s pretty much legspace, too so we don´t complain. Crossing the Chilean border takes up most of the journey (you need to go through a little part of Chile, see on the map), sealing the cargo bays, passport control on both sides of the border (plus filling the forms again!), ferry etc. By the way, we found another misspelling champion! This time the nationality abbreviation was attached in front of our names so we were baptized Poljoanna and Pollukasz.&lt;br /&gt; Chile is pretty crazy about foot and mouth and other diseases, so they have special phitosanitary services (wow, that´s a big word!), SAG, which reportedly go through your baggage busily looking for foodstuffs, happily pouring them down the drain while you watch in shock, sometimes a soap or a shampoo, too because it says it contains organic ingredients. In a nutshell, they’re nuts. We are in only for innocent backpack scanning so we walked away scotfree...We hope to spot the tonina dolphins while taking the ferry, as Monica says they live there. These are the same ones that we missed on Trelew. It’s too cold for me, so I hide in the bus, but Aska bravely stays outside and gets to take two distant shots of the exotic mammals, or their tails, morelike. We’ll show you but that’s really nothing special...:)&lt;br /&gt;Exhausted, we get to Ushuaia. Not many tourists there because it’s freezing. We check in a hostel and contact a guy from hospitality club who left his phone number on his profile. Nice, looks like we have a free place to stay tomorrow. Sweet! We write the blog and go to sleep! Tomorrow we’re taking a boat ride to the Beagle Channel, visiting the prison museum and some more snow peaks for the jaded readers. We’re at world’s end!!!! Coming soon!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/097rodzinatrelew.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/097rodzinatrelew.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/099ratusztrelew.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/099ratusztrelew.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/098plazatrelew.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/098plazatrelew.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/096pingwin.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/096pingwin.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/095pingwin.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/095pingwin.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/092pingwin.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/092pingwin.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/094pingwin.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/094pingwin.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/093pingwin.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/093pingwin.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/087pingwin.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/087pingwin.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/090pingwin.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/090pingwin.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/089pingwin.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/089pingwin.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/088pingwin.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/088pingwin.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/091pingwin.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/091pingwin.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/087_pingwinystado.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/087_pingwinystado.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/086dinozaur.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/086dinozaur.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/085lokomotywa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/085lokomotywa.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/084_Niebopatagonii.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/084_Niebopatagonii.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/083calafatepanoramagoradrzewka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/083calafatepanoramagoradrzewka.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/084calafatepanoramadomek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/084calafatepanoramadomek.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/082calafatevluehouse.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/082calafatevluehouse.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/081roadgory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/081roadgory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/078roadgory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/078roadgory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/077gory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/077gory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/079roadgory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/079roadgory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/080gory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/080gory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/076gory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/076gory.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/074gorylodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/074gorylodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/069lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/069lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/073lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/073lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/070lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/070lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/072lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/072lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/071lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/071lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/067asialodowieclodka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/067asialodowieclodka.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/068jalodowieclodka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/068jalodowieclodka.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/066lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/066lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" &lt;br /&gt;href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/064lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/064lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/063lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/063lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/062lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/062lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/065lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/065lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/061lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/061lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/058lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/058lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/060lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/060lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/056lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/056lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/059lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/059lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/057lodowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/057lodowiec.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/055lodowiecimy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/055lodowiecimy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/090.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/090.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/089.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/089.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/088.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/088.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/087.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/087.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/086.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/086.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/085.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/085.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/084.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/084.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/083.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/083.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/082.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/082.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/081.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/081.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/080.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/080.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/079.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/079.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/078.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/078.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/077.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/077.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/076.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/076.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/075.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/075.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/074.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/074.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/073.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/073.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/072.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/072.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/050clayton.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/050clayton.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt; Clayton&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/099_monikaimy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/099_monikaimy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt; Monika i my / Monica and us&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/097_prom_magellan.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/097_prom_magellan.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/098_ciesninatablicas.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/098_ciesninatablicas.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/096_Tonina.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/096_Tonina.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114575638217680899?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114575638217680899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114575638217680899' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114575638217680899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114575638217680899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/04/o-pingwinach-i-lodzie-about-penguins.html' title='O pingwinach i lodzie / About penguins and ice'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114535187245551440</id><published>2006-04-18T04:17:00.000-05:00</published><updated>2006-04-26T15:45:29.073-05:00</updated><title type='text'>Zegnaj Buenos, witam prowincjo / Goodbye Buenos, welcome the province!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/0633krzyze.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/0633krzyze.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/099colon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/099colon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/097buenosnowe.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/097buenosnowe.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/094colonceiling.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/094colonceiling.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/096obelisk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/096obelisk.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/095coloninside.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/095coloninside.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/098colon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/098colon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/094asiabigboot.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/094asiabigboot.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/091buenos.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/091buenos.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/090evitavive.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/090evitavive.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/092colonwidownia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/092colonwidownia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/093colonscena.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/093colonscena.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/088demonst.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/088demonst.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/086galeriapcifico.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/086galeriapcifico.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/089vivaperon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/089vivaperon.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/086galeriapcificooutside.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/086galeriapcificooutside.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/087kolejkabus.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/087kolejkabus.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/083santelmo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/083santelmo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/084gombrohaus.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/084gombrohaus.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/081santelmo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/081santelmo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/082santelmo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/082santelmo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/085gombroplaque.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/085gombroplaque.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/080malvinasvictimas.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/080malvinasvictimas.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/078santelmoblossom.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/078santelmoblossom.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/079evitayperonportrety.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/079evitayperonportrety.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/076kosciolsantelmo.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/076kosciolsantelmo.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/077demendoza.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/077demendoza.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/073Enamorados1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/073Enamorados1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/074Enamorados2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/074Enamorados2.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/071evita1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/071evita1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/072evitas.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/072evitas.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/075tumbasanmartin.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/075tumbasanmartin.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/069myialeimariana.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/069myialeimariana.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/068crossbearers.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/068crossbearers.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/070evitarobe.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/070evitarobe.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/066tierrasanta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/066tierrasanta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/067asiatierrasanta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/067asiatierrasanta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/061panoramajerozolimy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/061panoramajerozolimy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/062grawkosci.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/062grawkosci.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/060mariaizmarlyjezyz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/060mariaizmarlyjezyz.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/064samolottierra.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/064samolottierra.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/065biczowanie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/065biczowanie.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/056lastsupper.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/056lastsupper.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/059jcnaosle.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/059jcnaosle.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/055jaijc.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/055jaijc.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/058podkradampizze.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/058podkradampizze.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/057janaosle.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/057janaosle.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/050buenosnight.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/050buenosnight.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/053narodziny.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/053narodziny.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/052narodziny.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/052narodziny.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/054adamiewa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/054adamiewa.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/051buenosnight.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/051buenosnight.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/048cordoba.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/048cordoba.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/046cordobasuka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/046cordobasuka.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/045cordoba.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/045cordoba.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/047cordoba.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/047cordoba.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/049procesjabuenos.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/049procesjabuenos.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/040radiomaryja.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/040radiomaryja.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/044cordoba.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/044cordoba.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/041cordoba.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/041cordoba.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/043malvinas.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/043malvinas.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/042cordobanite.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/042cordobanite.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zapomnialem dodac, ze we wtorek, po przyjezdzie z Urugwaju wstalismy z mocnym postanowieniem kupna biletu do Cordoby na wielkanoc. Tam podobno uroczyscie obchodzi sie Wielki Tydzien i chcielismy to zobaczyc. Wracajac do Cordoby, w Buenos Aires kazda prowincja kraju ma swoje biuro turystyczne. Biuro prowincji Cordoby nie bylo zbyt konkretne, ale udalo nam sie dowiedziec, ze cos bedzie sie dzialo od piatku do niedzieli wlacznie. Super, kupujemy bilety na piatek. &lt;br /&gt;W srode, korzystajac z bliskiego, jak na Buenos, sasiedztwa biur innych prowincji, latamy od jednego do drugiego zbierajac materialy informacyjne, ktorych zgromadzila sie nam grubasna teczka. Ech, kiedy to wszystko odsaczymy… Na razie dzwonie po agencjach podrozy w Trelew probujac ustalic, czy pingwiny, na ktorych spotkanie jedziemy po Cordobie jeszcze wygrzewaja sie w Chubut (to nazwa prowincji) czy juz wyczarterowaly cos do cieplych krajow. Nikt nic nie wie.. Mam metlik w glowie. &lt;br /&gt;Po tych bieganinach idziemy zwiedzac polozony w centrum teatr Kolumba. Ta olbrzymia, 7pietrowa budowla (plus kilka kondygnacji pod ziemia) nie pozostawia nikogo obojetnym. Barysznikow mial o tym budynku powiedziec, ze to najpiekniejszy teatr na swiecie. Na pewno jest jednym z najokazalszych. 20 tys. par butow, czy 80 tys. kostiumow piechota nie chodzi... Oczywiscie teatr ma swoje warsztaty do produkcji dekoracji, obuwia, kostiumow i rekwizytow. To prawdziwa fabryka przedstawien... Mimo zgorszenia przewodniczki i zakazow, cykamy kilka zdjec (czesciowo po kryjomu), lacznie ze scena. Mam nadzieje, ze cos widac, bo opisac ten przepych trudno. Nad poteznym zyrandolem nad sufitem ukryty “sekretny” korytarz dla 16 spiewakow, ktorzy wlaczaja sie w ustalonych momentach tworzac efekt “glosu z nieba”. Chcialbym to uslyszec. Mamy nadzieje kiedys wybrac sie tu na premiere. Oczywiscie do najtanszych miejsc stojacych na samej gorze.. O cenach drozszych boje sie myslec. Prezydent ma tu swoja darmowa loze, ale ponoc bardzo rzadko zaglada. Nic dziwnego, darmowe go pewnie nie kusi :)&lt;br /&gt;Mam duza ochote zwiedzic muzeum miejskie, a Asia miejskiego fryzjera, wiec tu sie rozstajemy. Niestety, zagapilem sie. Muzeum miejskie zamyka sie od dzis na tydzien na czas remontu. I slusznie bo kto je bedzie chciec zwiedzac w Wielkanoc? Tylko glupi Polacy... ehh.. czekam na Aske i wracajac piechota do domu obserwujemy szalenstwo na ulicach spowodowane Wielkanoca i jakze pomocnym strajkiem metra. Kolejki ludzi czekajacych na autobus bedziecie mieli na zdjeciu, bywalo, ze dlugoscia siegaly szerokosci jednego kwartalu (a te w Buenos najmniejsze nie sa). Dobrze, ze mieszkamy kolo centrum... brr..., wracamy do centrum na kolejny nocny spacer, a potem Asia leci do domu robic pranie a ja zmierzam na dworzec. Okazalo sie bowiem, ze najokazalszy element Wielkanocy, udramatyzowana droga krzyzowa, odbywa sie oczywiscie w piatek i chce przelozyc bilet na czwartek (jedzie sie 10h, wiec cala noc). Oczywiscie zyjemy zludzeniami. Dworzec przypomina dziedziniec oblezonego zamku. Ludz na ludziu. Podrozni wyrywaja sobie wlosy z glow i bilety, jesli jeszcze sa one dostepne. Oczywiscie do Cordoby nic juz dawno na czwartek nie ma i pewnie – jak sie ludzie – od kilku dni nie bylo. Glupie to i lekkomyslne z naszej strony, wiadomo, ze tutaj w Wielkanoc ludzie podrozuja jak nakreceni i mimo ogromnego zaplecza transportowego, jutro z Buenos sie nie wydostaniemy...trudno, jeden dzien wiecej w tym czarujacym miescie nie moze byc rozpatrywany w kategoriach nieszczescia. Pokrzepieni ta mysla, idziemy spac.&lt;br /&gt;W czwartek rano wstajemy i idziemy na spacer po dzielnicy San Telmo, w ktorej mieszkaja nasi gospodarze. To taki argentynski Montmartre, waskie uliczki pelne uroczych, podniszczonych kamieniczek. Mekka artystow i turystow. Na centralnym placu Borrego duzo sie nie dzialo, bo dzien byl powszedni, ale za to zwiedzilismy okazale Muzeum Historyczne i park, w miejscu ktorego swoj poczatek mialo miasto Buenos Aires. Nie zapominamy o domu, w ktorym mieszkal przez wiele lat Gombrowicz. Okazuje sie, ze jest o jedna przecznice od mieszkania Alego i Mariany. O! Nawet tabliczka jest! Nonono! Moze kiedys bedzie i muzeum?&lt;br /&gt;Poniewaz nasi gospodarze maja wolne, chcemy isc z nimi na zwiedzanie bogatej parkowej dzielnicy Palermo i Muezum Evity. Niestety Mariane wczoraj okradli w McDonaldzie i nasi gospodarze wciaz musza czekac na slusarza, ktory juz 3h temu mial byc, aby wstawic im nowe zamki.. trudno, jedziemy sami. Muzeum Evity okazuje sie drogie i niezbyt powazne. Elementy multimedialne i rekwizyty z zycia zony generala Perona mieszaja sie z suchymi faktami i oblymi sloganami wyjetymi z jej autobiografii. Nienasyceni wracamy do centrum na ostatni buenosarianski posilek, ale wyludnienie miasta z powodu swiat (doslownie PUSTO! Chyba wszyscy na dworcu sa!) i niespodziewana wredna wichura z nie mniej wrednym deszczem zapedza nas do Burger Kinga. A fe, kaki wstyd. Przynajmniej maja tu porzadne grilowane niemielone kanapki z niemielonej wolowiny argentynskiej ale niesmak pozostaje..&lt;br /&gt;Lecimy z powrotem do San Telmo na pozegnalna, jedyna i bardzo ciekawa rozmowe z gospodarzami – jakos wczesniej sie rozmijalismy, oni rano wychodzili, my pozno wracalismy, ale jutro maja juz wolne, wiec rozmowa schodzi o 4.00 nad ranem...&lt;br /&gt;Nastepnego dnia nie bez trudu wstajemy rano i lecimy na dworzec zostawic plecaki. Potem zegnamy sie z gospodarzami, bo oni tez z dworca gdzies jada i ruszamy na ostatni podboj Buenos w tym roku :) Naszym celem jest park rozrywki Ziemia Swieta, zamieszczony na liscie absurdow wielu internetowych magazynow. To taki koscielny Disneyland (dla niepoznaki jest tez replika synagogi i meczetu, ale to wszystko co psuje katolicko-ludyczna harmonie).. Dzis jest tam oczywiscie wyjatkowo tloczno. Nie ma przedstawienia Zmartwychwstanie (no jasnee…) ale jest oczywiscie i Biczowanie, i Ukrzyzowanie i nawet Stworzenie Swiata oraz Ostatnia Wieczerza. Plastikowe palmy, woskowe kukly apostolow, Maryi, Jezusa i innych postaci poprzetykane budkami z pseudoarabskim zarciem i hotdogami to jest to! Miliony dzieciakow kreca sie i miedzy jednym krzyzowaniem a drugim naciagaja rodzicow na pamiatki. Jezus uginajac sie pod krzyzem wchodzi na makiete Golgoty (po schodach), czerwona farba scieka mu z plecow, pot osuszaja kolyszace sie liscie plastikowych palm, a nad glowa przelatuje Boeing 747 (tuz obok lotnisko). Piekna sceneria. Dwoch podejrzanych facetow w Arafatkach wynosi gdzies jeden z krzyzy, chyba ten z dobrym lotrem. Probuje protestowac, ale nikt mnie nie slucha. Shawarma smakuje paskudnie, wiec zwiedzamy dalej. Ostatnia wieczerza, to multimedialny spektakl godny Dana Browna. Plastikowe manekiny Jezusa i apostolow mechanicznie podaja sobie plastikowe kielichy i plastikowe kromki chleba, rozblyskujac co chwila plastikowym swiatlem. Stworzenie swiatla wyglada podobnie, z tym ze tu sa makiety dzikich zwierzat, mechanicznie porykujace do zaaferowanych dzieciakow oraz calkiem gola Ewa i przesloniety w strategicznych, takze plastikowych oczywiscie miejscach, Adam. Na Narodzeniu pojawiala sie androidalni Trzej Krolowie, a ze zlobka wydobywaja sie promienie Nowonarodzonego generowane przez energooszczedne zarowki. Poniewaz misja nasza jest reporterska, bez skrupulow na chama wciskamy sie w srodek gigantycznych kolejek zalujac tylko, ze nie ma rollercoastera pt. “Kuszenie Chrystusa” czy tez knajpy “Kana Galilejska”. Robie sobie jeszcze zdjecie z gigantycznym JC i uciekamy do centrum, naladowani spirytualnie na caly tydzien. W centrum ma byc jakas buenosarianska droga krzyzowa, ktora ma nam zrekompensowac Cordobe, ale okazuje sie nudna jak polska procesja w Boze Cialo. Ot Krzyz, kupa ludzi i zawodzace glosniki. Coz, trudno, moze za rok…&lt;br /&gt;Wskakujemy do wygodnego autobusu do Cordoby o 22.00, wciagamy zaserwowana kolacje z puszki i zasypiamy przy dzwiekach Ostatniego Samuraja...&lt;br /&gt;Rano budzimy sie w Cordobie. Oczywiscie wiekszosc schronisk zajeta a hotele drogie. Sezon, co robic. Rozbijamy ñamito na podworku jednego z hosteli i zwiedzamy miasto. Niestety w Cordobie, jak i wszedzie poza Buenos, panuje zwyczaj brzydkiej siesty, czyli od 13.00 do 17.00 nie pracuje NIKT. I pomyslec, ze o tej porze roku nawet nie jest tu goraco. Ale w tych godzinach lepiej nawet nie myslec o czyms tak prozaicznym jak choroba czy wypadek. Po prostu nikt ci nie pomote, bo jest siesta. Koscioly i muzea takze zamkniete, ale centrum jest male, wiec z zewnatrz wszystko obchodzimy w 2 godziny. Coz, skoro tak nas witaja, nadrobimy zaleglosci kinowe. Popoludnie i wieczor spedzamy w kinie, a nastepnie w kafejce internetowej.&lt;br /&gt;Nastepny dzien wyglada podobnie. Kino, jedzenie, internet, ciut zwiedzania, znow wszystko zamkniete, znow internet i tak dobijamy do wieczora. Dziwnym trafem o malo nie spozniamy sien a autobus do Trelew, naszej bazy wypadowej do zwiedzania rezerwatu Pingwinow. Poniewaz jedyne miejsca dostepne byly w najtanszym autobusie firmy El Pingüino, z ktorej uslug zrezygnowalismy w Buenos Aires, troche boimy sie wsiasc i jak sie okazuje nie bez powodu. Miejsca na nogi nie jest tak malo, ale za nami siedzi jakas toksyczna emerytka o zapachu profesjonalnego menela z dlugim stazem i bogatym doswiadczeniem. Niestety, babcia towarzyszy nam do samego konca podrozy. Dodajmy do tego niezbyt wygodne siedzenia i wyboiste drogi i wiemy juz, ze te 19 godzin do najlepszych nie nalezalo. Ale i tak czas ten przeminal dziwnie szybko. Wysiadamy w Trelew, a tu niespodzianka. Mialo byc zimno (juz w Buenos przed odjazdem zaczely sie zimnice, Cordoba nie odstawala od stolicy), a tu bezchmurnie, slonecznie i ogolne 20-kilka stopni. Super! Oby tak do jutra. A wlasciwie pojutrza, bo rekonesans telefoniczny wykazuje, ze jutro pingwinow nie zobaczymy, bo najblizsza wycieczka w srode z powodu braku chetnych (niestety, to juz ostatki sezonu). Coz, jakos przezyjemy. Dzwonimy do rodzicow Gaspara, chlopaka ktory jest jedynym czlonkiem Hospitality Club i Couch Surfing w tym miescie (on sam studiuje gdzie indziej i nie ma go w domu). Przyjezdza po nas na dworzec Jorge, ojciec Gaspara. Pokazuje nam kawalek miasta. Trelew zostal zalozony przez Anglikow budujacych tu kolej, ale ogolnie ten rejon to osrodek osadnictwa… walijskiego. Jest tu wiec sporo nazwisk takich jak Williams czy Gallman. Lokalne domy kultury organizuja kursy i konkursy walijskiego, oraz piosenki i recytacji w tym jezyku, sa tez warsztaty tlumaczeniowe, a wielu mieszkancow okolicznych miasteczek podobno uzywa jeszcze archaicznego walijskiego. TO jest cos! Nie uda nam sie z nimi dogadac, ale sprobujemy jutro wpasc do jednej ze slynnych walijskich herbaciarni w okolicach Trelew. Tym razem za kilkanascie peso jest tu bufet jesz-ile-chcesz wypelniony herbatka i domowymi ciastami. Ufff... obysmy sie nie pochorowali przed tymi pingwinami.. Nastepnie wykupujemy srodowa wycieczke i lecimy do domu. Okazuje sie, ze obcokrajowcy sa tu czestymi goscmi, ale i tak mama, tata i brat Gaspara, Sergio, gotuja nam krolewskie przyjecie (obiad z deserem itp.) Zaluja tylko, ze nie moga z braku czasu sami zawiezc nas do rezerwatu, bo zwykle to robia. W dodatku maja znajoma strazniczke, wiec wejscie byloby darmowe. Hmmm… fakt te 200 kilka zlotych piechota nie chodzi, ale i tak mamy dach nad glowa i wikt, wiec sie nie skarzymy! No a gospodarze sa supermili!!! W dodatku jutrzejszy, pusty dzien byc moze uda nam wypelnic podgladaniem… delfinow! Huha! Dobra nasza… A wiec jutro wtorek, sroda przyniesie nam pingwiny Magellana, a potem zjezdzamy dalej na poludnie w strone Ziemi Ognistej, El Calafate i lodowca Moreno… Bedzie sie dzialo.. czekajcie na relacje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I forgot to say that on Tuesday, after coming back from Uruguay, we got up resolved to buy a ticket to Cordoba for Easter. In Cordoba the Easter Week celebrations are particularly festive, so we wanted to see that. Every province of the country has its own tourist office in the capital city, luckily! The info we got at Cordoba’s office was not very specific but still we found out something was happening there from Good Friday to Easter Sunday included. Great, we bought tickets for Friday.&lt;br /&gt;On Wednesday, taking advantage of the fact that offices of other provinces were located quite close one to another, for Buenos Aires at least, we rushed from one to the other, collecting information leaflets until we have a hefty folder of those. Well, now we need some time to sort that out… I’m calling travel agencies in Trelew, trying to find out if penguins which we wanted to meet after Cordoba are still having a suntan in Chubut (the name of the province) or have they already left for more tropical areas. Nobody knows anything. Shit! After that we go to see downtown’s Columbus Theater. This huge 7-story building (plus several underground stories) is really impressive! Barishnikov was quoted saying that is the world’s most beautiful theater. Certainly one of the biggest. 20 thousand pairs of shoes, or 80 thousand costumes are certainly achievements to be reckoned with. Of course the theater has its own in-house workshops to make decorations, shoes, costumers and props. This is a true show factory. Despite the guide’s angry faces and photo bans, we take a few shots (partially from hiding), including the stage. It is hard to describe how exquisite this is so I hope at least some photos come out right. Above the huge chandelier over the ceiling there is a “secret” corridor for 16 singers, who join in at agreed times creating a “voice from heaven” effect. I would love to hear that, we hope to see a premiere here once… Of course only the cheapest seats or standing places because I don’t even want to think how expensive the better ones are. The president has his free-of-charge seats here but he almost never uses them. No wonder… when it’s free, it’s no longer tempting : )&lt;br /&gt;I want to see the city museum and Asia – the local hairstyling studio, so here our ways part. Unfortunately, I come too late. The city museum closed down today for one week for some renovation work. And rightly so, because who wants to visit museums during Easter? Only silly Polish tourists, that’s who! We walk back watching the craziness in the streets caused by Easter and by a subway strike. Block-long lines of people waiting for buses… Good thing we live close to the center… we take a night walk and then Asia goes home to do the laundry and I head to the station. It turns out that the best part of Easter, the way of the cross procession will take place on Friday. So I want to reschedule the bus ticket for Thursday (the trip takes 10h, the whole night). How stupid of me. The station looks like a courtyard of a besieged castle. People trampling on each other. People snatching tickets from each other, if they can find any. Of course no seats to Cordoba for tomorrow and – as I find out – there probably hadn’t been any for several days now. It was stupid and reckless of us, we know that people travel a lot here for Easter and so despite the huge number of buses, we are not getting out of Buenos today. Oh well, one more day in this great city cannot be considered punishment.&lt;br /&gt;We get up on Thursday and we take a walk in the neighborhood of San Telmo, where our hosts live. This is sort of an Argentine Montmartre, narrow streets full of charming, slightly rundown historic buildings. Mecca of artists and tourists. At the central Dorrego square not much was happening, because it was a workday but we got to visit the Historic Museum and the park from which the city started…&lt;br /&gt;Since our hosts have their time off now, we want to take them with us to visit the rich, park neighborhood of Palermo and Evita’s Museum. Unfortunately Marianne got her handbag stolen the previous day at McDonald’s so our hosts have to stay in waiting for a locksmith to fix them new locks. Oh well, we go alone. Evita’s Museum turns out to be expensive and not too serious. Multimedia elements and things related to her life mix with some dry facts and meaningless slogans taken out of her autobiography. Hungry for more, we go back to the center for our last meal in Buenos Aires, but the city is totally empty for Easter (EMPTY! Everyone must be at the bus station!) and an unexpected, nasty gale with an equally nasty rain drives to Burger King. Shame! At least they serve nice, Argentine beef sandwiches, but it’s still junk food!&lt;br /&gt;We head back to San Telmo for our last talk with the hosts. Tomorrow, they don’t go to work so we stay up late until 4am. On the next day we strive to get out of bed and we go to the bus station to leave the backpacks. And we head for the amusement park Tierra Santa, listed on “lists of absurdities” of many online magazines. It is a sort of a church Disneyland (it has replicas of a synagogue and a mosque but that’s all that breaks the catholic-amusement harmony). Today of course the crowds are bigger. No Resurrection today, that’s obvious, but there’s the Flogging, the Crucifixion and even the Creation of the World and the Last Supper. Plastic palm-trees, wax apostles, Maria, Jesus and other characters intertwine with food stands service pseudo-kebabs. Yeah! Millions of kids run around from one cross to another and give their parents a hard time asking them to buy them some souvenirs. Jesus climbs Golgotha (on stairs) stooping down under the heavy plastic cross, red paint dripping off his back, his sweat dried by plastic palm-tree leaves shuddering in the wind, and a Boeing 747 flies over us (airport right next to the park). Beautiful. Two suspicious looking guys takes one of the crosses away, I thing it’s the one with one of the evildoers crucified next to Christ, but I’m not sure. I try to protest but no one listens to me. Shawarma tastes awful so we keep visiting. The last supper is a multimedia show worthy of Dan Brown. Plastic Jesus and apostles dummies move in a mechanical manner handing each other plastic wine and bread, gleaming with plastic light. Creation of the World looks similar, except here it’s the wild animals which are plastic and mechanically roar at the thrilled kids, and a stark-naked Eve with Adam, who in turn has his private parts covered, with plastic of course. The Birth features three android-shaped Kings and rays of light symbolizing the newborn Jesus burst out of energy-saving bulbs installed in his cradle. Since we are the reporters here, without second thoughts we always try to get everywhere without waiting in lines. We only wish they had a “Temptation of Christ” rollercoaster or a bar called “The Galilean Kana”. I take a photo of myself with a giant Christ and we flee to the center, with our spiritual batteries charged for a whole week. There is supposed to be a procession in Buenos Aires too, to make up for the one we will miss in Cordoba, but it turns out boring. A cross, a lot of people and wailing loudspeakers. Oh well, maybe next year….&lt;br /&gt;We jump onto a comfy bus to Cordoba at 10pm, we eat supper and we go asleep watching the Last Samurai.&lt;br /&gt;In the morning we wake up in Cordoba. Of course most hostels are full and hotels are expensive. High season, no wonder. We set up a tent in the backyard of one of the hostels and we visit the city. Unfortunately, Cordoba has a bad custom, as any other place here except Buenos Aires, to hold a siesta between 1PM and 5PM roughly. NO ONE is working. NO ONE. And it’s not even hot here now! During that time it’s no good thinking about mundane stuff like illness or accidents. No one will help you, it’s SIESTA time! Churches and museums close down too, but the center is small so we can see pretty much everything from the outside in 2 hours. Oh well, we go to cinema then. We spend the afternoon and the evening at the movies and then in a cyber café.&lt;br /&gt;The next day looks pretty similar. Cinema, food, internet, some visiting, then everything closes down again, then internet and we reach the night. Surprisingly enough, once again we almost miss the bus to Trelew, our penguin destination. Since seats were only available on the cheapest bus by El Pinguino, which we decided not to use back in Buenos, we were a little wary and it seems we were right. The leg space factor is not a problem, but behind us there is some toxic old lady smelling like a professional, long-time bum with extensive experience. Unfortunately, she stays with us until the end. Seats are uncomfortable too and the road is bumpy. Those 19 hours were really shitty.  But the trip seemed fast anyway. We get off in Trelew and surprise surprise! It was supposed to be cold (cold weather started in Buenos before we left, Cordoba was similar) and in Trelew - no clouds, sunny weather and 20 degrees Celsius. Great! Hope it stays so that way until tomorrow! Or rather the day after tomorrow, because the agency tells us the next trip is the day after tomorrow due to the lack of tourists (the season is ending now). Well, tough luck. We call Gaspar’s parents (Gaspar is the only member of HC here) because our hosts is studying in Bahia Blanca and so cannot receive us in person. Jorge, his dad, picks us up from the station. He shows us a bit of Trelew. The city was founded by the English building railway here, but on the whole this is a Welsh settlement region… There are a lot of names like Williams or Gallman. Local community centers organize courses of Welsh and singing or poetry competitions in that language. There are translation workshops too and many local people still use an archaic form of Welsh. This is great! We won’t be able to have a conversation with them, but we will try to visit one of the famous Welsh teahouses outside Trelew (the place is called Gaiman). This time for a dozen or so pesos you can have tea and home-made sweats on an all-u-can-eat basis. Ouch… let’s hope we don’t get sick before we see the penguins. Then we buy the trip for Wednesday and we go home. It turns out people from other countries are frequent guests here, but still Gaspar’s mom, dad and Sergio, his brother give us a royal welcome (dinner, desert etc.) They’re only sorry they can’t take us to the penguins themselves due to the lack of time, because they usually do that. And the park ranger is their friend, so we would not pay for getting in either. Oh well, USD $60 is quite a lot of money, but we have free food and accommodation so we’re not complaining! And our hosts are supernice!! Also, tomorrow maybe we can spot some… dolphins on another boat trip. Great! So tomorrow’s Tuesday, on Wednesday we will be watching Magellanic penguins and then we go down south to Tierra del Fuego, El Calafate and the Moreno Glacier. See you soon!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19543123-114535187245551440?l=sueno-americano.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sueno-americano.blogspot.com/feeds/114535187245551440/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19543123&amp;postID=114535187245551440' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114535187245551440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19543123/posts/default/114535187245551440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sueno-americano.blogspot.com/2006/04/zegnaj-buenos-witam-prowincjo-goodbye.html' title='Zegnaj Buenos, witam prowincjo / Goodbye Buenos, welcome the province!'/><author><name>Moose</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04780670813248271827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://losiaki.neostrada.pl/my.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19543123.post-114484210235124980</id><published>2006-04-12T06:40:00.000-05:00</published><updated>2006-04-30T16:40:16.390-05:00</updated><title type='text'>Rozne odcienie mate / Different shades of yerba mate</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/098flagauru.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/098flagauru.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/099buque.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/099buque.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/095bramaijacolonia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/095bramaijacolonia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/093treeblosscolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/093treeblosscolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/097maskotkacolonia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/097maskotkacolonia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/094coloni.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/094coloni.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/096drzewacolonia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/096drzewacolonia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/090domcolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/090domcolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/091farocolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/091farocolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/089plazacolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/089plazacolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/088doniczkikolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/088doniczkikolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/092palmycol.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/092palmycol.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/086truckcolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/086truckcolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/083kwiatycolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/083kwiatycolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/084kosciolcolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/084kosciolcolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/087azulejcolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/087azulejcolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/085jeepcolo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/085jeepcolo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/081unfinishedcourtmonte.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/081unfinishedcourtmonte.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/IMG_3556.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/IMG_3556.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/IMG_3554.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/IMG_3554.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/IMG_3551.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/IMG_3551.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/IMG_3552.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/IMG_3552.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/IMG_3550.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/IMG_3550.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/IMG_3555.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/IMG_3555.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/079teatrsolis.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/079teatrsolis.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/078ciudadela.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/078ciudadela.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/082palaciosalvo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/082palaciosalvo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/080metroMV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/080metroMV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/081unfinishedcourtmonte.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/081unfinishedcourtmonte.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/079teatrsolis.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/079teatrsolis.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/078ciudadela.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/078ciudadela.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/082palaciosalvo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/082palaciosalvo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/080metroMV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/080metroMV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/074MV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/074MV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/077mime.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/077mime.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/075MV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/075MV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/073parrillaMV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/073parrillaMV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/076dancersMV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/076dancersMV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/071MV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/071MV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/068cerroMV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/068cerroMV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/072MV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/072MV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/069torreTELECOMMV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/069torreTELECOMMV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/070MV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/070MV.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/064pueblo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/064pueblo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/063pueblovase.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/063pueblovase.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/067cruzcaracol.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/067cruzcaracol.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/065us3onrock.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/065us3onrock.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/066gonzaloontherock.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/066gonzaloontherock.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/059cat.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/059cat.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/061pueblo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/061pueblo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/062pueblomy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/062pueblomy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/060pueblo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/060pueblo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/063pueblo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/063pueblo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/054mano.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/054mano.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/058pueblo.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/058pueblo.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/056mano.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/056mano.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/055mano.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/055mano.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/057catija.1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/057catija.1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/053mano.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/053mano.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/051MVsepia.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/051MVsepia.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/050artigas.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/050artigas.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/052most.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/052most.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/049artigasinside.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/049artigasinside.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/048frommausosalvo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/048frommausosalvo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/047straganbombill.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/047straganbombill.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/050artigas.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/050artigas.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/049torreingl.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/049torreingl.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/048bezdomn.0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/048bezdomn.0.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/047buenos.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/047buenos.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/044libertadylibertad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/044libertadylibertad.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/042kosciolrecoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/042kosciolrecoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/043dogwalker.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/043dogwalker.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/045zebraskrecajaca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/045zebraskrecajaca.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/046buenosnew.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/046buenosnew.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/041kotyrecoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/041kotyrecoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/037recoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/037recoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/040recoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/040recoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/039recoletaeviat.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/039recoletaeviat.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/038recoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/038recoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/036recoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/036recoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/034recoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/034recoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/032recoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/032recoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/035recoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/035recoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/033recoleta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/033recoleta.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/028boca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/028boca.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/030boca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/030boca.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/029boca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/029boca.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/031boca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/031boca.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/027boca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/027boca.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/026boca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/026boca.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/023tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/023tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/022tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/022tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/024buenosnioght.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/024buenosnioght.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/025obelisknight.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/025obelisknight.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/021tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/021tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/018tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/018tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/019tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/019tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/020tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/020tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/017tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/017tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/016tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/016tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/013tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/013tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/014tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/014tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/015tango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/015tango.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/1600/012lody.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/3514/1936/200/012lody.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt; Obiecanki, cacanki... :)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano w piatek wstalismy i ruszylismy zaspani na podboj Urugwaju. Po milej pogawedce z kierowca autobusu (“Po ile wasza zlotowka? Dokladnie tyle co peso? Uj to slabo, kryzys u was…U nas kiedys jeden peso to byl jeden dolar, a teraz...”) przesiedlismy sie do ogromnego promu zwanego Buquebus. Po zatloczonej, acz skutecznej odprawie paszportowej, rozparci na wygodnych promowych fotelach zapadlismy w blogi sen, dzielnie ignorujac pokladowe przekaski oferowane za bajonskie sumy. Ani sie obejrzelismy, jak wyladowalismy w “kolonialnej perle Urugwaju”, czyli Colonia del Sacramento. Miasto, a wlasciwie miasteczko ma ciekawa historie – zalozyli je Portugalczycy aby przemycac towary do prowincji Buenos Aires, w odpowiedzi Hiszpanie zalozyli w tym samym celu Montevideo, dzis stolice Urugwaju, a nastepnie odbili sila Colonie. Potem miasto przechodzilo z Hiszpanii do Portugalii i wice wersa az siedem razy (w wyniku bitew lub traktatow). Sama starowka, choc mocno reklamowana, jest raczej slabawa. Male parterowe domki ciesza oko przez godzine, dwie, a potem sie nudza. Atmosfery nie poprawial fakt, ze rzeka La Plata, nad ktora lezy miasto (i pol Urugwaju) miala akurat mimo slonecznego na szczescie dnia brudny mulisty kolor, wiec na plazy widokiy tez byly takie sobie. Ciekawostka jest za to fakt, ze La Plata w tym miejscu uchodzi do Atlantyku, a szerokosc jej ujscia to w porywach do kilkudziesieciu km (swiatowy rekord), wiec trudno juz powiedziec, czy to jeszcze rzeka czy juz ocean. W kazdym razie jesli kryterium jest widocznosc drugiego brzegu, to La Plata w tym miejscu rzeka z pewnoscia juz nie jest (vide zdjecia).&lt;br /&gt;Po krotkim zwiedzaniu (w miescie jest az siedem muzeow!, wielkosci mniej wiecej kawalerki na Ursynowie kazde, mozna na nie kupic zbiorczy bilet, ale bilety sprzedaja tylko w JEDNYM z nich, wiec sobie odpuscilismy), wizycie w jedynym, nieciekawym kosciele i jedynej, zrujnowanej kapliczce, stwierdzilismy, ze nawet pamiatek nie maja tu porzadnych (tym lepiej, mniej sie wyda... hehe) i zebralismy sie do odjazdu. Rozumiemy, ze Colonia jest weekendowym celem wypraw mieszkanow Buenos (porteños), bo jest spokojna, urocza i lezy blisko granicy, ale do nas jakos nie trafila...Jeszcze telefon do Buenos do fotoserwisu (zostawilem tam dzien wczesniej szwankujacy teleobiektyw, na dzis miala byc wycena naprawy), oczywiscie nikt nic nie wie, wiec ze zloscia sie rozlaczam i fruniemy na dworzec..&lt;br /&gt;Autobus do Montevideo jechal zgodnie z rozkladem. Za oknem podziwialismy kompletnie plaskie krajobrazy, glownie bezlesne rowniny (ponoc ogromne lasy bezlitosnie wycieli Argentynczycy 400 lat temu, kolejny powod do sasiedzkiej niecheci : ). W Montevideo na zaskakujaco zatloczonym dworcu odebral nas nasz gospodarz, Gonzalo. Dobrze, ze nas poznal, bo my jego zdjecia nie widzielismy. Powital nas serdecznie i zabral do siebie na chwile odpoczynku przed wieczornym wyjsciem.&lt;br /&gt;Gonzalo mieszka we wlasnej kamienicy w starej czesci Montevideo. Dom nie jest wielki, ma 1 pietro i strych, ale prezentuje sie okazale, a wystroj i wykonczenie wnetrza (oryginalne,z poczatku wieku) przywodzi na mysl kancelarie wypasionych gdanskich lub warszawskich notariuszy lub adwokatow – pierwsza klasa. Rzucamy sie w wir zycia nocnego.&lt;br /&gt;Montevideo jest jedna z najmniejszych stolic kontynentu (ledwie 1,3 mln ludzi), ale takze miastem zaskakujaco energicznym. Najpierw idziemy skosztowac tradycyjnych kanapek chivitos (“koziolki”), wypelnionych wolowina, jajkiem i warzywami, ktore okazuja sie wysmienite, a potem przenosimy sie do pubu. Gonzalo opowiada nam o swoich podrozach. Po angielsku mowi prawie jak jankes. Spedzil ponoc 6 lat na studiach w USA, a liste krajow, ktorych nie odwiedzil moglbym pewnie z latwoscia przytoczyc, choc musialbym to sprawdzic. Jednym z nich jest Polska, wiec mam nadzieje, ze w tym roku G. nadrobi braki. Ludzie tutaj w ogole sporo podrozuja, Np. studenci architektury po studiach jada na 9 miesieczna podroz po calym swiecie odwiedzajac naslynniejsze dokonania swiatowego budownictwa. Podroz finansuja sami sprzedajac specjalne losy na loterie. Doskonaly system!&lt;br /&gt;Mimo, ze siedzimy do poznych godzin, o 4.00 nad ranem starowka wciaz suna bezustannie we wszystkich kierunkach tlumy mlodych ludzi (tak! tlumy!) Tego nie widzialem nawet w Krakowie w sezonie, a tu przeciez idzie jesien i robi sie chlodnawo. Spory wigor ma to miasto, tak trzymac!&lt;br /&gt;My z troche mniejszym wigorem wstajemy nastepnego dnia na lekkim kacu. i w towarzystwie naszego gospodarza udajemy sie na zwiedzanie Montevideo. Gonzalo opowiada mnostwo ciekawych rzeczy o swojej stolicy, mamy wiec duze szczescie, ze nie musimy zwiedzac miasta sami. Miasto jest czyms w rodzaju Buenos Aires w duzym pomniejszeniu, ale sprawia tez wrazenie bardziej zorganizowanego. Fenomenem jest to, ze nikt tutaj nigdzie sie nie spieszy. Bieganie do autobusu jest w zlym guscie. Mimo, ze widac, iz niektorzy ida w garniturach do pracy, suna statecznie po chodniku ze zrelaksowanym spojrzeniem, trzymajac w rece nieodlaczne kubeczki z mate, a niektorzy rowniez termosy pod pacha (posikac sie mozna ze smiechu!!) Zabudowa miejscami bardzo nowoczesna, miejscami jest mocno nobliwa, a XIX wieczne eklektyczne kamienice przypominaja bardzo najswietniejsze przyklady architektury w... Lodzi (toutes proportions gardees.. : ) Oczywiscie i tu jest plaza oraz wszechobecna La Plata, a takze sympatyczny nadmorski deptak – Rambla. Gonzalo pokazuje nam z zapalem wszystkie zakatki miasta, lacznie z wwiezieniem nas na gorujaca nad miastem Cerro Montevideo, skad roztacza sie ciekawa panorama na cala zatoke. Kolejna ciekawa cecha Montevideo jest to, ze mimo iz argentynski kryzys z 2001 r. odbil sie mocno na Urugwaju, prawie nie widac tu ludzi biednych, czy zebrakow. W ogole ten kraj wyglada, jakby lezal na innym kontynencie - w Europie. Z kilku powodow. Pierwszym jest zabudowa, drugim ludzie. Praktycznie wszyscy sa tu biali (potomkowie Wlochow i Hiszpanow), murzyna spotkalismy jednego (niewolnictwo tu nie dotarlo), a Indian zadnych (poniewaz lokalni Charua stawiali zbyt mocny opor najezdzcom, zostali w XIX w doslownie do nogi wybici, a ze przedtem zaden z nich nie mieszal sie z przybyszami, teraz nic po nich nie zostalo). Jesli doda sie do tego klimat (normalne pory roku z zima, jak u nas, choc bez sniegu), brak zwyczaju targowania sie, brak krzykliwosci handlarzy na ulicach i np. zakaz palenia praktycznie wszedzie poza wlasnym domem (od 1 marca! SUPER! – Argentynczycy niestety kopca mocniej niz lokomotywa Tuwima), to trudno uwierzyc, ze jestesmy w Ameryce Poludniowej (i to mocno poludniowej : ) A.. jeszcze podobno brak korupcji, brak cinkciarzy na ulicach (fakt!) i poszanowanie dla prawa zgola niespotykane w innych krajach kontynetu. Tak duze, ze w paru centralnych miejscach miasta widoki szpeca niedokonczone biurowce – wlasciciel nie ma czasu, zeby skonczyc, a procedury sadowe ciagna sie w nieskonczonosc. Nikt nie chce pochopnie rozbierac, bo przeciez czyjs interes moglby ucierpiec. Sprawe trzeba zbadac na spokojnie... I tak badaja od 9 lat... (patrz fotka)&lt;br /&gt;Po solidnym zwiedzaniu idziemy na posilek i tu pierwsze rozczarowanie. Urugwaj kulinarnie jest sporo drozszy od Argentyny, a podanej mi wolowiny nie umiem zmoc nawet ostrym nozem. O cenach wina nie wspominam. Coz, jestesmy tu tylko kilka dni...Chcemy jeszcze isc na mecz (Gonzalo ma jakis karnet VIP), bo choc Urugwaj obecnie nie jest mistrzem swiata, ale jednak dwa razy Mundial wygral, tylko ze okazuje sie, ze wpuszczaja tylko w dlugich spodniach i butach, wiec odchodzimy jak niepyszni (kiedy w koncu obejrzymy tu jakis mecz..! : ) &lt;br /&gt;Nastepnego dnia rano wstajemy i jedziemy z Gonzalem do trzeciej najbardziej znanej atrakcji turystycznej Urugwaju – Punta del Este, luksusowego kurortu plazowego, polozonego juz nad otwartym morzem. Najpierw jednak przejezdzamy przez Piriapolis i robimy sobie zdjecie przy hotelu Argentino, w ktorym nocowali bohaterowie filmu Whisky, najobficiej nagrodzonego osiagniecia kinematografii urugwajskiej. Hotel jest ladny tak czy inaczej, a plaza wyglada na opuszczona. Podobno to nie sezon, choc jest wciaz dosc cieplo. Nastepnie ruszamy dalej na wschod i jakby z marszu zdobywamy 300-metrowe wzgorze Pan de Azucar, trzecie najwyzsze w kraju, z ktorego rowniez widoczki sa w miare ciekawe (a zwlaszcza z wielkiego krzyza na jego szczycie, na ktory mozna wejsc po schodach w srodku). Zejscie nie jest juz tak latwe, bo robi sie slisko, ale trudy na dole osladzaja nam nandu i kapibary zgromadzone w lokalnym minizoo. Poniewaz godzina juz popoludniowa, ruszamy do Punta del Este, zwiedzajac po drodze Casapueblo, fantazyjna rezydencje najslynniejszego lokalnego artysty, Carlosa Paez Vilaro. Film “o jego zyciu” uswiadamia nam, ze facet jest kabotynem i sn
